Emocje, obawy i sprzeczne informacje – tak dziś wygląda dyskusja o farmach wiatrowych w wielu gminach. Czy rzeczywiście jest się czego bać? A może problemem nie jest brak wiedzy, tylko nadmiar mitów? O tym rozmawiamy z prof. Arkadiusz Dyjakonem z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Redakcja: Wokół farm wiatrowych bardzo szybko pojawiają się emocje. To Pana dziwi?

Prof. Arkadiusz Dyjakon: Absolutnie nie. To naturalna reakcja. Kiedy w pobliżu miejsca zamieszkania planowana jest duża inwestycja, mieszkańcy chcą wiedzieć, czy będzie bezpieczna I jak wpłynie na ich otoczenie. Problem zaczyna się wtedy, gdy obok uzasadnionych pytań pojawiają się mity, uproszczenia i przenoszenie wewnętrznych konfliktów mieszkańców na grunt farmy wiatrowej. Wtedy, zamiast konstruktywnej rozmowy o faktach, mamy niepotrzebny niepokój i konflikty społeczne.

Redakcja: Jedna z najczęstszych obaw dotyczy przyrody – zwłaszcza ptaków, nietoperzy i obszarów Natura 2000.

Prof. Arkadiusz Dyjakon: I to są bardzo dobre pytania. Jednak odpowiedzi nie wynikają z własnych przekonań, lecz z czasochłonnych badań prowadzonych przez ekspertów, w tym przyrodników, ornitologów oraz chiropterologów”. Właśnie po to prowadzi się ocenę oddziaływania na środowisko. Jeżeli istnieje ryzyko negatywnego wpływu na gatunki chronione czy ich siedliska, taka inwestycja nie powinna otrzymać zgody. I to nie jest kwestia uznaniowa, a cały proces jest szczegółowo kontrolowany przez różne organy i instytucje państwowe.

Redakcja: W przypadku Recławia dużo mówi się o bliskości terenów Natura 2000. To powód do niepokoju?

Prof. Arkadiusz Dyjakon: To powód do bardzo dokładnej analizy. Obszary Natura 2000 podlegają wyjątkowo rygorystycznej ochronie. Każdy wpływ inwestycji musi być udokumentowany na podstawie twardych danych. I obowiązuje tu dość prosta zasada: jeśli projekt może zagrozić integralności takiego obszaru albo gatunkom, dla których został wyznaczony, nie dostanie zgody. Nie ma tutaj żadnych wyjątków.

Redakcja: Czyli jeśli turbiny są poza obszarem chronionym, problem znika?

Prof. Arkadiusz Dyjakon: Nie do końca. Przyroda nie kończy się na granicy na mapie. Trzeba analizować całe otoczenie, w tym trasy przelotów ptaków, obecność gatunków chronionych, aktywność nietoperzy, miejsca lęgowe czy żerowiska. Rzetelna ocena środowiskowa to nie formalność, tylko ściśle określony i zaplanowany proces. Monitoring prowadzony jest przez cały rok w celu pozyskania danych charakterystycznych dla poszczególnych okresów sezonowych (migracje, okres lęgowy, zimowanie). Co więcej, po wybudowaniu i uruchomieniu farmy wiatrowej realizowany jest również tzw. monitoring poinwestycyjny, który może trwać nawet do 5 lat. Działania te mają na celu ochronę środowiska oraz życia zwierząt w otoczeniu planowanego przedsięwzięcia.

Redakcja: Co w praktyce oznacza taka pełna ocena środowiskowa?

Prof. Arkadiusz Dyjakon: Oznacza brak zgadywania czy przypuszczania, to weryfikacja aktualnego stanu przyrody w otoczeniu planowanej inwestycji. Projekt jest analizowany pod bardzo wieloma względami, w tym wpływu na zwierzęta, faunę i florę, krajobraz, czy komfort życia mieszkańców. Stąd, inwestycja oceniana jest także w kontekście emisji hałasu, infradźwięków, pola elektromagnetycznego, migotania cienia, cieniowania i wielu innych czynników. Żadne decyzje nie zapadają „na wyczucie”. Opierają się wyłącznie na odpowiednio sporządzanej dokumentacji i wynikach badań przeprowadzanych według określonych wytycznych i dobrych praktyk. To daje mieszkańcom nie tylko realne bezpieczeństwo, ale także możliwość weryfikacji danych.

Redakcja: Część osób uważa, że te procedury to tylko formalność.

Prof. Arkadiusz Dyjakon: To jeden z najczęstszych mitów. W rzeczywistości te mechanizmy są po to, żeby oddzielić fakty od przypuszczeń. Jeśli pojawiają się wątpliwości, instytucje mogą żądać dodatkowych analiz, zmian w projekcie, a w skrajnych przypadkach po prostu odmówić zgody na jego realizację. To nie jest system, który „przepycha” inwestycje, tylko weryfikuje aktualny stan środowiska i wpływ inwestycji na otoczenie zewnętrzne w trakcie budowy, jej zakończeniu i podczas eksploatacji.

Redakcja: Wspomniał Pan o ważnej grupie obaw dotyczącej hałasu, infradźwięków czy migotania cienia.

Prof. Arkadiusz Dyjakon: To tematy, wokół których narosło bardzo dużo mitów. Pytania mieszkańców są w pełni uzasadnione, bo mogą dotyczyć ich codziennego życia. Ale odpowiedzi muszą opierać się na pomiarach i normach, a nie na opiniach z internetu. Hałas i efekt migotania cienia są dokładnie analizowane już na etapie projektowania. Na podstawie danych pomiarowych, topografii terenu inwestycyjnego oraz specjalistycznych narzędzi komputerowych tworzy się mapy izofoniczne czy mapy zasięgu i czasu cieniowania turbin wiatrowych. Ocenia się także ryzyko oddziaływania infradźwięków. Jeśli inwestycja nie spełnia norm i zaleceń, nie może być zrealizowana.

Redakcja: Co dziś jest większym problemem – brak wiedzy czy dezinformacja?

Prof. Arkadiusz Dyjakon: Zdecydowanie dezinformacja. Z brakiem wiedzy można sobie poradzić poprzez spotkania informacyjne i bezpośrednie rozmowy z mieszkańcami. Niestety, informacji w świecie wirtualnym jest bardzo dużo, ale często są sprzeczne, nierzetelne i nie odnoszą się do aktualnego stanu wiedzy i technologii, która bardzo się zmienia. W takiej sytuacji mieszkańcom trudno oddzielić fakty od zafałszowanych informacji. Jeżeli do tego dojdą jeszcze emocje, to akceptacja nawet oczywistych faktów może być trudna. Dlatego tak ważna w procesie inwestycyjnym dotyczącym farm wiatrowych jest komunikacja z lokalną społecznością i współpraca w władzami gminy. Najgorszym doradcą są plotki.

Redakcja: Co powiedziałby Pan dziś mieszkańcom gmin Wolin i Kamień Pomorski?

Prof. Arkadiusz Dyjakon: Inwestycje w farmy wiatrowe to przedsięwzięcia energetyczne o bardzo rygorystycznych przepisach i nakładanych kontrolach. Mimo wszystko, jeżeli są jakiekolwiek wątpliwości, należy pytać i wymagać odpowiednio uzasadnionych odpowiedzi. To Wasze prawo, jako mieszkańców gminy. Jeśli badania wykażą zagrożenie dla przyrody lub ludzi, projekt nie będzie realizowany. Jeżeli będzie bezpieczny, to dobrze jest być świadomym korzyści. Dlatego warto poświęcić czas i oceniać go bez zbędnych emocji i na podstawie rzetelnych informacji.