
To nie był zwykły Jarmark św. Ottona. Tegoroczna, trzynasta już edycja wydarzenia w Kamieniu Pomorskim stała się początkiem obchodów 850-lecia fundacji kamieńskiej katedry. A podczas wykładów naukowców padły słowa, które mogą rozpalić wyobraźnię mieszkańców: pod obecną posadzką świątyni mogą znajdować się ślady starszego obiektu. Być może nawet dwóch.
Jarmark trwa jeszcze w niedzielę
Jarmark św. Ottona odbywa się na placu od północnej strony katedry i potrwa jeszcze w niedzielę, 5 lipca. To oznacza, że mieszkańcy oraz turyści nadal mogą odwiedzać teren przy świątyni, spotkać rekonstruktorów, zobaczyć średniowieczne obozowiska, dawne rzemiosło i skorzystać z atrakcji przygotowanych przez organizatorów.

Wydarzenie oficjalnie otworzył ks. dziekan Dariusz Żarkowski. Proboszcz przypomniał, że 15 sierpnia 1176 roku książę Kazimierz I wydał dokument fundacyjny dla kamieńskiej katedry. To właśnie do tej rocznicy nawiązuje rozpoczynający się jubileusz 850-lecia fundacji świątyni. – Razem z jarmarkiem rozpoczynamy obchody 850-lecia fundacji naszej katedry. Jaka jest prawda o katedrze, przekonamy się po rozpoczęciu, o godzinie 12.30 – mówił ks. dziekan Dariusz Żarkowski.

Co kryje posadzka katedry?
Tą „prawdą” miały być wyniki badań georadarowych przeprowadzonych we wnętrzu katedry. O tym, co może kryć posadzka jednej z najważniejszych świątyń Pomorza, opowiadali prof. Marian Rębkowski oraz mgr Robert Ryndziewicz z Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk.
Już sam początek wykładu pokazał, że sprawa nie jest prosta. Prof. Marian Rębkowski zwracał uwagę, że data 1176 roku jest niezwykle ważna i funkcjonuje jako symboliczny początek katedry, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów badawczych. Nie wiadomo bowiem dokładnie, kiedy doszło do kolejnych etapów przekształcania tego miejsca w znaną dziś świątynię.

Kamień w drugiej połowie XII wieku był jednym z głównych ośrodków politycznych księstwa. Gród kamieński pełnił funkcję ważnej siedziby książęcej, a w średniowieczu połączenie centrum władzy z najważniejszym kościołem było czymś naturalnym. Główna siedziba księcia i główny kościół pozostawały ze sobą ściśle związane.
Największa zagadka: co było tu wcześniej?
Prof. Rębkowski podkreślał, że zachowane dokumenty nie pozwalają dziś z pełną precyzją określić wszystkich dat. Wiadomo, że w czasach księcia Kazimierza I przy istniejącym już kościele ufundowano kapitułę katedralną. Nie wiadomo jednak dokładnie, kiedy ten kościół powstał, jak wyglądał i które jego fragmenty mogły przetrwać w obecnej bryle katedry. To właśnie tu zaczyna się największa zagadka.

Przez lata historycy architektury formułowali różne hipotezy dotyczące najstarszych części kamieńskiej świątyni. Według jednej z nich najstarsze miałyby być kamienne partie transeptu. W takim ujęciu najpierw powstałyby fragmenty wykonane z kamienia, później prezbiterium, a dopiero w kolejnych etapach nawa główna i pozostałe części kościoła.
Druga hipoteza odwraca tę kolejność. Zgodnie z nią najstarsze miałyby być ceglane partie prezbiterium, a dopiero później doszło do zmiany koncepcji budowlanej i wykonania kamiennych fragmentów. Problem polega na tym, że dokumenty z czasów Kazimierza I wskazują, iż kościół już wtedy istniał. To z kolei każe bardzo ostrożnie podchodzić do prostych odpowiedzi.

Archeologii we wnętrzu praktycznie nie było
Największy problem jest jednak inny. W kamieńskiej katedrze przez lata prowadzono badania historyków architektury, ale archeologii we wnętrzu świątyni praktycznie dotąd nie było w takim zakresie, który pozwoliłby zamknąć dyskusję.
Przy dawnych pracach instalacyjnych natrafiano na różne fragmenty murów czy fundamentów, ale nie powstała pełna dokumentacja archeologiczna, która mogłaby dziś dać jednoznaczne odpowiedzi. Dlatego tak ważne były badania georadarowe.

Robert Ryndziewicz tłumaczył, że georadar to urządzenie wyposażone w antenę, która wysyła falę elektromagnetyczną i odbiera jej odbicia. W praktyce badanie polegało na przesuwaniu urządzenia po dostępnych fragmentach posadzki. Pomiary wykonywano bardzo gęsto, mniej więcej co 25 centymetrów, tworząc siatkę pomiarową.
Nie wszędzie jednak można było wejść z urządzeniem. Badania nie były możliwe w miejscach, gdzie stoją ławki, przy stałych elementach wyposażenia oraz w rejonie ołtarza. Problemem były też same gabaryty urządzenia i układ wnętrza świątyni. Aby precyzyjnie odnieść wyniki do architektury katedry, naukowcy wykonali również trójwymiarowe skanowanie wnętrza. Pozwoliło to stworzyć chmurę punktów i powiązać dane georadarowe z konkretnymi elementami wyposażenia oraz układem architektonicznym kościoła.

Ciemne plamy, silne odbicia i możliwe krypty
Wyniki przedstawiono w formie map odbić fali elektromagnetycznej na różnych głębokościach. Ciemniejsze miejsca oznaczały silniejsze odbicia, jaśniejsze – obszary, w których fala była tłumiona lub rozpraszana. Jak podkreślano, anomalie mogą mieć różne przyczyny. Mogą wskazywać na relikty architektury, fundamenty, pustki, krypty, naruszenia gruntu, ale także elementy metalowe czy współczesne instalacje.
Na głębokości około 60–90 centymetrów widoczne były m.in. zakłócenia związane z istniejącą instalacją ogrzewania. Tam, gdzie znajdują się tego typu elementy, georadar nie pozwala już jednoznacznie ustalić, co może być poniżej. Część sygnałów pojawiła się jednak w miejscach szczególnie interesujących dla badaczy. W południowej części transeptu widoczny był pas anomalii, który może być związany z dawnymi strukturami pod posadzką.

W zachodniej części świątyni zarejestrowano silne odbicia, które badacze interpretują jako możliwe pozostałości fundamentów znajdujących się około pół metra pod posadzką.
Ślady starszego obiektu. A może dwóch?
Szczególnie sugestywna okazała się okrągła anomalia o średnicy około dwóch metrów, położona na osi kościoła w jego zachodniej części, bliżej chóru. Jej kształt i położenie są dla badaczy bardzo interesujące. Jeszcze wyraźniej wyglądała inna struktura, położona bliżej ołtarza. Miała kształt zbliżony do kwadratu i dawała silne odbicie. Robert Ryndziewicz interpretował ją ostrożnie jako możliwą kryptę lub niewielki grobowiec, prawdopodobnie ze sklepieniem.
Kolejna potencjalna krypta mogła znajdować się w południowej części transeptu. Obraz był tam mniej czytelny, ale również wskazywał na obecność anomalii, którą badacze uznali za wartą dalszej weryfikacji. Najmocniej wybrzmiała końcowa interpretacja wyników. Prof. Marian Rębkowski wskazywał, że część anomalii może odpowiadać pozostałościom budowli, a część miejscom pochówku. Z dużym prawdopodobieństwem pod posadzką katedry mogą znajdować się ślady starszego obiektu. Być może nawet dwóch obiektów wcześniejszych niż obecnie istniejąca świątynia.

Nie jest to jeszcze ostateczne odkrycie archeologiczne. To nadal hipoteza oparta na wynikach badań nieinwazyjnych. Georadar nie pokazuje gotowego obrazu murów, grobów czy krypt, ale wskazuje miejsca, gdzie pod posadzką znajdują się struktury odbijające fale w sposób charakterystyczny dla dawnych fundamentów, pustek, krypt lub naruszeń gruntu. Zdaniem badaczy część tych anomalii może układać się w zarys obiektu o znacznych rozmiarach. Problemem pozostaje jednak ustalenie, jak ten obiekt był zakończony i z którą fazą historii katedry można go powiązać.
Osobnym wątkiem była możliwa struktura w zachodniej części kościoła. Prof. Rębkowski zwracał uwagę, że w średniowieczu chrzcielnice bardzo często umieszczano właśnie w zachodniej części świątyni, blisko wejścia. Nie można więc wykluczyć, że jedna z uchwyconych anomalii mogła być związana z dawnym miejscem chrztu lub elementem liturgicznym wcześniejszego kościoła.

To jednak również pozostaje hipotezą. Naukowcy podkreślali, że na obecnym etapie nie da się jeszcze powiedzieć, z którą fazą budowy katedry taki obiekt należałoby łączyć. Możliwe, że nie pasuje on do żadnej z dobrze znanych faz obecnej świątyni, lecz do czegoś starszego.
Kto mógł spocząć pod posadzką?
Druga grupa anomalii dotyczy możliwych miejsc pochówku. W średniowieczu pochówki we wnętrzach kościołów były zarezerwowane dla osób szczególnie ważnych: fundatorów, biskupów, dostojników i ludzi bezpośrednio związanych ze świątynią. Katedra kamieńska również pełniła funkcję nekropolii.
Największe emocje budzi możliwy grób zlokalizowany w szczególnie prestiżowym miejscu – w centralnej części kościoła, blisko ołtarza. Takie położenie nie mogło być przypadkowe. W średniowieczu miejsce pochówku wewnątrz świątyni mówiło bardzo wiele o randze osoby zmarłej. Prof. Rębkowski zaznaczał jednak, że na tym etapie nie da się przypisać tej krypty konkretnej osobie. To byłoby zbyt daleko idące.

Jako hipoteza pojawiła się jednak możliwość, że w jednym z najstarszych grobów mógł spocząć ktoś o wyjątkowym znaczeniu dla początków katedry – fundator albo jeden z pierwszych biskupów. W tym kontekście przywołano księcia Kazimierza I, związanego z fundacją katedry, oraz pierwszego biskupa kamieńskiego Konrada. Nie jest to stwierdzenie, lecz naukowa hipoteza. Taka, która uruchamia wyobraźnię i zachęca do dalszych badań.
Tajemnice nie tylko pod posadzką. Niezwykła dachówka z XVI wieku
Tajemnice katedry kryją się jednak nie tylko pod posadzką. Podczas otwarcia jarmarku ks. Dariusz Żarkowski opowiedział także o niezwykłym znalezisku z dachu świątyni. W trakcie prac okazało się, że na głównym dachu katedry zachowała się bardzo stara dachówka, której część po badaniach datowano na połowę XVI wieku.
Jak tłumaczył proboszcz, dawniej dachów nie remontowano tak, jak robi się to dzisiaj. Nie zrywano wszystkiego do zera. Dachówki, które nadal nadawały się do użytku, zostawiano, a do nich dokładano kolejne warstwy z następnych epok. W efekcie na dachu katedry przez lata znajdowało się nawet około 10 centymetrów historycznej dachówki.

*Jak przedstawił to prof. Marian Rębkowski, w samej centralnej części, tuż przed ołtarzem głównym (zaznaczone na środku mapy) może znajdować się pochówek księcia Kazimierza I, związanego z fundacją katedry, oraz pierwszego biskupa kamieńskiego Konrada
Część materiału udało się odzyskać podczas rozbiórki. Nie wszystko było jednak możliwe do uratowania, ponieważ w latach 80. dachówkę przekładano i mocowano na zaprawę cementową. To sprawiło, że całe fragmenty trzeba było odrzucić. Najcenniejsze okazały się elementy zachowane na samym spodzie.
Po przebadaniu odnalezionych dachówek zapadła decyzja, aby nową dachówkę wykonać na wzór historycznej. Nie jest to masowy, fabryczny produkt znany z nowych domów. Dachówka przygotowywana dla kamieńskiej katedry jest robiona ręcznie i wypalana w piecach węglowych. Dzięki temu ma nieregularność, przebarwienia i charakter odpowiadający zabytkowemu obiektowi.

Najcenniejsze stare dachówki mają zostać oczyszczone, zabezpieczone i ponownie wykorzystane. To symboliczne — do katedry wraca nie tylko materiał, ale także część jej własnej historii.
Święty Otton z Jeleniej Góry i podziękowania dla organizatorów
Wydarzenie miało też tradycyjny, jarmarczny charakter. Na placu przy katedrze pojawili się rekonstruktorzy, rzemieślnicy i mieszkańcy. Szczególne słowa ks. Żarkowski skierował do Marka z Jeleniej Góry, który od trzynastu lat przyjeżdża do Kamienia Pomorskiego, aby na czas jarmarku wcielać się w postać św. Ottona.
– Do świętości może jeszcze ma trochę, bo pali papierosy. Ale niech będzie, że jest Ottonem – żartował ks. dziekan, dziękując rekonstruktorowi za wieloletnią obecność. Proboszcz dziękował także wszystkim, którzy pomogli w organizacji wydarzenia. Wymienił członków stowarzyszenia, wolontariuszy, społeczników oraz osoby zaangażowane w przygotowanie jarmarku.

Podziękowania skierował również do Powiatu Kamieńskiego, Gminy Kamień Pomorski, burmistrza Stanisława Kuryłły, zastępcy burmistrza Leszka Szeflińskiego, przewodniczącej Rady Miejskiej Anny Kowalskiej, Joanny Kronenberg i Kamieńskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego, Sylwii Brzęczkowskiej z PGK Kamień Pomorski, Sławomira Szwaji z kamieńskiej mariny, a także firm VEO24 i MEGA oraz mniejszych darczyńców.
Teraz potrzebne są pieniądze na archeologię
Po prezentacji wyników badań głos ponownie zabrał ks. dziekan Dariusz Żarkowski. Nie ukrywał, że to, co pokazali naukowcy, powinno być dopiero początkiem dalszych prac. Jak podkreślał, wiedza o katedrze w ostatnich latach znacząco się poszerzyła. Badano dach, historyczną dachówkę, strukturę ceglaną i kamienną świątyni oraz wyjątkową więźbę dachową. Teraz naturalnym kolejnym krokiem mogłyby być badania archeologiczne, które pozwoliłyby zweryfikować hipotezy wynikające z pomiarów georadarowych.
– Jestem chętny do współpracy, ale bez funduszy tego nie zrobimy. Będziemy szukać możliwości, żeby znaleźć środki na badania archeologiczne – mówił ks. dziekan Dariusz Żarkowski. Proboszcz dziękował prof. Marianowi Rębkowskiemu i Robertowi Ryndziewiczowi za przeprowadzone prace oraz za włączenie badań w jubileusz 850-lecia fundacji katedry. Jak zaznaczał, odkrywanie historii świątyni to zadanie na lata, ale warte wysiłku.
















4 komentarzy
Jurant mówi:
lip 4, 2026
o godzinie 18:31
A pod posadzka pochowali wielkiego księcia Urlika Bon Juntingena który padł pod Grunwaldem biedaczysko.
Gastrolog mówi:
lip 4, 2026
o godzinie 18:28
Kroniki Niemieckie mówią że wcześniej przed budową Katedry był kościół Templariuszy gdzie ukryli skarb przed kradzieżą przez Papieża który zlikwidował Templariuszy i tyle w temacie.
Anonim mówi:
lip 4, 2026
o godzinie 17:46
A gonić tych wszystkich naukowców. Dać spokój katedrze i przeszłości. Niech prochy spoczywają nienaruszone. Zająć się teraźniejszością i postępować nienagannie i nie odstraszać wiernych swoim zachowaniem.
Anonim mówi:
lip 4, 2026
o godzinie 16:44
MAŁO KASY CAŁY CZAS