Stała praca, pensja wpływająca co miesiąc na konto, a mimo to pod koniec miesiąca zaczyna się liczenie każdej złotówki. Najnowsze badania pokazują, że dla ogromnej części Polaków finansowa poduszka bezpieczeństwa praktycznie nie istnieje. Co czwarty z nas nie ma żadnych oszczędności, a wśród młodszych pokoleń niemal połowa żyje od wypłaty do wypłaty.

Jeszcze kilka lat temu oszczędności kojarzyły się przede wszystkim z odkładaniem na mieszkanie, samochód, wakacje czy emeryturę. Dziś coraz częściej pieniądze odkładane są po prostu po to, aby mieć z czego zapłacić rachunki, gdy wydarzy się coś nieprzewidzianego.

Najnowsze badanie przeprowadzone na zlecenie VeloBanku pokazuje, że aż 25 proc. Polaków nie posiada żadnych oszczędności. Z drugiej strony 14 proc. deklaruje zgromadzenie ponad 100 tys. zł. Różnice są więc ogromne.

Jeszcze bardziej wymowny jest inny wynik. 34 proc. osób posiadających oszczędności musiało w ciągu ostatniego roku po nie sięgnąć ze względu na rosnące koszty życia lub sytuację gospodarczą.

Oszczędzają przede wszystkim „na czarną godzinę”

Ponad połowa osób posiadających oszczędności przyznaje, że gromadzi pieniądze przede wszystkim jako zabezpieczenie na trudniejsze czasy. Nie chodzi więc o inwestowanie nadwyżek czy budowanie dużego majątku, ale o stworzenie rezerwy na wypadek utraty pracy, choroby, awarii samochodu albo nagłego większego rachunku.

Problem polega na tym, że dla części gospodarstw domowych po opłaceniu mieszkania, energii, żywności, paliwa, rat i pozostałych podstawowych wydatków niewiele już zostaje.

Podobny obraz pokazują inne tegoroczne badania. Santander Consumer Bank wskazywał, że 26 proc. Polaków posiada rezerwy, które po utracie głównego źródła dochodu wystarczyłyby zaledwie na okres od jednego do trzech miesięcy. 14 proc. badanych nie posiadało żadnych pieniędzy odłożonych „na czarną godzinę”.

Młodzi szczególnie mocno odczuwają koszty życia

Jeszcze bardziej niepokojące są dane dotyczące młodszych pracowników. Z raportu Deloitte „2026 Gen Z and Millennial Survey” wynika, że 41 proc. przedstawicieli pokolenia Z oraz 46 proc. millenialsów w Polsce żyje od wypłaty do wypłaty.

Rosnące koszty życia wskazywane są przez młodych jako jedno z głównych źródeł obaw. Finanse powodują też odkładanie większych decyzji – zakupu mieszkania, założenia rodziny czy dalszego kształcenia.

I nie chodzi wyłącznie o osoby bez pracy czy z nieregularnymi dochodami. Coraz częściej finansową niepewność odczuwają również ludzie zatrudnieni na stałe, którzy każdego miesiąca otrzymują wynagrodzenie, ale praktycznie całość przeznaczają na bieżące życie. Sytuacji nie poprawiają najnowsze dane dotyczące inflacji.

Według szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego we wrześniu 2026 roku ceny towarów i usług konsumpcyjnych były o 4 proc. wyższe niż rok wcześniej. W ciągu zaledwie jednego miesiąca ceny wzrosły średnio o 0,7 proc.

To ważne, bo niższa inflacja nie oznacza spadku cen. Oznacza jedynie, że ceny rosną wolniej niż podczas największej fali drożyzny. Rachunki, usługi czy codzienne zakupy wciąż kosztują znacznie więcej niż kilka lat temu.