Ogólnopolska afera wokół warszawskiego Szpitala Południowego doczekała się komentarza posła Koalicji Obywatelskiej Artura Łąckiego. Parlamentarzysta wybierany z okręgu obejmującego m.in. powiat kamieński i gryficki odniósł się do sprawy słowami: „niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie próbował przyspieszyć wizyty u lekarza”. Problem w tym, że w tej sprawie pytanie nie brzmi tylko: kto próbował. Pytanie brzmi: czy w publicznym szpitalu mogła istnieć osobna, szybsza ścieżka dla polityków i ich rodzin.

Sprawa zaczęła się od medialnych doniesień dotyczących Dawida Kacprzyka, lekarza w trakcie specjalizacji, radnego warszawskiej dzielnicy Ursus i byłego już działacza Koalicji Obywatelskiej. Według ustaleń mediów, Kacprzyk miał w ciągu roku zarobić ponad 1,6 mln zł, pracując m.in. w Warszawskim Szpitalu Południowym, gdzie pełnił funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.

Później pojawił się kolejny, znacznie bardziej politycznie drażliwy wątek. Portal Zero.pl opisał, że na SOR-ze Szpitala Południowego miała funkcjonować nieformalna ścieżka przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej oraz członków ich rodzin. Według tych ustaleń, osoby powiązane z polityką miały być przyjmowane szybciej niż zwykli pacjenci, mieć zlecane badania po kilkunastu minutach i oczekiwać w osobnym pomieszczeniu, podczas gdy inni chorzy czekali na pomoc po kilka godzin.

W sprawę zaangażowały się już instytucje. Stołeczny ratusz poinformował o pilnym audycie w Szpitalu Południowym. W wyniku częściowych ustaleń szpital wypowiedział umowy Dawidowi Kacprzykowi i przygotowuje zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia oszustwa. Narodowy Fundusz Zdrowia ma badać m.in. kwestie związane z funkcjonowaniem SOR-u, a prokuratura podjęła czynności sprawdzające dotyczące podejrzeń, że pacjenci mogli być przyjmowani według kryteriów innych niż medyczne.

W tym kontekście głos zabrał poseł Artur Łącki. Na swoim profilu w mediach społecznościowych napisał: „Na moje słowa: niech pierwszy rzuci kamieniem kto nie próbował przyspieszyć wizyty u lekarza, pan redaktor spytał czy może rzucać, bo on nie. Pewnie, że nie bo to młody zdrowy facet”.