
Zakupy na Temu, Shein czy AliExpress mogą wkrótce jeszcze mocniej uderzyć po kieszeni. Już w niedzielę, 1 listopada, w całej Unii Europejskiej zacznie obowiązywać kolejna opłata dotycząca przesyłek sprowadzanych spoza Wspólnoty.
Dla milionów osób regularnie zamawiających tanie produkty z chińskich platform internetowych nadchodzą kolejne zmiany. Unia Europejska wprowadza opłatę manipulacyjną w wysokości 2 euro, czyli około 8,80 zł.
Co istotne, nowa opłata będzie naliczana niezależnie od wartości przesyłki. Obejmie więc zarówno niewielkie zamówienia za kilkanaście złotych, jak i znacznie droższe zakupy. Nie oznacza to jednak, że za każdy pojedynczy produkt trzeba będzie zapłacić dodatkowe 2 euro. Podstawą naliczenia opłaty jest pozycja w zgłoszeniu celnym. Kilka jednakowych produktów może stanowić jedną pozycję, natomiast towary należące do różnych kategorii taryfowych będą rozliczane oddzielnie.
Nawet kilkadziesiąt złotych dodatkowych kosztów
W praktyce nowe przepisy mogą oznaczać spore obciążenie przy zakupach składających się z kilku różnych produktów. Przykładowo, jeśli klient zamówi z Chin czapkę, słuchawki i kredki, a produkty zostaną wysłane w jednej przesyłce o wartości poniżej 150 euro, mogą zostać zakwalifikowane jako trzy odrębne pozycje taryfowe.
W takim przypadku należności wyniosą:
– 6 euro nowej opłaty manipulacyjnej,
– 9 euro obowiązującego od lipca cła,
– łącznie 15 euro, czyli około 66 zł.
To przykład kosztów związanych z importem, a nie kwota, którą kupujący musi automatycznie dopłacić kurierowi. Formalnie należności rozliczają podmioty odpowiedzialne za import, m.in. sprzedawcy, platformy lub ich przedstawiciele. Mogą jednak uwzględnić te wydatki w cenach produktów.
W rezultacie szczególnie tanie przedmioty, które dotychczas kosztowały kilka złotych, mogą przestać być tak atrakcyjne cenowo.
Unia chce ograniczyć zalew tanich przesyłek
Nowe przepisy są częścią szerokiej reformy unijnego systemu celnego. Jej celem jest ograniczenie nieuczciwej konkurencji, zwiększenie kontroli nad importowanymi produktami oraz pokrycie kosztów obsługi ogromnej liczby przesyłek. Według danych Komisji Europejskiej tylko w 2025 roku do Unii trafiło około 5,9 miliarda produktów o niskiej wartości sprzedawanych przez internet. Ponad 90 procent pochodziło z Chin.
Tak ogromna skala importu stanowi coraz większe wyzwanie dla służb celnych, które muszą kontrolować zarówno prawidłowość deklaracji, jak i bezpieczeństwo sprowadzanych towarów. Unijne instytucje podkreślają również, że część tanich produktów oferowanych na zagranicznych platformach nie spełnia europejskich wymagań dotyczących jakości i bezpieczeństwa.
Listopadowa opłata nie jest pierwszą zmianą odczuwalną dla branży e-commerce. Od 1 lipca 2026 roku obowiązuje już tymczasowe cło w wysokości 3 euro za pozycję towarową w przesyłkach o wartości do 150 euro.
Rozwiązanie to ma funkcjonować do lipca 2028 roku, kiedy zostanie zastąpione standardowymi stawkami celnymi zależnymi od rodzaju i wartości towaru. Natomiast nowa opłata manipulacyjna w wysokości 2 euro nie ma charakteru tymczasowego.















