
Radni powiatu kamieńskiego przyjęli wyższe stawki dla rodzin zastępczych zawodowych, prowadzących rodzinne domy dziecka i rodzin pomocowych. Za tą decyzją nie stoi jednak zwykła korekta wynagrodzeń, ale narastający kryzys, który podczas sesji nazwano wprost. Dzieci wymagających pilnego zabezpieczenia jest coraz więcej, chętnych do prowadzenia rodzinnej pieczy zastępczej coraz mniej, a biologiczni rodzice nierzadko nie płacą nic, bywają roszczeniowi i potrafią atakować tych, którzy przejmują opiekę nad ich dziećmi. W tle są też dramatyczne obrazy zaniedbania, wydłużające się adopcje i pytanie, czy państwo nadąża jeszcze za rzeczywistością.
To nie była zwykła uchwała o pieniądzach
Sesja Rady Powiatu w Kamieniu Pomorskim pokazała, że temat pieczy zastępczej przestał być już wyłącznie urzędową sprawą, którą da się opisać jednym projektem uchwały i krótką dyskusją. Podniesienie stawek dla rodzin zastępczych zawodowych, rodzinnych domów dziecka i rodzin pomocowych zostało przyjęte, ale tak naprawdę było tylko punktem wyjścia do znacznie poważniejszej rozmowy.
Bo dziś w powiecie nie chodzi jedynie o to, ile powinny zarabiać osoby, które biorą na siebie opiekę nad dziećmi po traumach, zaniedbaniach i przemocy. Chodzi o to, że system zaczyna się zatykać. Dzieci, które trzeba zabrać z rodzin biologicznych, nie znikają w statystyce. Trzeba je gdzieś przewieźć, przyjąć, nakarmić, ubrać, uspokoić i dać im choć namiastkę bezpieczeństwa. A do tego potrzebni są konkretni ludzie i konkretne miejsca.
W czasie obrad nikt nie próbował już pudrować rzeczywistości. Padały słowa o katastrofalnej sytuacji w części gmin, o narastających interwencjach, o bezradności wobec rodzin, które od dawna nie pełnią swoich podstawowych funkcji opiekuńczych. Padały też zdania gorzkie, niewygodne, ale bardzo prawdziwe.
„My jesteśmy na końcu tego łańcucha”
Krystian Sominka, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, mówił wprost, że PCPR nie wchodzi do sprawy na początku. Zanim dochodzi do odebrania dziecka, wcześniej jest jeszcze praca asystenta rodziny, kuratora, pomoc społeczna, próby naprawy sytuacji w domu. Dopiero gdy to wszystko nie działa, a zamiast poprawy pojawia się regres, zapada decyzja, którą ktoś musi wykonać.
– My zabieramy dzieci z rodzin biologicznych. Praca asystenta rodziny, praca kuratora może trwać, ale jeśli jest ciągły regres, to ja jestem na końcu tego łańcucha, który musi postanowienie wykonać – mówił podczas sesji.
To zdanie dobrze ustawia całą skalę problemu. Piecza zastępcza nie jest pierwszym etapem pomocy, ale ostatnim zabezpieczeniem, kiedy wszystko inne zawiodło. I właśnie dlatego sytuacja robi się tak dramatyczna, gdy liczba interwencji rośnie szybko, a wolnych miejsc nie przybywa. Sominka przywoływał konkretne przykłady ostatnich dni, mówiąc o kolejnych dzieciach odbieranych z jednej gminy w bardzo krótkim czasie. Dla systemu oznacza to ciągłą pracę pod presją: bez luksusu planowania, bez pewności, że jutro nie pojawi się kolejne postanowienie.

To nie bieda. To zaniedbanie, chaos i brak elementarnej opieki
Jednym z najmocniejszych wątków całej debaty było wyraźne odcięcie się od prostego tłumaczenia, że dzieci odbierane są z domów wyłącznie z powodów ekonomicznych. Krystian Sominka podkreślał, że ten obraz jest fałszywy.
– Jeżeli mamy interwencję w rodzinach, to nie z powodów ekonomicznych. My nie zabieramy, bo brakowało wyżywienia, dzieci nie pojechały do okulisty. Nie. To jest niezaradność życiowa, brak opieki, doprowadzenie mieszkania do takiego stanu, że państwo tego nawet nie widzieliście w telewizji – mówił dyrektor PCPR.
To ważne rozróżnienie. Nie chodzi o sytuacje, w których rodzinie chwilowo brakuje pieniędzy i potrzebuje wsparcia. Chodzi o domy, w których dzieci funkcjonują w chaosie, brudzie, zaniedbaniu, bez nadzoru, bez podstawowych warunków do życia. Chodzi o rozpad codziennej opieki, o sytuacje, w których nie ma już nawet mowy o bezpiecznym dzieciństwie. Te słowa mocno uzupełnił starosta Malec, który również nie pozostawił złudzeń, z jakich warunków zabierane bywają dzieci.
– Naprawdę trudno o tym mówić. Nie chciałbym wejść do takiego mieszkania i tam być. Z takich warunków zabierane są dzieci. Mówimy o sytuacjach, w których czteroletnie dziecko nie ma dostępu do toalety i załatwia się na podłodze – mówił. To nie są obrazy „z biedy”. To obrazy skrajnego zaniedbania. I właśnie z takich domów dzieci trafiają później do pieczy zastępczej.
Rodzice dostają świadczenia, ale dzieci nadal są zaniedbane
W czasie dyskusji mocno wybrzmiał także wątek sposobu wydawania publicznych pieniędzy trafiających do części rodzin. Krystian Sominka zwracał uwagę, że obecny model wsparcia często nie daje gwarancji, że pieniądze rzeczywiście pracują na rzecz dziecka.
W jego ocenie świadczenia w większym stopniu powinny być kierowane celowo, a nie wypłacane w formie gotówki, do której rodzic ma pełny dostęp bez kontroli efektu. Padały propozycje, by część takiego wsparcia była od razu przeznaczana na konkretne potrzeby dziecka: zajęcia dodatkowe, języki, rozwój, sport, wyposażenie czy opłacone usługi. – Te pieniążki są po prostu wydawane na rodziców przyjemności, a dzieci są w złym stanie. Źle ubrane, nieprzygotowane – mówił Sominka.
To kolejny gorzki element całego obrazu. Bo z jednej strony system przekazuje rodzinom środki, a z drugiej później interweniuje, kiedy okazuje się, że dzieci nadal żyją w zaniedbaniu.
Rodzice nie płacą. A utrzymanie dzieci spada na wszystkich
Równie mocno wybrzmiał temat odpowiedzialności finansowej rodziców biologicznych. Formalnie są oni zobowiązani do partycypowania w kosztach utrzymania dzieci umieszczonych w pieczy zastępczej czy placówkach. W praktyce jednak z tą odpowiedzialnością bywa fatalnie.

Krystian Sominka mówił wprost, że rodzice zwyczajnie nie płacą. Albo płacą symbolicznie. Powiat prowadzi windykację, wysyła upomnienia, wszczyna procedury, ale skuteczność bywa znikoma. Najczęściej chodzi o rodziny obciążone uzależnieniami, niestabilnym trybem życia, pracą dorywczą, brakiem dochodów albo funkcjonowaniem poza systemem. – Nie płacą, proszę państwa – mówił bez ogródek dyrektor PCPR.
W praktyce oznacza to, że pełen ciężar utrzymania dzieci trafiających do pieczy zastępczej przejmuje samorząd. A więc pośrednio wszyscy mieszkańcy. To powiat finansuje opiekę, terapię, codzienne funkcjonowanie, zabezpieczenie potrzeb, a rodzice biologiczni bardzo często nie wywiązują się z niczego. Jeszcze bardziej frustrujące jest to, że nawet jeśli wiadomo, iż rodzice pracują za granicą, odzyskanie pieniędzy nadal bywa bardzo trudne. Procedury istnieją, ale ich skuteczność w wielu przypadkach okazuje się iluzoryczna.
Roszczeniowość zamiast odpowiedzialności
Jednym z najbardziej drażliwych, ale też najmocniej wybrzmiewających elementów sesyjnej dyskusji był stosunek części biologicznych rodziców do rodzin zastępczych i wychowawców. Padły słowa, że są to często osoby, które nie płacą na własne dzieci, nie zapewniły im bezpieczeństwa, zaniedbały swoje obowiązki, a mimo to potrafią przyjmować roszczeniową postawę wobec tych, którzy przejęli opiekę. Zamiast współpracy i refleksji pojawiają się pretensje, żądania, konflikty, a bywa, że również ataki słowne na wychowawców i opiekunów.
To jeden z najbardziej obciążających elementów całego systemu. Bo rodzina zastępcza czy wychowawca już na starcie bierze na siebie ogromny ciężar: dziecko z traumą, z lękiem, często z problemami zdrowotnymi lub rozwojowymi, z bagażem przemocy albo zaniedbania. A do tego nierzadko dochodzi jeszcze agresja czy presja ze strony dorosłych, którzy wcześniej sami zawiedli. W tej rzeczywistości trudno się dziwić, że nowych chętnych do wchodzenia w system pieczy zastępczej nie ma wielu.
Pogotowie rodzinne działa wtedy, gdy nie ma czasu na nic
Ważnym elementem debaty był także temat zawodowej rodziny zastępczej pełniącej funkcję pogotowia rodzinnego. To właśnie ta forma pieczy staje się pierwszym bezpiecznym miejscem dla dziecka wtedy, gdy interwencja musi być natychmiastowa. Krystian Sominka tłumaczył, że jeśli policja puka do drzwi i okazuje się, że dziecka nie można zostawić w domu ani minuty dłużej, musi istnieć miejsce gotowe na przyjęcie go od razu. Nie rano. Nie jutro. Nie po weekendzie. Natychmiast.
– Jeżeli coś się dzieje, o każdej porze dnia i nocy jadą, zostawiając wszystko. Pogotowie jest przygotowane dla małych dzieci, mają mleko, mają apteczki, mają wszystko – mówił dyrektor PCPR.
To właśnie pogotowie rodzinne daje systemowi czas. Zgodnie z przepisami dziecko może przebywać w takiej formie pieczy przez określony czas, zanim zostanie skierowane dalej – do rodziny zastępczej, rodzinnego domu dziecka czy innej formy opieki. W teorii ma to być rozwiązanie przejściowe. W praktyce, przy narastających problemach, dzieci zostają tam często dłużej, bo zwyczajnie nie ma dokąd ich przenieść. Sominka mówił też o sytuacjach, które pokazują, że system musi reagować nie tylko na wieloletnie kryzysy rodzinne, ale również na skrajną nieodpowiedzialność tu i teraz.
– Mówimy też o takich sytuacjach, kiedy matka wychodzi na imprezę i zostawia dziecko samo. Wtedy nie ma czasu na zastanawianie się, tylko trzeba działać od razu – podkreślał.
Takie przypadki pokazują, jak bardzo potrzebna jest interwencyjna forma pieczy. Bo nie każde zagrożenie narasta miesiącami. Czasem wystarczy jedna noc, jedna decyzja dorosłego, jedno porzucenie dziecka na kilka godzin, by uruchomić cały alarmowy mechanizm.
Wyższe stawki mają być zachętą, nie prezentem
W tym kontekście decyzja rady o podniesieniu stawek dla rodzin zastępczych zawodowych, rodzinnych domów dziecka i rodzin pomocowych nabiera zupełnie innego znaczenia. To nie jest luksus ani forma nagrody. To próba ratowania systemu, który bez nowych ludzi po prostu nie będzie miał gdzie umieszczać dzieci. Podczas dyskusji padały głosy, że dotychczasowe pieniądze przestały być realnym argumentem. Opieka nad dziećmi po przejściach nie jest pracą od ósmej do szesnastej. To służba całodobowa, wymagająca odporności psychicznej, doświadczenia, czasu i gotowości do życia pod ciągłym napięciem.
Mówiono też o tym, że jeśli powiat chce przyciągnąć nowe osoby, musi dać im nie tylko poczucie misji, ale również stabilność finansową. Bo bez tego trudno oczekiwać, że ktoś zdecyduje się prowadzić rodzinny dom dziecka, mając do dyspozycji niewystarczające środki i pełną odpowiedzialność za kilka cudzych istnień.
W dyskusji pojawił się też temat lokali i nieruchomości, które można byłoby przeznaczyć na cele pieczy zastępczej. Padały konkretne pomysły dotyczące istniejących obiektów, ale szybko okazało się, że nawet jeśli coś wydaje się oczywiste na pierwszy rzut oka, w praktyce wszystko rozbija się o procedury. Przewodniczący Rady Powiatu Adam Celiński zwracał uwagę na bariery wynikające z prawa budowlanego, zmiany sposobu użytkowania budynków, konieczności uzyskiwania nowych ekspertyz, dostosowania do wymogów sanitarnych i przeciwpożarowych.

– W naszym, momentami kuriozalnym, prawie budowlanym okazuje się, że to, iż kiedyś były tam dzieci, dziś już nie ma znaczenia. Jest inny sposób użytkowania i znowu wracają sprawy bezpieczeństwa, sanepidu i straży pożarnej – mówił.
To właśnie dlatego wiele pomysłów, które wydają się rozsądne, przeciąga się miesiącami. A dzieci, jak przypominano podczas sesji, nie mogą czekać na zakończenie formalności. Celiński zwracał uwagę także na coś jeszcze: jeśli już dochodzi do odebrania dziecka z domu rodzinnego, nie wystarczy po prostu znaleźć wolne łóżko.
– Najistotniejsze jest to, aby dzieci, jeśli zostaną odebrane z domu rodzinnego, trafiły w środowisko, które jest dla nich stabilne życiowo i emocjonalnie – podkreślał.
To bardzo ważny akcent. W całej tej debacie nie chodzi tylko o logistykę, koszty i liczbę miejsc. Chodzi o to, by dziecko po kolejnym wstrząsie nie trafiało do następnej prowizorki. Dlatego tak istotne jest, by rodziny zastępcze czy prowadzący rodzinne domy dziecka byli ludźmi trwałymi w swoich decyzjach, świadomymi konsekwencji i gotowymi na długą drogę, a nie wyłącznie na chwilowe zaangażowanie.
„Dziś ludzie wolą kotka czy pieska niż dziecko”
Jednym z najmocniejszych zdań, jakie padły podczas sesji, była uwaga Krystiana Sominki o zmianie społecznych priorytetów. – Dziś ludzie wolą mieć psa czy kotka niż dzieci – powiedział dyrektor PCPR.
To zdanie może brzmieć ostro, ale dobrze oddaje problem, z którym mierzy się piecza zastępcza. Coraz trudniej znaleźć osoby gotowe poświęcić swój czas, prywatność, spokój i komfort dla dzieci, które nie wchodzą do domu z „czystą kartą”, lecz z doświadczeniem krzywdy, lęku, zaniedbania i często bardzo trudnych zachowań. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli są pieniądze, nawet jeśli jest uchwała, nawet jeśli jest polityczna wola, to brakuje najważniejszego zasobu: ludzi.
„Wartości rodzinne upadły”
Do szerszego tła społecznego odnosiła się także Małgorzata Michałowska. Jej wypowiedź pokazywała, że problem nie sprowadza się wyłącznie do złych decyzji pojedynczych rodzin czy niewystarczających pieniędzy. –Wartości rodzinne upadły – mówiła.
Podkreślała, że całe pokolenie weszło w dorosłość w realiach, w których najpierw kazano stawiać na edukację, studia, karierę zawodową i budowanie pozycji, a dopiero później myśleć o rodzinie. Czas się przesunął, role się pozmieniały, a skutki tego widoczne są dziś nie tylko w statystykach demograficznych, ale także w osłabieniu gotowości do brania odpowiedzialności za drugiego człowieka. To ważny głos, bo pokazuje, że kryzys pieczy zastępczej nie rodzi się w chwili, gdy dziecko trafia do PCPR. On zaczyna się dużo wcześniej – w przemianach społecznych, rozpadzie więzi, osłabieniu wspólnotowości i w przekonaniu, że życie rodzinne można odkładać bez końca.

Adopcje trwają za długo. System się przez to korkuje
Krystian Sominka zwracał uwagę również na problem adopcji. W jego ocenie procedury już dziś trwają długo, a planowane zmiany mogą je jeszcze bardziej wydłużyć. – Proces adopcyjny trwa bardzo długo, a za chwilę będzie trwał jeszcze dłużej – alarmował.
To ma bezpośredni wpływ na cały system. Bo jeśli adopcje się opóźniają, dzieci dłużej pozostają w pieczy instytucjonalnej albo rodzinnej. A jeśli nie opuszczają systemu, nie robi się miejsce dla kolejnych. Sominka krytycznie oceniał także zapowiedzi ograniczania ośrodków preadopcyjnych. Przypominał sytuacje, w których bardzo małe dzieci trzeba było wywozić daleko poza region, bo bliżej nie było dla nich miejsca. W jego ocenie to kierunek odwrotny do realnych potrzeb powiatów.
Deinstytucjonalizacja na papierze, rzeczywistość na ziemi
W tle całej sesji wracał również temat deinstytucjonalizacji, czyli odchodzenia od placówek na rzecz rodzinnych form opieki. Sama idea wydaje się słuszna – każde dziecko powinno dorastać jak najbliżej normalnego domu. Problem polega na tym, że rzeczywistość nie nadąża za hasłami. Rodzin brakuje. Chętnych jest za mało. Interwencji nie ubywa. Procedury się wydłużają. Budynki nie spełniają wymogów albo nie ma komu w nich pracować. I w efekcie samorządy słyszą, że powinny wygaszać instytucje, choć równolegle nie dostają wystarczająco mocnego wsparcia, by zbudować skuteczną alternatywę.
To właśnie stąd bierze się frustracja obecna w tej debacie. Nie z niechęci do zmian, ale z poczucia, że polityczne hasła rozmijają się z codziennością.W czasie sesji padły także gorzkie słowa o tym, że nie wszystkie problemy udaje się zatrzymać na poziomie gmin. To właśnie tam powinna zaczynać się skuteczna praca z rodziną, zanim dojdzie do sytuacji granicznej. Jeśli ten etap zawodzi, później cała presja spada na PCPR, sąd, placówki i rodziny zastępcze. A wtedy nie ma już miejsca na spokojne naprawianie sytuacji. Zostaje działanie kryzysowe. Szybkie. Interwencyjne. Często dramatyczne.














53 komentarzy
Anonim mówi:
kwi 25, 2026
o godzinie 18:10
Najnowsze dane GUS o pieczy zastępczej za 2025 rok.
36 800 – tyle było rodzin zastępczych, w tym
63,5% to rodziny spokrewnione (dziadkowie, rodzeństwo)
30,2% to rodziny niezawodowe,
6,3% to rodziny zawodowe.
1000 – tyle było rodzinnych domów dziecka, czyli rodzin zastępczych wielodzietnych.
78 300 – tyle dzieci przebywało w pieczy zastępczej,
60 700 – tyle dzieci przebywało w pieczy rodzinnej,
17 500 – tyle dzieci przebywało w pieczy instytucjonalnej.
8 400 – tyle dzieci w pieczy zastępczej rodzinnej posiadało orzeczenie o niepełnosprawności lub o stopniu niepełnosprawności
2200 – tyle dzieci w pieczy instytucjonalnej typu socjalizacyjnego posiadało orzeczenie o niepełnosprawności lub o stopniu niepełnosprawności
300 – tyle dzieci przebywało w regionalnych placówkach opiekuńczo—terapeutycznych
1000 – tyle dzieci zostało przeniesionych z rodzin zastępczych do pieczy instytucjonalnej
3692 – tyle dzieci trafiło z placówek do rodzin zastępczych
4235 – tyle dzieci zostało przeniesionych z pieczy instytucjonalnej do innej placówki
385 – tyle dzieci zostało przeniesionych z placówek do DPSów.
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 20:47
Michałowska to ta homofobia z domu kultury?
ORIONE mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 16:31
W miejscu, w którym Pani pracuje warto promować również, a może przede wszystkim, nasze dawne tradycje, nie nowoczesność i Harrego Pottera, bo tego mają dzieci aż za dużo w szkole. Nie halloween, ale coś naszego, bardziej polskiego. Mimo tej moim zdaniem niepotrzebnej magii i tak ożywiła Pani KDK i widać dobre efekty Pani pracy. Chyba napiszę do Stacha o natychmiastowy awans albo chociaż pochwałę wzrokową.
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 12:06
Finansowanie patologii level hard XD
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 10:58
O tych psach i kotach to niestety prawda. Tak się dzieje w rzeczywistości. Przenoś się też to na starsze osoby, które z powodu braku wnucząt dostają pierdolca na punkcie podopiecznych czworonogów.
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 10:57
ZATEM NIECH PAN SOMINKA DA PRZYKŁAD I SAM ZOSTANIE RODZINĄ ZASTĘPCZĄ. PRAWO TEGO NIE ZABRANIA
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 10:01
Socjalistyczne zakusy pełną gębą.
ORIONE mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 8:57
Pani Małgorzato, postawiła Pani bardzo rozsądną diagnozę, wiedziałem, że w tej Radzie można na Panią liczyć. Szkoda, że nie współpracuje Pani bardziej z Anną i Dorotą. Podwyżka jak wysoka by on nie była nie rozwiąże problemu braku chętnych do zakładania rodzin zastępczych. Nie mówię tu o problemie niezaradnych, leniwych czy egoistycznych rodziców lub tych, którzy dzieci mają z przypadku. Rozwiązanie tego problemu to ciężka, często syzyfowa praca, ludzi nieodpowiedzialnych będzie coraz więcej. Ale problem braku rodzin zastępczych można zmniejszyć poprzez (Krystianie do Ciebie): aktywną akcję informacyjną zachęcającą do tego pięknego dzieła. Trzeba pokazać nie tylko pieniądze, które za tym idą, bo one nie motywują (robota odpowiedzialna a pieniędzy w zasadzie już mamy aż za dużo). Motywuje prestiż, motywuje wspólny rozwój mojego jedynego dziecka z rówieśnikiem z biedy. Motywuje ukazanie takiej rodziny jako rodziny bohaterskiej, poświęcającej się. Właściwa akcja marketingowa spowoduje, że zgłoszą się wartościowi i odpowiedzialni ludzie do tego trudnego zadania.
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 8:31
I tak kobiety zachowuję się lepiej i jednak rodzą dzieci, co jest wielką sprawą i wielkim poświęceniem. Problem jest z „mężczyznami”, którzy obecnie utracili jaja. Przeważnie biją konia przed komputerem i udają, że wszystko gra. Nic nie gra gamoniu ! Wyłącz komputer i odzyskaj męskość ! Wszechuzależniająca pornografia zbiera swoje żniwo i jest to żniwo śmiertelne. Mężczyźni wyczerpani, zmęczeni poranną lub nocną masturbacją są mężczyznami tylko z nazwy. Są słabi i zdechli. Obudź się chłopie i zbliż do żony, przytul ją, pocałuj i żyj jak faceci żyli dawniej, bez pornografii i innych zboczeń. Do młodych: jeżeli będziesz bił konia przez parę lat – za kolejne parę lat będziesz impotentem i będziesz kupował leki, żeby cokolwiek trochę się usztywniło. Ocknij się i rzuć masturbację !
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 7:52
głupszego zdania o kotkach i pieskach dawno nie słyszałam panie Sominka. I pan uważa się za człowieka światłego i wykształconego. Powielanie stereotypów to chyba nie najlepsza droga i kierunek.
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 10:00
Widać co typ ma w głowie.
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 15:31
Właśnie mądrze powiedział!!!
Optymista mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 21:33
sprowadzic kilkanascie mlodych malzenstw z wiosek w Chinach i za 9 miesiecy bedzie w Kamienieniu z 500 dzieci, albo i wiecej ( porodowka nie pomiesci ) ,
a jak kazde dziecko dostanie 800 PLUS i inni Chinczycy to uslysza , to za kilka lat w Polsce bedzie 60 milionow mieszkancow, a Kamien bedzie mial ze 100.000 obywateli .
i wreszcie w kategorii przyrostu naturalnego Kamine bedzie na pierwszym miejscu w kraju i wszyscy beda zadowoleni
mik mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 21:15
Bycie rodzicem zastępczym – to przygoda, to danie dziecku szansy na inne życie, przekazanie mu swojej wiedzy. Więc dlaczego tego nie zrobić?
https://youtu.be/34VOp5s9Zj0
Posłuchajcie – może to właśnie Wasz czas… albo udostępnijcie to komuś – kto może mógłby taka rodziną zostać – ale jeszcze o tym nie wie.
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 20:56
Milczenie jest złotem
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 20:47
A ja skończyłam studia mam pracę którą lubię i dzieci. Uwielbiam patrzeć jak dorastają uwielbiam robić im galaretki bo lubią je jeść. A później maluję usta szminką i zajmuję się sobą. Mi posiadanie dzieci w niczym nie przeszkadza.
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 8:44
Jak wybrałaś życie z dziećmi to jak mają ci przeszkadzać 😄
M.M. mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 20:21
To już nie dawne czasy i każdy ma wybór. Właśnie w tym rzecz.
Czy to wygoda czy nie – moja osobista sprawa i nie Pani/Panu to krytykować.
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 21:08
Ale nikt Pani nie krytykuje. Tylko przedstawia swój punkt widzenia. A kobiety bez dzieci są szczęśliwe? Raczej wątpię.
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 22:24
Używanie tego frazesu w kontekście dyskusji w komentarzach zalatuje próbą uciszenia głosu kobiet. Prawdziwa mądrość nie polega na milczeniu, ale na odwadze mówienia o sprawach trudnych i ważnych.
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 21:13
Dla mnie ta wypowiedź tej radnej – to nie głos pokolenia tylko głos rozpieszczonej panienki. Poczekajmy jak panienka będzie miała 50 lat. Rówieśnicy będą mieć rodziny, kariera się skończy bo młodość nie ta. I zostanie samotność.
Anonim mówi:
kwi 24, 2026
o godzinie 9:22
Nie trzeba mieć dzieci by kochać siebie, by być szczęśliwym czerpać życie całymi garscismi, mieć dobrych ludzi obok siebie Dla ciebie twoje dziecko niech będzie całym swiatem, innych ty nie obchodzisz i twoje dzieci siedźcie sobie razem i wmawiaj jak wszyscy którzy nie mają dzieci maja niby źle, a innych to interesuje bo nie mają czasu na obgadywanie innych bo są zakochani w swoim życiu i zajęci sobą a nie innymi, no i chyba to jednak ty nie jesteś taka szczęśliwa że musisz się dowartościowywać gadając na innych że będą samotni i tacy nieszczęśliwi
Mama mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 20:16
A ja rozumiem te kobiety.Bo chcą pracować,rozwijać się i po prostu żyć,nie sztuką jest urodzić dzieci,sztuką to potrafić je wychować!
Zadbać o ich rozwój od najmłodszych lat.Nie sztuką jest mówić ,,płacą mi na dzieci,,sztuką jest to kiedy twoje dziecko od najmłodszych lat pokazuje to ,że dobrze je wychowałeś/wała.
Sztuką wychowania dziecka jest szczęśliwa MAMA.Mama,która żyje a nie wstaje z rana i robi wszystko dla dzieci,dla męża-by każdy był zadowolony.Każdy-Tylko nie ona.
Nie chcem być kobietą ,która w wieku 30 lat będzie sie wstydziła uśmiechać (bo zęby wypadły),która będzie musiała iść do fryzjera aby doczepił jej włosy by wyglądała kobieco,taką która uśmiecha się tylko do zdjęcia,taka która na tik toku lub innych portalach nagra siebie jaka jest bardzo ,,szczęśliwa słodka mama,, ,a innym mówiąc zupełnie co innego,a w swoim życiu gasnąć.
Kocham dzieci,jestem kobietą.Ale…
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 19:54
Ja z kolei nie rozumiem kobiet które nie chcą mieć dzieci. No nie rozumiem. To jest naturalną kolej rzeczy. Istota prawdziwego życia.
Mama mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 20:13
A ja rozumiem te kobiety.Bo chcą pracować,rozwijać się i po prostu żyć,nie sztuką jest urodzić dzieci,sztuką to potrafić je wychować!
Zadbać o ich rozwój od najmłodszych lat.Nie sztuką jest mówić ,,płacą mi na dzieci,,sztuką jest to kiedy twoje dziecko od najmłodszych lat pokazuje to ,że dobrze je wychowałeś/wała.
Sztuką wychowania dziecka jest szczęśliwa MAMA.Mama,która żyje a nie wstaje z rana i robi wszystko dla dzieci,dla męża-by każdy był zadowolony.Każdy-Tylko nie ona.
Nie chcem być kobietą ,która w wieku 30 lat będzie sie wstydziła uśmiechać,która będzie musiała iść do fryzjera aby doczepił jej włosy by wyglądała kobieco,taką która uśmiecha się tylko do zdjęcia,taka która na tik toku lub innych portalach nagra siebie jaka jest bardzo ,,szczęśliwa słodka mama,, ,a innym mówiąc zupełnie co innego,a wyświetleń życia gasnąć.
Kocham dzieci,jestem kobietą.Ale…
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 8:51
A czego tu nie rozumieć? Chcesz to rób i 10 dzieci jak to dla Ciebie „prawdziwe życie” A innym daj żyć jak chcą
Ula mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 19:07
A gdzie Ci młodzi ludzie mają pracować ? Piesek czy kotek tyle nie kosztuje co dziecko. Może pomyślcie trochę o nowych miejscach pracy, bo to jest podstawa, żeby młodzi ludzie chcieli tu zostawać i zakładać rodziny i posiadać potomstwo.
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 20:19
Nie kosztuje? Była Pani u weterynarza?
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 18:32
pan sominka niech opowie jak kanapki chował w segregatorze
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 19:53
gorsze rzeczy slyszalam
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 21:04
chodzi o to , zeby sie nikt nie dowiedzial z e nie je?
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 18:28
Co tam robiła pani Olga Tokarczuk?
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 21:06
jaka tokarczuk?
Małgorzata Michałowska mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 18:05
Witam, nie mam dzieci. Moja wypowiedź wyrwana z kontekstu ma negatywny wydźwięk, a była odpowiedzią na poprzedzającą ją wypowiedź radnego, krytykującą nasze pokolenie. Wartości rodzinne nie upadły, one nie są takie jak rozumieją je starsze pokolenia. Zabrałam głos w obronie takich osób jak ja, które „mają kota”, a nie mają dzieci – nie z lenistwa czy braku szacunku do wartości rodzinnych, a z powodu szerokiego kontekstu społecznego, nad którym warto się zastanowić przed wydaniem osądu.
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 18:58
Ja jestem z Pani pokolenia i mam dziecko. A te Pani wywody są bez sensu. Żyje Pani wygodnie i tyle. Ale ja dziecko mam i też żyje wygodnie. P. S. A mam dziecko i kota
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 19:56
No to jest przeciez tam wlasnie napisane w artykule. Ja sie pytam czy ma pani dzieci , bo chyba pani nie rozumie tej ironii w pytaniu czy ma pani dzieci. Wypowiada sie pani na tematy na ktore nie ma zielonego pojecia
M.Michałowska mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 20:16
Wypowiadam się na temat nie posiadania dzieci. Mam prawo głosu i z niego korzystam.
M.M mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 20:22
*nieposiadania
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 21:07
Co to znaczy szeroki kontekst spoleczny?
Jestem bardzo ciekawy
M.M. mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 22:35
Dlaczego mamy niż demograficzny? Jakie są powody tego że rodzi się mniej dzieci? Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Zamiast zasłaniać się hasłami o wygodnym pokoleniu, może należałoby na to spojrzeć szerzej?
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 17:49
Bo tak naprawdę dużo osób nie chce dzieci chce być wolnym, już nie te czasy że się rodzi bo tak wypada bo co ludzie powiedzą.
NIna mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 17:25
Kto Wam zrobi na stare lata herbaty , kot a moze piesek!!!
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 19:58
Najgłupsze myślenie jakie może byc. czyli tak naprawdę nie chciałaś dzieci tylko boisz się starości, więc teraz żyjesz nie jak chcesz tylko „bo co bedzie na starość” a teraźniejszość tracisz na życie innym życiem niż chcesz i tracisz najlepsze lata i całe „młode” zycie no bo „co będzie na starość” 🤣 na starosc to będzie śmierć bo każdy umrze, i Obyś żył do tej starości i ten świat przetrwał do tej starości
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 21:12
Boże jaki głupi wywód. Mając dzieci tracę życie, kobiecość i fan. ? Nic głupszego nie słyszałam.
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 8:34
Nie o to chodzi Ninie. To tylko dodatkowy argument, by mieć dzieci. Pomyśl, komu zostawisz swoje tysiące, miliony, nierucohmości i złoto jeśli nie będziesz miał potomka ? To też jest tylko dodatkowy argument i to słabszy niż zabezpieczenie się pomocą na starość. A więc co sprawia, że powinniśmy mieć dzieci ? Może to, że Ktoś kiedyś nam dał życie.
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 15:37
Wolny wybór, chce to daje, nie chce, to nie daje. Nie właźmy z buciorami w życie innych.
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 17:00
Tylko dodatkowy argument by mieć dzieci taa na pewno 🤣 komu zostawię to co mi zostało w życiu dam dla potrzebujących, i rodzić tylko dlatego bo ktoś nas urodził🤣 wszystkie argumenty wtopa.
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 9:58
Muahahahaha, tworzenie sobie całego życia pod presją starości. A co jak dzieci zerwą z tobą na koniec kontakty, bo nie będą miały ochoty na przykład zajmować się staruchem? Bo będą miały swoją rodzinę? Bo będą w innym mieście i będą miały swoje życie i obowiązki?
Anonim mówi:
kwi 23, 2026
o godzinie 17:23
Jesteś czubek ponad miarę
Anonim mówi:
kwi 24, 2026
o godzinie 14:16
Typowa „odpowiedź” głupka, któremu brakuje argumentów i wiedzy.
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 16:57
A to jakiś obowiązek mieć dzieci? Komuś to nie pasuje?
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 16:00
MY MAMY CHOMIKI I RYBKI
Anonim mówi:
kwi 22, 2026
o godzinie 15:40
A ile pani Michałowska ma dzieci? Ze tak mówi o zepsuciu