Olej napędowy kosztuje już średnio około 9 zł za litr, a benzyna Pb95 oscyluje w granicach 8 zł. Premier Donald Tusk przekonuje, że rząd ma sposób na ponowne obniżenie cen i wskazuje na ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Teraz ruch należy do prezydenta Karola Nawrockiego. Pałac Prezydencki ma jednak do rządowego rozwiązania poważne zastrzeżenia i proponuje własny projekt.

Sytuacja na stacjach paliwowych ponownie daje się kierowcom we znaki. Według danych e-petrol średnia cena Pb95 w notowaniu z 23 września wynosiła 7,99 zł za litr, natomiast oleju napędowego 8,99 zł. Jeszcze 9 września diesel kosztował średnio 8,75 zł, co oznacza wzrost o 24 grosze w ciągu dwóch tygodni. W prognozie na okres od 28 września do 4 października e-petrol przewiduje dla Pb95 przedział 7,97–8,09 zł, a dla diesla nawet 8,99–9,29 zł za litr.

Do sytuacji odniósł się premier Donald Tusk. W opublikowanym w niedzielę materiale mówił, że rząd nie jest w stanie wpłynąć na wydarzenia geopolityczne determinujące światowe ceny ropy, ale może próbować ograniczać ich skutki dla polskich kierowców. Premier wskazał na ustawę wprowadzającą czasowy podatek od nadzwyczajnych zysków przedsiębiorstw paliwowych. Pieniądze uzyskane z nowej daniny miałyby według rządu posłużyć do sfinansowania kolejnej odsłony programu „Ceny Paliwa Niżej”.

– Wszyscy czekamy z napięciem na to, czy prezydent podpisze ustawę – mówił Tusk, odnosząc się do wysokich cen paliw. Nie oznacza to jednak, że sam podpis pod ustawą automatycznie zmieni ceny widoczne na pylonach. Ustawa ustanawia źródło finansowania działań osłonowych. Rząd deklaruje, że po jej wejściu w życie uruchomi kolejną wersję CPN i w ten sposób obniży obciążenia wpływające na cenę paliwa.