Nie tylko słynna lodówka po wyborach przez większość czasu stała pusta. Dziś (15 stycznia), podczas sesji Rady Miejskiej w Kamieniu Pomorskim zwołanej na wniosek, puste były również miejsca przy stole obrad – nie stawił się ani jeden radny opozycji. Gdy zapadały decyzje dotyczące pieniędzy publicznych, inwestycji i edukacji, cały klub opozycyjny był nieobecny.

Nie była to sesja zwołana przypadkowo. O potrzebie jej przeprowadzenia mówiono już w grudniu, kiedy było wiadomo, że w styczniu do gminy wpłyną środki wymagające formalnego wprowadzenia do budżetu. Burmistrz sygnalizował wówczas, że bez uchwał rady pieniądze te nie będą mogły zostać wykorzystane, a realizacja zadań gminy zostanie wstrzymana. Z tego powodu sesja została zwołana na wniosek i miała charakter niezbędny.

Sprawy o realnym znaczeniu

Jak podkreślał burmistrz, przedmiotem sesji były sprawy o wyraźnym znaczeniu społecznym. Rada zajęła się zmianami w budżecie umożliwiającymi realizację dofinansowanych zadań, decyzjami ważnymi dla edukacji oraz funkcjonowania lokalnej komunikacji publicznej.

Zapadły rozstrzygnięcia dotyczące środków na doskonalenie zawodowe nauczycieli, realizacji projektów edukacyjnych i społecznych oraz porozumienia międzygminnego w sprawie lokalnego transportu zbiorowego na trasie Kamień Pomorski – Dziwnów – Wolin. Podjęto także decyzje istotne dla infrastruktury miejskiej, w tym o przekazaniu ponad 4 mln złotych środków w formie dotacji Powiatowi Kamieńskiemu na przebudowę ulicy Orzeszkowej.

Nie były to sprawy drugorzędne. To decyzje, które bezpośrednio przekładają się na codzienne życie mieszkańców: dojazdy, szkoły, inwestycje i wykorzystanie środków zewnętrznych. Decyzje musiały zapaść – i zapadły.

Klub „aktywnych radnych”, którego nie było

Na jednym z portali społecznościowych klub radnych Ziemia Kamieńska przedstawia się jako aktywny, zaangażowany i działający na rzecz mieszkańców Kamienia Pomorskiego. Tym bardziej rzuca się w oczy fakt, że w momencie podejmowania konkretnych decyzji finansowych i inwestycyjnych zabrakło wszystkich jego przedstawicieli.

Z informacji przekazanych po sesji przez przewodniczącą Rady Miejskiej Annę Kowalską wynika, że swoją nieobecność usprawiedliwił jej jedynie radny Sebastian Mamzer. Jakie były przyczyny nieobecności całego klubu – na razie nie wiadomo. Zapewne będą one jeszcze wyjaśniane. Faktem pozostaje jednak, że mieszkańcy wybrali radnych po to, by reprezentowali ich interesy w chwili podejmowania decyzji, a nie tylko deklarowali aktywność w mediach społecznościowych.

Warto przy tym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt tej sesji. Jako że była ona zwołana na wniosek, w porządku obrad nie znalazły się punkty takie jak interpelacje, zapytania czy wolne wnioski. Była to sesja stricte robocza, ograniczona do procedowania konkretnych uchwał i formalnego wprowadzenia środków do budżetu.

Nie było więc przestrzeni na wystąpienia, składanie głośnych interpelacji czy polityczne „show”. Obrady sprowadzały się do pracy nad dokumentami, głosowań i decyzji finansowych. Można więc zadać pytanie, czy brak tych punktów w porządku obrad nie miał wpływu na frekwencję części radnych, skoro sesja nie dawała możliwości publicznego brylowania, a wymagała jedynie obecności i podejmowania decyzji.