Spalony samochód, dwukrotnie pocięte opony, auto oblane cuchnącym preparatem i zniszczony gminny witacz. Radosław Drozdowicz, wójt gminy Świerzno, opowiedział na antenie Radia Szczecin o hejcie i atakach, z którymi – jak mówi – mierzy się od lat. Samorządowiec przekonuje jednak, że nie zamierza się zatrzymywać. – Hejterzy są tylko w internecie, chowają się, nie wychodzą z domu, a ja jestem wśród mieszkańców – mówił. Jednocześnie wyliczał inwestycje i przekonywał: – Tak naprawdę gminę Świerzno zbudowaliśmy z ruin.

Jednym z głównych tematów rozmowy był internetowy hejt wymierzony w samorządowca. Drozdowicz przekonywał, że nie stoi za nim duża grupa mieszkańców. – Hejterów może być tak naprawdę kilku, a jest jedna hejterka, która startowała czterokrotnie w wyborach na wójta, przegrała wszystkie wybory przez 20 lat i założyła taką stronę hejterską, gdzie po prostu codziennie ten hejt się na mnie wylewamówił.

Wójt podkreślał, że znacznie większe znaczenie niż komentarze publikowane w sieci mają dla niego codzienne kontakty z mieszkańcami. – Jestem wśród ludzi. Hejterzy są tylko w internecie, chowają się, nie wychodzą z domu, a ja jestem wśród mieszkańców, rozmawiamy. Wiem, co ludzie mówią na mój temat, co do mnie też mówią i to budujeprzekonywał. Pomagać ma również sport. Drozdowicz regularnie jeździ na rowerze i chodzi na siłownię. Jak jednak zaznaczył, najlepszym „lekarstwem” pozostają dla niego efekty pracy samorządu.

Spalony samochód, pocięte opony i cuchnący preparat

W rozmowie przypomniano, że nie wszystkie zdarzenia związane z niechęcią wobec Drozdowicza ograniczały się do internetu. Wójt wrócił do 2018 roku, kiedy jako radny powiatowy i były wicestarosta ogłosił start w wyborach na wójta. – Spalono mi samochód pod moim blokiem. Po prostu z niedzieli na poniedziałek o północy spłonął doszczętnierelacjonował.

Jak mówił, później dwukrotnie pocięto opony w jego samochodzie. Innym razem pojazd miał zostać oblany intensywnie pachnącym środkiem odstraszającym dzikie zwierzęta. – Czyściłem ten samochód kilka miesięcy dosłownie, bo śmierdział niesamowiciewspominał. Ostatnio głośno było natomiast o zniszczeniu gminnego witacza i umieszczeniu na nim obraźliwego napisu. Drozdowicz zdecydował się nagłośnić sprawę. – Chciałem pokazać hejterom, że nie dotkną mnie w ten sposób mówił.

Wójt przekonywał, że rzeczywistą odpowiedzią na internetowe komentarze są dla niego wyniki wyborów i codzienne reakcje mieszkańców. W ostatnich wyborach samorządowych uzyskał niespełna 90 procent głosów „za”. – Praktycznie wygrałem wszystkie wybory, w których startowałem i to jest budujące, bo to jest prawdziwy obraz gminy i mieszkańców – mówił.

Jak przyznał, nawet zwykła wizyta w sklepie często zamienia się w długie spotkanie z mieszkańcami. – Czasami nawet po przypadkową bułkę spędzam w Dino godzinę, bo rozmawiam z mieszkańcami. I jest to bardzo miłe i budujące.

„Gminę Świerzno zbudowaliśmy z ruin”

Drugą dużą część rozmowy zdominowały inwestycje. – Tak naprawdę gminę Świerzno zbudowaliśmy z ruin, z 18-milionowym budżetem. Dzisiaj dysponujemy budżetem na poziomie 50 milionów, z czego 45 procent, czyli ponad 23 miliony, to są inwestycje – powiedział Drozdowicz.

Wójt wyliczał kolejne przedsięwzięcia wykonane w ostatnich latach. Mówił o ponad 30 wybudowanych lub wyremontowanych drogach, nowej przychodni zdrowia, obiekcie dla policji, remontach szkół, uruchomieniu publicznych przedszkoli i żłobka oraz budowie świetlic wiejskich. – Tę gminę sukcesywnie rozwijamy – podkreślał. Jak mówił, rozwój ma oznaczać również przywracanie podstawowych usług. Drozdowicz przypomniał o ponownym uruchomieniu urzędu pocztowego, który został zamknięty w 2017 roku, oraz otwarciu apteki.

Wójt mówił także o pozyskiwaniu prywatnych inwestorów. Wskazał m.in. firmę Tauber, która ulokowała swoją działalność na terenie gminy, oraz firmę budowlaną Ambud, która – jak mówił – przeniosła się do Świerzna z Gryfic. Duże zmiany mają następować szczególnie w północnej części gminy, w rejonie Gostynia sąsiadującego z Pobierowem. Jednym z przedsięwzięć jest planowany na około 3,5 hektara kompleks wypoczynkowy z domkami, basenami, spa, gastronomią i innymi usługami turystycznymi. Według Drozdowicza jest to przykład przesuwania się turystyki znad samego Bałtyku w głąb lądu. – Świerzno w drugiej linii brzegowej staje się gminą już turystyczną, nadmorską – ocenił.

Ponad 500 latarni. Gmina zbudowała własną sieć

Jednym z ciekawszych tematów rozmowy była decyzja o budowie własnego oświetlenia ulicznego. Według wójta na terenie całej gminy powstało ponad 500 nowych punktów świetlnych, wykorzystujących technologię LED. Drozdowicz bardzo krytycznie odniósł się przy tym do wcześniejszej współpracy z ENEA Oświetlenie. – Jesteśmy jedyną gminą w województwie, która odłączyła się od ENEI Oświetlenie, spółki, która po prostu wyzyskuje samorządy – stwierdził.

Była to jednoznacznie ocena wójta, który argumentował ją przede wszystkim kosztami konserwacji oraz warunkami współpracy oferowanymi samorządowi. Jak mówił, około 2019 roku sama konserwacja miała kosztować około 200 tys. zł rocznie, a do tego dochodziły kolejne opłaty związane z interwencjami. – Spotkałem się z tym, że ENEA Oświetlenie przesyła do gminy umowę z kwotą co roku na usługi konserwatorskie i tam nie ma dyskusji: albo podpisujesz, albo wyłączamy. Takie argumenty najczęściej słyszałem i postanowiłem po tym, że się odłączamy – relacjonował.

Budowa własnej sieci miała kosztować około 3 mln zł. Według wójta rachunki za energię spadły następnie o około 70 procent, mimo że punktów świetlnych jest obecnie więcej. – Dzisiaj jesteśmy samodzielni. Tak naprawdę ono się spłaca samo – przekonywał. Według wyliczeń, na które powoływał się Drozdowicz, inwestycja ma zwrócić się w przyszłym roku.

Dlaczego dzieci ze Świerzna uczą się w Pobierowie?

W programie pojawiło się również pytanie o dzieci z gminy Świerzno uczęszczające do szkoły w sąsiedniej gminie Rewal. Drozdowicz przypomniał sytuację szkoły podstawowej w Gostyniu. Jak mówił, gdy obejmował urząd w 2018 roku, do ośmioklasowej placówki uczęszczało 37 dzieci, a zatrudnionych było 18 nauczycieli. Jednocześnie około 80 dzieci z tego obwodu miało już uczęszczać do szkoły w Pobierowie. Ostatecznie samorząd zdecydował o likwidacji szkoły.

Budynek nie został jednak sprzedany ani pozostawiony pusty. Jak podkreślał wójt, otrzymał zupełnie nowe funkcje. Działają tam m.in. publiczne przedszkole, żłobek, świetlica wiejska, placówka wsparcia dziennego, klub seniora, biblioteka oraz sala wykorzystywana podczas uroczystości USC. Zdaniem Drozdowicza wybór szkoły w Pobierowie przez część rodziców ma przede wszystkim prozaiczne wyjaśnienie – odległość – Mieszkańcy też wolą dzieci kierować do Pobierowa niż do Świerzna – mówił. Zapewniał jednocześnie, że oferta oświatowa gminy jest dziś zupełnie inna niż przed laty, a szkoły zostały gruntownie wyremontowane.

Co z azbestem?

Jedno z kolejnych pytań dotyczyło usuwania azbestu z terenu gminy. Drozdowicz przyznał, że obecnie nie funkcjonuje program, który pozwalałby mieszkańcom uzyskać pieniądze również na wykonanie nowego dachu po zdjęciu pokrycia zawierającego azbest. Jak jednak tłumaczył, w wielu przypadkach mieszkańcy wcześniej przeprowadzili już wymianę dachów. – Ci mieszkańcy już w większości wymienili te dachy. Ten azbest po prostu jest magazynowany, zapaletowany i sobie gdzieś tam czeka na odbiór – mówił.

Temat nadal pozostaje istotny. Gmina w 2026 roku przypominała mieszkańcom o obowiązku zgłaszania posiadanych wyrobów zawierających azbest, natomiast gminny PSZOK nie przyjmuje tego rodzaju odpadów.

„Przegrała wszystkie wybory, dziś wylewa na mnie hejt”

Pod koniec programu prowadzący przytoczył również pytanie jednej z osób zainteresowanych wydatkami dotyczącymi podróży służbowych Drozdowicza. Pytanie dotyczyło tego, gdzie i w jakim celu wójt odbywał podróże służbowe od 2024 roku oraz jaka była łączna kwota zwrotu ich kosztów. Drozdowicz odpowiedział, że urząd otrzymuje dużą liczbę wniosków o udostępnienie informacji publicznej. – Pani Anna zasypuje urząd wnioskami do informacji publicznej. To jest po prostu robione non stoppowiedział.

Wójt poszedł dalej, zarzucając autorce pytań, że pozyskane dane są następnie przedstawiane w sposób, który – jego zdaniem – ma stawiać go w negatywnym świetle. – Te wszystkie informacje, które zbiera, są w sposób manipulowany przedstawiane, w krzywym zwierciadle, po to, żeby po prostu mnie ośmieszyć, zasugerować, że może jestem złodziejem, że może coś tam złego robięmówił.

Prowadzący zapytał wprost, czy chodzi o tę samą osobę, którą wcześniej w rozmowie Drozdowicz określał mianem „hejterki”. – To jest ta hejterka, dokładnie. 70 lat i dalej jej się chce. To jest najgorsze. Ja na emeryturze wolałbym skorzystać z życia, popodróżować, zrobić coś miłego, a nie żyć nienawiścią odpowiedział wójt. – była kiedyś urzędnikiem, miała kiepskie wstawki w których żaliła się, że jest zasypywana wnioskami i nie daje rady, a dziś robi to samo. 

Na pytanie, czy urząd odpowiada na wnioski dotyczące delegacji, Drozdowicz odpowiedział, że część informacji jest udzielana, natomiast przy części – ze względu na liczbę wniosków i możliwości niewielkiego urzędu – terminy są przesuwane. – Wniosków jest mnóstwo, więc tak naprawdę urzędnicy musieliby się niczym innym nie zajmować, tylko odpowiadaniemprzekonywał. Jednocześnie zapewnił, że nie uważa swoich podróży służbowych za żadną tajemnicę.

Oczywiście jeżdżę po województwie, szukam dofinansowań, nawiązuję kontakty i to przynosi efekty dla całej gminy. Bo gmina się naprawdę rozwija i to mnie buduje – powiedział.