Emerytów i rencistów czeka kolejna waloryzacja świadczeń. Rząd przedstawił założenia dotyczące podwyżek na 2027 rok. Z obecnych prognoz wynika, że emerytury i renty wzrosną od 1 marca przyszłego roku co najmniej o 3,48 procent. Oznaczałoby to, że najniższa emerytura po raz pierwszy wyraźnie przekroczy próg 2 tysięcy złotych brutto.

Zgodnie z propozycją rządu, wskaźnik waloryzacji emerytur i rent w 2027 roku ma uwzględniać inflację oraz 20 procent realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w 2026 roku. Przy takim wariancie najniższe świadczenie wzrosłoby z obecnych 1978,49 zł brutto do 2047,34 zł brutto. To podwyżka o 68,85 zł miesięcznie.

Na rękę oznaczałoby to wzrost najniższej emerytury z około 1800 zł do około 1863 zł miesięcznie. Kwoty netto zależą jednak od indywidualnej sytuacji podatkowej i obowiązujących w 2027 roku zasad rozliczania składek oraz podatku. Podwyżka obejmie nie tylko podstawowe emerytury i renty. Do wysokości najniższej emerytury zrównana ma być również trzynasta emerytura. W praktyce oznacza to, że w 2027 roku „trzynastka” mogłaby wynieść 2047,34 zł brutto. Świadczenie to, podobnie jak dotychczas, ma trafiać do uprawnionych emerytów i rencistów automatycznie.

Więcej znaków zapytania dotyczy czternastej emerytury. Z obecnych informacji wynika, że rząd nie planuje zmieniać podstawowych zasad jej wypłaty. Pełną kwotę otrzymałyby osoby, których emerytura lub renta nie przekracza 2900 zł brutto. Powyżej tego progu nadal obowiązywałaby zasada „złotówka za złotówkę”, czyli stopniowe pomniejszanie świadczenia. Minimalna wypłata czternastki ma wynosić 50 zł brutto.

To właśnie zamrożony próg 2900 zł może okazać się problemem dla części seniorów. Każda kolejna waloryzacja podnosi bowiem podstawowe świadczenia, ale sam limit uprawniający do pełnej czternastki nie rośnie. W efekcie część emerytów, mimo że otrzyma podwyżkę podstawowej emerytury, może stracić prawo do pełnej dodatkowej wypłaty. Rząd szacuje, że sama marcowa waloryzacja świadczeń w 2027 roku będzie kosztować około 16,7 mld zł. Dodatkowo wypłata trzynastych i czternastych emerytur ma pochłonąć kolejne miliardy. Łączny koszt podwyżek i dodatkowych świadczeń dla seniorów może przekroczyć 50 mld zł.

Podane kwoty nie są jeszcze ostateczne. Przedstawione założenia trafiły do Rady Dialogu Społecznego, gdzie będą przedmiotem rozmów ze związkowcami i pracodawcami. Związki zawodowe już sygnalizują, że chciałyby korzystniejszego mechanizmu waloryzacji, czyli uwzględniania nie 20, ale 50 procent realnego wzrostu wynagrodzeń. W takim wariancie podwyżki mogłyby być nieco wyższe.

Ostateczny wskaźnik waloryzacji będzie zależał od rzeczywistej inflacji oraz danych gospodarczych za 2026 rok. Te poznamy dopiero na początku przyszłego roku. Dopiero wtedy będzie wiadomo, ile dokładnie wyniosą emerytury i renty od marca 2027 roku.