Temat Sebastiana Mamzera wraca jak bumerang. Tym razem nie za sprawą publicznych wystąpień, komentarzy czy kontroli podejmowanych wobec innych podmiotów, lecz z powodu umowy, której nie da się w całości przeczytać. Do naszej redakcji zwrócił się mieszkaniec, który – korzystając z prawa dostępu do informacji publicznej – wystąpił o przekazanie skanu kontraktu łączącego Zakład Wodociągów i Kanalizacji w Dziwnowie z jego prezesem. Dokument wprawdzie otrzymał, jednak w formie z częściowo zanonimizowanymi danymi, w tym kluczowymi zapisami finansowymi.

Pan Grzegorz zwrócił się do naszej redakcji po tym, jak 22 stycznia wystąpił z wnioskiem do Gminy Dziwnów o dostęp do informacji publicznej, prosząc o udostępnienie skanu kontraktu menedżerskiego lub innej umowy łączącej Zakład Wodociągów i Kanalizacji w Dziwnowie z prezesem spółki Sebastianem Mamzerem. Odpowiedź nadeszła, jednak – jak relacjonuje mieszkaniec – odmówiono mu dostępu do pełnych danych, a kluczowe fragmenty dotyczące wynagrodzenia Zarządu zostały zanonimizowane. W ocenie pana Grzegorza działanie to jest niezgodne z prawem, ponieważ ZWiK jest spółką w 100 procentach gminną, a wynagrodzenia Zarządu wypłacane są z pieniędzy publicznych.

To są również moje pieniądzeargumentuje mieszkaniec, który o sprawie poinformował nie tylko naszą redakcję, ale także radnych Rady Miejskiej w Dziwnowie oraz Radę Miejską w Kamieniu Pomorskim, gdzie Mamzer zasiada jako radny i chętnie apeluje o transparentność oraz kontroluje działania innych spółek.

Sebastian Mamzer od lat stara się wykreować obraz siebie w debacie publicznej jako swoistego „szeryfa transparentności” – osoby, która z dużą gorliwością tropi potencjalne „afery”, kontroluje działania innych podmiotów i z wyraźną satysfakcją wytyka cudze błędy czy nieprawidłowości. Biorąc to pod uwagę, tym bardziej naturalne wydaje się oczekiwanie, że w sprawie dotyczącej jego własnej umowy i wynagrodzenia standardy jawności będą nie tylko deklarowane, ale realnie spełnione. Dlatego liczymy na to, że sam prezes ZWiK przekaże panu Grzegorzowi w pełni jawną, niezanonimizowaną treść wszystkich umów, rozwiewając wątpliwości i pokazując, że transparentność obowiązuje również wtedy, gdy dotyczy własnych interesów.

Umowa z mocą wsteczną?

Po zapoznaniu się z treścią przekazanego dokumentu, nawet pobieżna analiza wskazuje, że umowa jest skonstruowana w sposób bardzo korzystny dla Prezesa Mamzera, a znacznie mniej korzystna dla samej spółki. Z zapisów wynika m.in., że prezesowi przysługuje zwrot praktycznie wszystkich kosztów związanych z wykonywaniem funkcji.

Jednak najbardziej zaskakujący jest zapis, który trudno przejść obojętnie nawet przy pobieżnej lekturze. W umowie znajduje się bowiem postanowienie wskazujące, że kontrakt „wchodzi w życie” z datą 1 lipca 2017 roku. Innymi słowy: dokument zawarty 28 czerwca 2024 roku ma mieć moc obowiązującą wstecz – i to o kilka lat. To konstrukcja, która rodzi całą serię pytań: co było podstawą wykonywania funkcji prezesa wcześniej, jakie dokumenty obowiązywały w tamtym okresie, co dokładnie „legalizuje” umowa sporządzona po czasie i dlaczego zastosowano tak ekwilibrystyczny zabieg formalny?

Zobacz także: Mamzer lokalny oligarcha

Choć pola dotyczące zarobków w przekazanym Panu Grzegorzowi dokumencie pozostają białe, nie jest to pierwszy raz, gdy ten temat budzi zainteresowanie opinii publicznej. Już wcześniej informowaliśmy o wysokości wynagrodzenia zmiennego (premii) oraz wynagrodzenia podstawowego, jakie prezes ZWiK Dziwnów otrzymywał w ostatnich latach. Z zestawień wynikających ze sprawozdań finansowych spółki wynika, że w latach 2022–2024 łączne wynagrodzenie (stałe i zmienne) sięgnęło ponad 760 tysięcy złotych, w tym ponad 206 tysięcy złotych samych premii.