Zepsuta pralka, zmywarka czy telefon nie mają od razu kończyć na śmietniku tylko dlatego, że naprawa jest trudno dostępna albo nieopłacalna. Polska przygotowuje wdrożenie unijnego „prawa do naprawy”. Producenci określonych urządzeń mają mieć obowiązek ich naprawiania, udostępniania części w rozsądnych cenach i informowania klientów, ile typowa naprawa może kosztować. Dodatkowy bonus dostanie konsument, który przy reklamacji wybierze naprawę zamiast wymiany.

Chodzi o unijną dyrektywę Right to Repair, czyli R2R. Termin jej wdrożenia do prawa krajowego upłynął 31 lipca 2026 roku. W Polsce nadal trwają jednak prace nad projektem UC154 przygotowanym przez UOKiK. Zgodnie z aktualnym wykazem prac rządu jego przyjęcie przez Radę Ministrów planowane jest na trzeci kwartał 2026 roku.

Nie oznacza to więc, że wszystkie opisane rozwiązania już dziś obowiązują polskich konsumentów. Pokazują jednak, jak mają wyglądać nowe zasady po zakończeniu krajowego procesu legislacyjnego. Jedna z najważniejszych zmian dotyczy reklamacji. Jeżeli konsument wybierze naprawę wadliwego sprzętu zamiast jego wymiany, okres odpowiedzialności sprzedawcy za zgodność towaru z umową ma zostać jednorazowo wydłużony o dodatkowe 12 miesięcy. Sprzedawca będzie miał obowiązek poinformować klienta o takiej możliwości.

Rządowy projekt podaje nawet konkretny przykład. Jeśli po 18 miesiącach od zakupu zepsuje się pralka, sprzedawca uzna reklamację i stwierdzi, że urządzenie nadaje się do naprawy, klient ma zostać poinformowany, że wybór naprawy oznacza dodatkowy rok ochrony.

Telefony, pralki, zmywarki i nie tylko

Nowe obowiązki nie mają dotyczyć każdego przedmiotu znajdującego się w domu. Przepisy obejmują przede wszystkim grupy produktów, dla których Unia Europejska ustanowiła wymagania dotyczące możliwości naprawy. Na liście wskazanej w polskim projekcie znajdują się między innymi: pralki, zmywarki, suszarki, odkurzacze, telefony komórkowe, urządzenia chłodnicze, wyświetlacze elektroniczne, serwery, rowery i skutery elektryczne.

Producent będzie musiał dokonać naprawy na żądanie konsumenta, jeżeli naprawa urządzenia jest możliwa. Ma się to odbywać bezpłatnie albo za rozsądną cenę i w rozsądnym terminie. Dzisiaj właściciele elektroniki często obawiają się, że skorzystanie z niezależnego punktu napraw definitywnie zamknie im drogę do późniejszej obsługi przez producenta. Prawo do naprawy ma ograniczyć takie praktyki. Zgodnie z dyrektywą producent nie powinien utrudniać naprawy tylko dlatego, że wcześniej urządzeniem zajmował się inny serwis.

Powstanie wyszukiwarka punktów napraw

Do 31 lipca 2027 roku Komisja Europejska ma stworzyć internetową platformę, dzięki której konsumenci będą mogli znaleźć serwisy i porównywać oferty napraw. Polska zamierza uruchomić swoją sekcję w ramach tej europejskiej platformy. Punkty napraw będą mogły dobrowolnie się w niej rejestrować i prezentować swoje usługi. Planowany jest również europejski formularz informacji o naprawie. Będzie mógł zawierać między innymi opis usterki, cenę oraz przewidywany czas wykonania usługi. Jeżeli serwis zdecyduje się na stosowanie formularza, przedstawione w nim warunki mają go wiązać przez 30 dni.

Polski projekt przewiduje także sankcje. Kontrolą nowych obowiązków miałaby zajmować się Inspekcja Handlowa. Za ich naruszenie przewidziano administracyjną karę do 20 tys. zł, a przy ponownym naruszeniu nawet 40 tys. zł. Jeśli zachowanie przedsiębiorcy naruszałoby zbiorowe interesy konsumentów, do działania mógłby wkroczyć również UOKiK. Kierunek zmian jest więc jasny: naprawa ma przestać być trudniejszą i często droższą alternatywą dla zakupu nowego sprzętu. Pralka, telefon czy zmywarka mają służyć dłużej, a producent nie będzie mógł tak łatwo sprowadzić odpowiedzi do: „nie opłaca się naprawiać, proszę kupić nowe”. Na pełne obowiązywanie tych zasad w Polsce trzeba jednak jeszcze poczekać na zakończenie prac nad krajową ustawą.