Ministerstwo Infrastruktury szykuje rewolucję w systemie zdobywania prawa jazdy. Najgłośniejsza propozycja? Wprowadzenie limitu trzech niezdanych egzaminów praktycznych. Po jego przekroczeniu kandydat nie będzie mógł od razu zapisać się na kolejną próbę – konieczny będzie powrót do ośrodka szkolenia kierowców i dodatkowe jazdy.

Zapowiedzi zmian przedstawił pod koniec marca minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Reforma ma objąć przede wszystkim kategorię B i – jak podkreśla resort – poprawić realne przygotowanie przyszłych kierowców do jazdy w ruchu drogowym.

Limit trzech podejść i obowiązkowe doszkalanie

Zgodnie z propozycją, po trzech nieudanych egzaminach praktycznych kursant będzie musiał wrócić do OSK i odbyć co najmniej pięć dodatkowych godzin jazd. To jednak nie wszystko – konieczne będzie także ponowne zdanie egzaminu wewnętrznego, który potwierdzi gotowość do kolejnego podejścia.

To duża zmiana względem obecnych przepisów. Dziś liczba podejść do egzaminu praktycznego jest nielimitowana, co sprawia, że niektórzy kursanci próbują zdać egzamin wielokrotnie bez dodatkowego przygotowania.

Koniec „fikcyjnych” egzaminów wewnętrznych

Resort chce także uszczelnić system szkolenia. Egzaminy wewnętrzne w ośrodkach szkolenia kierowców mają być nagrywane kamerami – podobnie jak egzaminy państwowe. Ma to ograniczyć przypadki dopuszczania kursantów do egzaminu bez realnej weryfikacji ich umiejętności.

Zmiany w egzaminie i kursach

Wśród propozycji pojawia się również:

  • możliwa rezygnacja z części praktycznej na placu manewrowym,
  • zmiany w egzaminie teoretycznym, aby lepiej odzwierciedlał realne sytuacje drogowe,
  • wprowadzenie terminu ważności kursu – rozważany jest okres 12 miesięcy.

To ostatnie rozwiązanie ma zmotywować kursantów do szybszego podejścia do egzaminu i utrzymania świeżości zdobytych umiejętności.