Niepokojące sygnały napływają z całego województwa zachodniopomorskiego. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, ratownicy medyczni w wielu filiach pogotowia ratunkowego otrzymali wypowiedzenia umów kontraktowych. Sytuacja dotyczy nie tylko Stargardu – podobne działania mają obejmować także inne jednostki, w tym filię w Kamieniu Pomorskim oraz Międzyzdrojach.

Z przekazanych nam informacji wynika, że 15 marca ratownicy medyczni oraz kierowcy zespołów ratownictwa w różnych częściach województwa otrzymali dwutygodniowe wypowiedzenia. Oznacza to, że jeśli do 1 kwietnia nie podpiszą nowych umów, mogą przestać pracować.

Problem w tym, że proponowane warunki – jak mówią sami ratownicy – są dla nich nie do zaakceptowania. Chodzi m.in. o zwiększenie zakresu obowiązków i odpowiedzialności przy braku realnej poprawy wynagrodzenia. Szczególne emocje budzą zapisy dotyczące odpowiedzialności finansowej za sprzęt i pojazdy. W praktyce oznaczałoby to, że ratownik mógłby ponosić ogromne koszty w przypadku uszkodzenia karetki czy wyposażenia.

Już teraz system nie domaga

Najbardziej alarmujące jest to, że problemy kadrowe nie są nowością. Już dziś liczba zespołów ratownictwa medycznego w wielu miejscach jest niewystarczająca.

Coraz częściej to strażacy jako pierwsi docierają do osób potrzebujących pomocy. Jednostki Państwowej Straży Pożarnej oraz OSP przejmując działania ratownicze do czasu przyjazdu karetki. Choć są odpowiednio przeszkoleni, nie jest to rozwiązanie systemowe i nie powinno zastępować pogotowia.

Kamień Pomorski również zagrożony

Szczególnie niepokojące są informacje dotyczące powiatu kamieńskiego. Jak ustaliliśmy, również tamtejsze filie pogotowia ratunkowego zostały objęta wypowiedzeniami.

Jeśli ratownicy nie podpiszą nowych umów, może dojść do sytuacji, w której zabraknie ludzi do obsady karetek. A to oznacza jedno – wydłużony czas oczekiwania na pomoc, przeciążenie pozostałych zespołów i realne zagrożenie dla zdrowia oraz życia mieszkańców.