
To jeden z najcenniejszych zabytków związanych z historią Kamienia Pomorskiego i dawnym szkutnictwem na Pomorzu Zachodnim. Wczesnośredniowieczna łódź słowiańska, odkryta w 1984 roku w rejonie zatoki Karpiny, przeszła drogę trwającą ponad cztery dekady. Od wydobycia z ziemi, przez lata przechowywania w specjalnym basenie w Szczecinie, wieloletnią korespondencję urzędową i problemy z finansowaniem, aż po konserwację i ekspozycję w Kamieniu Pomorskim.
Kulisy całej historii opisał Grzegorz Kurka, który przygotował obszerny artykuł dla „Zachodniopomorskich Wiadomości Konserwatorskich”. Jak wskazuje, pierwsze starania prowadzące ostatecznie do zabezpieczenia i sprowadzenia zabytku do Kamienia Pomorskiego rozpoczęły się już w 2009 roku. Prace konserwatorskie zakończyły się natomiast dopiero w 2025 roku.
Odkrycie, które przeszło do historii
Wrak średniowiecznej jednostki odkryto 25 lipca 1984 roku na północnym brzegu zatoki Karpiny podczas prac związanych z budową wału pola refulacyjnego. O znalezisku poinformowali mieszkańcy Kamienia Pomorskiego – Krzysztof Opiła i Zdzisław Stasiński. W sierpniu i wrześniu 1984 roku zachowane elementy konstrukcji zostały wydobyte przez specjalistów. Następnie trafiły do Muzeum Narodowego w Szczecinie, gdzie przez lata były przechowywane w specjalnym basenie wypełnionym wodą i środkami zabezpieczającymi drewno przed zniszczeniem.
Badania wskazały, że jednostka powstała najprawdopodobniej w drugiej połowie XII wieku i mogła być wykorzystywana jeszcze w pierwszej połowie XIII stulecia. Reprezentowała południowobałtycką, słowiańską tradycję szkutniczą z charakterystycznymi cechami pomorskimi. Po rekonstrukcji łódź mogła mieć około 12,1 metra długości, 2,84 metra szerokości i około metra wysokości. Wrak należy do nielicznej grupy wczesnośredniowiecznych łodzi klepkowych odkrytych w Polsce.


Zabytek nie mógł po prostu przyjechać do Kamienia
Choć dziś może się wydawać, że wystarczyło przewieźć łódź ze Szczecina do Kamienia Pomorskiego, w praktyce było to znacznie bardziej skomplikowane. Drewno przez wiele lat znajdowało się w środowisku wodnym. Jego wysuszenie bez odpowiedniego przygotowania mogło doprowadzić do nieodwracalnego zniszczenia zabytku. Konieczny był kosztowny i wieloetapowy proces konserwatorski.
Pierwsza zachowana korespondencja dotycząca przekazania łodzi do Kamienia Pomorskiego pochodzi ze stycznia 2009 roku. Ówczesny dyrektor Muzeum Narodowego w Szczecinie Lech Karwowski zwrócił się do burmistrza Kamienia Pomorskiego Bronisława Grzegorza Karpińskiego z propozycją przekazania zabytku do tworzonego muzeum. Już wtedy rozważano jego ekspozycję w specjalnie przygotowanym pomieszczeniu powstającej mariny.
Kolejne lata oznaczały kolejne pisma, spotkania i poszukiwania sposobu na uratowanie jednostki. Specjaliści ostrzegali, że transport łodzi bez wcześniejszego zabezpieczenia mógłby skończyć się jej zniszczeniem. Konieczne było zastąpienie wody znajdującej się w strukturze drewna odpowiednim środkiem konsolidującym. Kamieńskie muzeum zabezpieczyło pierwsze 10 tys. złotych na rozpoczęcie prac, ale koszt kompleksowej konserwacji szacowano wówczas na około 75 tys. złotych. Formalnie łódź została przekazana Muzeum Historii Ziemi Kamieńskiej w depozyt, jednak fizycznie nadal pozostawała w Szczecinie. W 2013 roku uzgodniono nawet, że prace konserwatorskie miały zostać przeprowadzone pomiędzy kwietniem 2014 a kwietniem 2016 roku. Ostatecznie plan ten nie został wtedy zrealizowany. Na szczęśliwy finał trzeba było jeszcze poczekać.

Ponad cztery dekady od odkrycia
Historia łodzi pokazuje, że ratowanie wyjątkowych zabytków nie zawsze kończy się wraz z ich odkryciem. Czasami jest ono dopiero początkiem trwającej przez dziesięciolecia walki o pieniądze, odpowiednie warunki, decyzje konserwatorskie i miejsce ekspozycji. W przypadku jednostki z Kamienia Pomorskiego droga od przypadkowego odkrycia w 1984 roku do zakończenia procesu konserwacji w 2025 roku trwała ponad 40 lat.
Dziś zabytek przypomina o czasach, kiedy Kamień Pomorski i jego okolice znajdowały się w centrum ważnych przemian zachodzących na średniowiecznym Pomorzu. Jest też niezwykle rzadkim świadectwem umiejętności dawnych słowiańskich szkutników. Jak podkreśla Grzegorz Kurka, za historią takich zabytków stoją nie tylko ich wartość naukowa i historyczna, ale również ludzie, instytucje, dokumenty, decyzje oraz lata konsekwentnych starań.











