
Archiwum Państwowe w Szczecinie przypomniało dziś niezwykłe fotografie ruin kościoła w Trzęsaczu wykonane w 1960 roku. Zdjęcia pochodzą ze spuścizny Tadeusza Białeckiego. Widać na nich surowy, osypujący się klif, plażę oraz znacznie większy niż obecnie fragment dawnej świątyni. Gdy zestawi się te kadry ze współczesnym widokiem, najlepiej widać nie tylko potęgę Bałtyku, ale również skalę prac wykonanych przez ostatnie dziesięciolecia, aby ocalić to, co z kościoła pozostało.
Dziś ruiny w Trzęsaczu wyglądają zupełnie inaczej niż na fotografiach sprzed ponad 60 lat. Samotna ceglana ściana nadal stoi nad morzem, jednak nie znajduje się już na krawędzi surowej, nieustannie osuwającej się skarpy. Klif został wzmocniony, zazieleniony i odwodniony, a tuż obok powstała charakterystyczna stalowa platforma widokowa z zejściem na plażę. To efekt wielu lat walki o zachowanie jednego z najbardziej rozpoznawalnych zabytków polskiego wybrzeża.
Kiedyś morze było prawie dwa kilometry dalej
Gotycki kościół św. Mikołaja powstał na przełomie XIV i XV wieku, zastępując wcześniejszą drewnianą świątynię. W chwili budowy znajdował się w środku wsi, około 1,8–2 kilometrów od brzegu Bałtyku. Przez kolejne stulecia abrazja powodowała jednak systematyczne cofanie się klifu. W 1750 roku kościół dzieliło od jego krawędzi już tylko około 58 metrów, w 1820 roku 13 metrów, a w 1868 roku zaledwie około metra.
2 sierpnia 1874 roku odprawiono w nim ostatnie nabożeństwo. Wyposażenie przeniesiono do innych świątyń, a budowlę pozostawiono jako ruinę. W 1900 roku morze zabrało pierwszy fragment przypory, rok później runęła ściana północna. Następne części kościoła znikały w 1903, 1909, 1913, 1917, 1922 i 1930 roku. Kolejne osunięcia nastąpiły także w 1956, 1973 i 1975 roku. Dlatego zdjęcia z 1960 roku udostępnione przez Archiwum Państwowe w Szczecinie są tak interesujące. Widać na nich fragmenty budowli, których dziś już nie ma. Ruiny stoją niemal bezpośrednio nad urwiskiem, a zbocze klifu jest odsłonięte i pozbawione współczesnych zabezpieczeń.

Rok 1994 był momentem przełomowym
1 lutego 1994 roku osunęła się połowa zachowanej wówczas ściany południowej. Problem stał się dramatyczny – kilka lat później, w 1997 roku, resztki dawnego fundamentu były już całkowicie odsłonięte i zanikły wskutek kolejnych osunięć. Próby ochrony brzegu podejmowano wcześniej. Już w latach 80. Urząd Morski w Szczecinie zabezpieczał stopę klifu betonowymi elementami, jednak nie rozwiązało to problemu erozji wywoływanej przez opady i wody gruntowe. Po katastrofie z 1994 roku rozpoczęto przygotowania do znacznie bardziej kompleksowej operacji ratunkowej.
W 2000 roku powstała Fundacja „Ratujmy Trzęsacz”, a rok później rozpoczął się zasadniczy etap zabezpieczania ruin według projektu przygotowanego przez firmę Stabilator przy współpracy z Urzędem Morskim w Szczecinie i służbami konserwatorskimi.

To, co dziś porasta trawa, jest konstrukcją zabezpieczającą
Największą zmianę widać właśnie na współczesnych zdjęciach. Zielone zbocze pod ruiną nie jest wyłącznie naturalnie porośniętym klifem. W pierwszym etapie prac wykonano zabezpieczenie przed falami sztormowymi i przemodelowano skarpę. Następnie wykonano nowe posadowienie pozostałości kościoła. U podstawy zbocza powstała około 80-metrowa konstrukcja z gabionów – metalowych koszy wypełnionych kamieniem. Wyższe partie skarpy zabezpieczono technologią Green Terramesh, pozwalającą roślinności przerastać konstrukcję i dodatkowo
Gminny plan rozwoju z połowy pierwszej dekady XXI wieku przewidywał dla ostatniego etapu ratowania ruin koszt 700 tys. zł – 525 tys. zł miało pochodzić z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, a 175 tys. zł ze środków własnych gminy. W przedsięwzięcie zaangażowane były również Urząd Morski oraz Fundacja „Ratujmy Trzęsacz”.
Zmieniło się również bezpośrednie otoczenie zabytku. Dawne drewniane zejście na plażę zdemontowano, a w latach 2006–2008 powstała obecna platforma widokowa. Do użytku została oddana w 2009 roku. Konstrukcja stanowi przedłużenie ulicy Klifowej, ma około 36,6 metra długości i pozwala spojrzeć zarówno na Bałtyk, jak i na ocalały fragment gotyckiego muru. Z platformy prowadzą stalowe schody na plażę.

















1 komentarz
Anonim mówi:
sie 7, 2026
o godzinie 13:53
Może nie pokona kamieńskiego muzeum!