
Rozwój energetyki wiatrowej coraz częściej przedstawiany jest nie tylko jako temat klimatyczny, ale także jako konkretna szansa gospodarcza. Najnowsze analizy branżowe pokazują, że rynek lądowej energetyki wiatrowej w Polsce do 2040 roku może być wart ponad 200 mld zł. Te ogromne środki będą napędzać kolejne inwestycje i w dużej mierze mogą zostać wykorzystane w województwie zachodniopomorskim.
Coraz większy local content to szansa dla przedsiębiorstw
Pomorze od lat utrzymuje pozycję krajowego lidera w obszarze odnawialnych źródeł energii, ze szczególnym uwzględnieniem energetyki wiatrowej. To tutaj powstały jedne z pierwszych farm wiatrowych w Polsce. W regionie tym rozwijają się także porty do obsługi farm offshore, firmy produkcyjne, zaplecze serwisowe i kompetencje potrzebne zarówno dla energetyki wiatrowej na lądzie, jak i na morzu.
Jak wskazywał w Szczecinie dwa miesiące temu minister energii Miłosz Motyka, odnawialne źródła energii to dziś „nie tylko ekologia, ale konkretna kalkulacja”. W przypadku Pomorza Zachodniego tę kalkulację widać szczególnie wyraźnie. Region produkuje więcej energii ze źródeł odnawialnych, niż sam zużywa. To oznacza, że lokalny wiatr i słońce stają się realnym zasobem gospodarczym – podobnym do tego, czym dla innych regionów były kiedyś węgiel, porty czy przemysł ciężki.
Rosnący sektor to lokalny wzrost gospodarczy
W skali krajowej najczęściej mówi się o dużych inwestorach i wielkich firmach. Tymczasem energetyka wiatrowa może mieć bardzo praktyczne znaczenie także dla mniejszych miejscowości. Budowa farmy wiatrowej angażuje lokalne przedsiębiorstwa na różnych etapach rozwoju. Oprócz docelowych podatków, które trafią do budżetów gmin i zasilą lokalne inicjatywy, budowę świetlic, obiektów sportowych czy doposażenie szkół, inwestycje te przynoszą coś więcej. Dla samorządów o ograniczonych dochodach własnych, takie regularne wpływy oznaczają przede wszystkim większą samodzielność i możliwość stabilnego planowania rozwoju na kolejne lata.
To również wymierne korzyści dla przedsiębiorców MŚP i mieszkańców. Wokół inwestycji powstaje zapotrzebowanie na lokalne usługi: prace budowlane, transport, obsługę techniczną, zakwaterowanie, gastronomię, geodezję, utrzymanie dróg dojazdowych czy serwis infrastruktury. W kolejnych etapach znaczenia nabierają stałe miejsca pracy związane z eksploatacją, monitoringiem i utrzymaniem instalacji. Nie wszystkie z nich będą powstawały bezpośrednio w każdej miejscowości, ale im silniejszy regionalny łańcuch dostaw, tym większa szansa, że pieniądze zostaną w lokalnej gospodarce.
To ważne zwłaszcza dla mniejszych miejscowości, które przez lata konkurowały z dużymi miastami o inwestycje, pracowników i infrastrukturę. Energetyka wiatrowa może częściowo wyrównywać te szanse, bo jej naturalnym miejscem rozwoju są tereny wiejskie i rolnicze. Dobrze przygotowany projekt może więc łączyć interes inwestora, samorządu i społeczności lokalnej: produkować tanią energię, wzmacniać budżet gminy i tworzyć podstawy pod kolejne inwestycje oraz dawać impuls do powstania nowych miejsc pracy.
Warunek jest jeden: rozwój musi być prowadzony odpowiedzialnie. Potrzebne są rzetelne konsultacje, jasne informacje o wpływie inwestycji, uczciwa rozmowa o korzyściach i ograniczeniach oraz takie modele współpracy, w których lokalna społeczność nie jest jedynie sąsiadem inwestycji, ale jej realnym beneficjentem.
Województwo Zachodniopomorskie może być liderem transformacji
Pomorze Zachodnie ma dziś wyjątkową pozycję. Ma zasoby wiatru, doświadczenie, infrastrukturę, firmy techniczne, zaplecze przemysłowe i samorządy, które od lat oswajają transformację energetyczną w praktyce. Jeżeli region dobrze wykorzysta ten moment, energetyka wiatrowa może stać się nie tylko elementem krajowego systemu energetycznego, ale jednym z motorów lokalnego rozwoju – od Szczecina i Świnoujścia po mniejsze gminy i wsie, które szukają nowych źródeł dochodów, pracy i infrastruktury.
Materiał Informacyjny
















12 komentarzy
Anonim mówi:
cze 23, 2026
o godzinie 9:21
Czy to prawda, że za przestój w pracy wiatraków, płacimy w naszych rachunkach grubą kasę?
Anonim mówi:
cze 23, 2026
o godzinie 8:23
A gdzie w tym zawirowaniu ekologii i zielonego ładu jest zwykły człowiek z codziennymi problemami wynikającym z bliskością farm wiatrowych.
Anonim mówi:
cze 23, 2026
o godzinie 7:56
Tania propaganda.Zarabiają tylko producenci tego i firmy, które to instalują. Zwykły człowiek placi za utrzymanie i rozwój OZE w swoich rachunkach, jest specjalna opłata doliczana.
Anonim mówi:
cze 22, 2026
o godzinie 20:43
Propaganda nie śpi….
Anonim mówi:
cze 22, 2026
o godzinie 12:03
Tyle tych wiatraków a prąd coraz droższy. Jak wieje wiatr to wiatraki są nie ruchome, jak nie wieje to pracują. Gdzie tu logika, czy aby naprawdę produkują prąd czy pobierają do innych celów?
Anonim mówi:
cze 22, 2026
o godzinie 7:08
Kolejna ściema.
Anonim mówi:
cze 21, 2026
o godzinie 23:11
Coś się wam zapomniało:
https://kamienskie.info/1pozar-turbina-wiatrowa-w-skoszewie-strazacy-zabezpieczaja-teren/
Anonim mówi:
cze 21, 2026
o godzinie 22:39
Wiatraki w Kamieniu to jest pomysl. Postawic koło żelka i kolo szadowiaka po 10 sztuk na tych polach. do tego ze 20 na polach na os. chopina i bedziecie miec darmowa i tania energie na 29 lat.
Anonim mówi:
cze 21, 2026
o godzinie 20:55
Farma w zagorzu jest od 2004 jeszcze nie widziałem aby ktos na tym zyskał. Baju baju.
Anonim mówi:
cze 21, 2026
o godzinie 19:20
Mamy wiatr NARODOWY .
Piotr mówi:
cze 21, 2026
o godzinie 17:56
Coraz częściej mam wrażenie, że rozwój OZE nie zawsze idzie w parze z realnymi potrzebami systemu energetycznego. Zdarza się, że produkcja energii przewyższa zapotrzebowanie, a część instalacji jest czasowo wyłączana. Koszty utrzymania i rozbudowy infrastruktury są później przenoszone na odbiorców w rachunkach za prąd. Moim zdaniem większy nacisk powinien być położony na magazynowanie energii oraz lokalizowanie nowych źródeł tam, gdzie występuje największe zużycie energii. Bez odpowiedniego planowania możemy mieć coraz większe problemy ze stabilnością sieci. Czyli brnięcie dalej w to szaleństwo.
Anonim mówi:
cze 21, 2026
o godzinie 12:27
Baju baju , będę w raju. Zapomnieliście w artykule sponsorowanym , napisać o ludziach mieszkających obok tych potworków. O widoku kręcących się śmigieł i nieustajacym szumie. Ich miejsce jest na obszarach przemysłowych, a nie pod oknami ludzi . W dzielnicy Wilanów w Warszawie , ksiądz przy kościele chciał postawić wiatrak 14,50metra wysokości . Krzyk się podniósł ,że ho,ho . Oczywiście Warszawka zablokowała ten pomysł . Bo u nich to nie , ale u innych owszem . Więc co , podwójne standardy ?