Kierowcy mogą jeszcze przez chwilę odetchnąć, bo w najbliższych dniach ceny paliw mają lekko spaść. Problem w tym, że to może być tylko krótka przerwa przed dużo większym uderzeniem po kieszeni. Z końcem maja wygasa rządowy pakiet CPN, czyli mechanizm obniżający VAT i akcyzę na paliwa. Jeśli nie zostanie przedłużony, ceny na stacjach mogą gwałtownie odbić.

Według dr. Jakuba Boguckiego, analityka e-petrol.pl, cytowanego przez Money.pl, brak przedłużenia wsparcia oznaczałby wzrost cen benzyny i oleju napędowego o około 1,20 zł na litrze. W praktyce benzyna 95 mogłaby kosztować około 7,70 zł za litr, a diesel nawet około 8,20 zł za litr.

To oznacza, że zwykłe tankowanie 50-litrowego baku mogłoby być droższe o około 60 zł. Jeszcze mocniej odczuliby to właściciele większych samochodów, przedsiębiorcy, firmy transportowe i wszyscy, którzy codziennie dojeżdżają do pracy.

Na razie sytuacja nie wygląda dramatycznie. Ekspert wskazuje, że w najbliższych dniach benzyna 95 może zejść nawet w okolice 6,30–6,40 zł za litr, a diesel do poziomu około 6,80–6,90 zł za litr. To jednak scenariusz krótkoterminowy.