Do Muzeum Regionalnego w Wolinie trafił niezwykły zbiór przedmiotów, które mogą mieć dużą wartość historyczną i badawczą. Problem w tym, że nie wiadomo, kto je przyniósł ani – co dla archeologów szczególnie istotne – gdzie zostały znalezione. Muzealnicy apelują teraz do anonimowego darczyńcy o kontakt.

Na opublikowanym przez placówkę zdjęciu widać dziesiątki różnego rodzaju przedmiotów. Są wśród nich elementy wykonane z kości i rogu, kamienia, metalu, fragmenty ozdób i przedmiotów użytkowych. Ich dokładne pochodzenie, wiek i funkcję będą mogli określić specjaliści, jednak już sam zestaw robi ogromne wrażenie.

Problem polega na tym, że w archeologii wartość zabytku nie kończy się na samym przedmiocie. Niezwykle ważne jest miejsce jego znalezienia, głębokość, sąsiedztwo innych obiektów czy nawet okoliczności odkrycia. Bez tych informacji część historii zapisanej w zabytku może zostać bezpowrotnie utracona.

„Nie znamy darczyńcy, znamy natomiast ich wartość dla badań nad przeszłością” – podkreśla Muzeum Regionalne w Wolinie.

Placówka zwraca się więc do osoby, która pozostawiła przedmioty, z prośbą o przekazanie choćby podstawowej informacji dotyczącej miejsca ich pochodzenia. Co istotne, nie trzeba podawać swoich danych. Wiadomość można przekazać anonimowo, nawet pozostawiając kartkę w miejscu, w którym zabytki zostały podrzucone.

Sprawa jest tym bardziej interesująca, że Wolin należy do najważniejszych miejsc archeologicznych na Pomorzu Zachodnim. W średniowieczu funkcjonował tu potężny ośrodek portowy i handlowy, a sam Wolin od dziesięcioleci wiązany jest przez badaczy i historyków z przekazami o legendarnej Jomsborg/Vinecie. Tutejsza ziemia wielokrotnie odsłaniała niezwykłe świadectwa obecności Słowian, Skandynawów, kupców i rzemieślników przybywających z różnych części ówczesnej Europy.

Dlatego informacja o tym, gdzie znaleziono przekazane muzeum przedmioty, może mieć znacznie większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. Być może pozwoli wskazać kolejne miejsce związane z historią wyspy albo połączyć zabytki ze znanym już stanowiskiem archeologicznym.

Muzealnicy podkreślają, że nie chodzi o ustalenie tożsamości darczyńcy. – Chcemy przede wszystkim poznać ich historię – apeluje placówka.