Sprawa zniszczonego witacza i publicznych słów Radosława Drozdowicza o hejcie, z którym – jak mówi – mierzy się od lat, wykroczyła daleko poza granice gminy Świerzno. Materiał opublikowany przez samorządowca na Facebooku osiągnął setki tysięcy wyświetleń, a pod nagraniem pojawiły się setki komentarzy. Słowa poparcia napływają nie tylko od mieszkańców powiatu kamieńskiego, ale również z różnych części kraju. My postanowiliśmy sprawdzić, co o całej sytuacji, ale też o samym wójcie i zmianach zachodzących w gminie, sądzą mieszkańcy Świerzna.

W ostatnich dniach o gminie Świerzno zrobiło się głośno w całej Polsce. Wszystko za sprawą nagrania Radosława Drozdowicza, który po zniszczeniu jednego z gminnych witaczy odniósł się do hejtu wymierzonego w jego osobę. Film błyskawicznie zaczął zdobywać zasięgi i osiągnął 500 tysięcy wyświetleń! Pod materiałem pojawiło się kilkaset komentarzy. Wielu internautów solidaryzuje się z samorządowcem, potępiając zarówno niszczenie publicznego mienia, jak i sposób prowadzenia politycznych czy osobistych sporów w internecie.

Sprawa ma jednak dłuższą historię. Radosław Drozdowicz mówi, że od lat spotyka się z agresją, hejtem oraz różnego rodzaju działaniami wymierzonymi w niego. W rozmowie z Radiem Szczecin, a także swoim filmiku wójt publicznie wskazał Annę Stanaszek-Kaczor jako osobę, która – w jego ocenie – ma podsycać atmosferę niechęci wobec niego w internecie.

A co na to sami mieszkańcy? Postanowiliśmy zapytać na miejscu. Pojawiliśmy się w Świerznie i rozmawialiśmy z napotkanymi osobami. Czy mieszkańcy dostrzegają hejt? Jak odbierają sposób prowadzenia tego sporu? Czy ich zdaniem sytuacja przekroczyła już granice normalnej krytyki? Interesowało nas również to, czy codzienne życie mieszkańców odpowiada obrazowi gminy, który można zobaczyć w mediach społecznościowych.