W sezonie letnim Dziwnów i pozostałe miejscowości gminy przeżywają prawdziwe oblężenie. Liczba mieszkańców i turystów gwałtownie rośnie, a wraz z nią przybywa interwencji, zgłoszeń i spraw, którymi muszą zajmować się służby. Podczas dyskusji o bezpieczeństwie ponownie wrócił temat funkcjonowania Straży Miejskiej w Dziwnowie i tego, czy obecna liczba strażników jest wystarczająca.

Jak wskazywano w trakcie posiedzenia komisji bezpieczeństwa, Straż Miejska w Dziwnowie nie zajmuje się wyłącznie typowymi interwencjami porządkowymi. To także zgłoszenia dotyczące zwierząt, współpraca z urzędem, czynności administracyjne, ruch drogowy oraz wiele spraw, które nie zawsze są widoczne dla mieszkańców i turystów. Tylko w ubiegłym roku, według przedstawionych danych, z samego ruchu drogowego Straż Miejska prowadziła wstępnie 1026 spraw. Do tego dochodzą inne zdarzenia, zgłoszenia mieszkańców, czynności wyjaśniające oraz zadania realizowane we współpracy z urzędem.

Największym problemem pozostaje jednak liczba strażników. Mowa o czterech osobach, które mają zabezpieczać Dziwnów, Międzywodzie, Dziwnówek, Łukęcin i pozostałe części gminy, reagować na zgłoszenia oraz podejmować interwencje w różnych miejscach.

Podczas dyskusji padło pytanie, czy nie można zwiększyć obsady przynajmniej na sezon letni. Odpowiedź nie jest jednak prosta. Strażnikiem miejskim nie może zostać przypadkowa osoba zatrudniona tylko na wakacje. Wymagane są odpowiednie uprawnienia, przeszkolenie i kursy. Jak podkreślano, osoby posiadające takie kwalifikacje zwykle szukają stałego zatrudnienia, a nie pracy wyłącznie sezonowej.

Radni zwracali uwagę, że problem powraca co roku. Latem Dziwnów i cała gmina funkcjonują zupełnie inaczej niż poza sezonem. Padło porównanie do dużych sklepów, które przez cały rok działają w tym samym miejscu, ale latem potrzebują większej liczby pracowników, bo liczba klientów jest nieporównywalnie większa.

– Gdyby Biedronka czy Polo miały latem taką samą liczbę pracowników jak zimą, to też byłyby otwarte, ale czy działałyby dobrze? Ludzie staliby w kolejkach, pojawiałyby się pretensje i problem byłby widoczny każdego dnia. Podobnie jest ze Strażą Miejską – mówi przewodniczący Rady Piotr Sokół.

Pojawiły się także propozycje szukania nowych rozwiązań. Mówiono m.in. o patrolach rowerowych, większej mobilności strażników, a nawet o tym, że przy nadmorskim charakterze gminy przydatna mogłaby być łódź lub dodatkowe uprawnienia dla funkcjonariuszy. Wszystkie te pomysły prowadzą jednak do jednego pytania: kto za to zapłaci? Jak podkreślano, potrzeby kadrowe są duże nie tylko w Straży Miejskiej, ale także w innych służbach i urzędach. Problemem pozostają środki finansowe.