Apel o pomoc wystosowany w czasie największych mrozów spotkał się z reakcją, która przerosła najśmielsze oczekiwania. Komunalne Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Sosnowicach dziękuje mieszkańcom za wsparcie, które przyszło błyskawicznie i z wielu stron.

Gdy temperatury spadły do niebezpiecznych poziomów, a liczba psów w schronisku przekroczyła 120, pracownicy i wolontariusze zaapelowali o pomoc. Chodziło o domy tymczasowe, transportery, klatki, obecność ludzi i zwykłe ludzkie zaangażowanie. Odpowiedź była natychmiastowa.

Dary, obecność i realna pomoc

– To, ile dobra od Was otrzymaliśmy, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania – podkreślają pracownicy schroniska.

Dzięki ogromnemu zaangażowaniu mieszkańców psy mogły wychodzić na spacery nawet kilka razy dziennie. W tym czasie wolontariusze mieli możliwość wymiany słomy w budach oraz zadbania o ciepło i bezpieczeństwo zwierząt. Do schroniska trafiały liczne dary, jednak równie istotna była obecność ludzi gotowych poświęcić swój czas.

Najbardziej wymiernym efektem tej mobilizacji jest to, że kilkanaście psów znalazło domy tymczasowe – ciepłe i bezpieczne przystanie na najtrudniejszy, zimowy okres.

Wspólnota, która ma realną moc

Ta akcja pokazała, jak wielką siłę ma lokalna wspólnota. Jeden apel wystarczył, by poruszyć dziesiątki osób – tych, którzy przyjechali na spacery, przynieśli dary, udostępnili informacje lub otworzyli swoje domy dla bezdomnych zwierząt.

– One nie mają głosu. My mówimy w ich imieniu. A Wy nas usłyszeliście – podkreślają opiekunowie.

Pomagać można każdego dnia, nie tylko w kryzysie

Pracownicy schroniska przypominają jednak, że choć reakcja na apel była wyjątkowa, pomoc jest potrzebna przez cały rok – nie tylko w czasie mrozów czy nagłych kryzysów.

Schronisko zaprasza codziennie na spacery z psami w godzinach 10:00–16:00. Nie trzeba się umawiać ani dopełniać formalności – wystarczy przyjechać. Każdy spacer to dla psa ogromna radość, kontakt z człowiekiem i realna poprawa dobrostanu.

Historia ostatnich dni pokazuje jedno: wystarczy jeden gest, by zmienić czyjeś życie. A gdy takich gestów są dziesiątki – dzieją się rzeczy naprawdę wielkie.