Wakacyjne podróże będą jeszcze droższe. Od poniedziałku, 20 lipca, kierowcy muszą przygotować się na kolejną falę podwyżek cen paliw. Najbardziej ucierpią właściciele samochodów z silnikiem Diesla. Według najbardziej pesymistycznych prognoz litr oleju napędowego może kosztować nawet 7,90 zł.

Ceny na polskich stacjach rosną w zawrotnym tempie. Z najnowszych danych firmy Reflex wynika, że w ciągu zaledwie tygodnia benzyna Pb95 podrożała średnio o 24 grosze, osiągając poziom 7,09 zł za litr. Jeszcze mocniej, bo aż o 33 grosze, wzrosła cena oleju napędowego, za który trzeba płacić przeciętnie 7,33 zł. Benzyna Pb98 kosztuje już około 7,92 zł. Jedynym paliwem, które na razie opiera się podwyżkom, pozostaje LPG ze średnią ceną około 3,17 zł za litr.

Niestety, kolejny tydzień nie przyniesie kierowcom żadnej ulgi. Reflex przewiduje, że pomiędzy 20 a 24 lipca benzyna Pb95 może kosztować około 7,20–7,30 zł za litr, natomiast cena diesla może wzrosnąć nawet do 7,80–7,90 zł. Benzyna Pb98 ma natomiast przekroczyć granicę 8,20 zł za litr.

Oznacza to, że zatankowanie 50-litrowego baku oleju napędowego może kosztować około 395 zł. W przypadku benzyny Pb98 rachunek może przekroczyć 410 zł. Jeszcze kilkanaście dni temu diesel kosztował niewiele ponad 6 zł, a więc na jednym pełnym tankowaniu kierowcy mogą zostawić przy kasie blisko 90 zł więcej.

Nie wszystkie prognozy są jednak aż tak pesymistyczne. Analitycy e-petrol.pl przewidują, że w dniach 20–26 lipca benzyna Pb95 będzie kosztować od 7,09 do 7,22 zł, olej napędowy od 7,51 do 7,65 zł, Pb98 od 7,99 do 8,15 zł, natomiast LPG od 3,16 do 3,24 zł za litr. Nawet ten ostrożniejszy scenariusz oznacza jednak dalsze, wyraźne podwyżki.

Rząd nie zapowiada szybkiego ratunku

Premier Donald Tusk przyznał, że państwo nie może bez końca finansować programu obniżającego ceny paliw. Zaznaczył, że dotychczasowe mechanizmy ochronne były rozwiązaniem tymczasowym, a możliwości budżetu mają swoje granice. Minister finansów Andrzej Domański zapewnia natomiast, że rząd analizuje sytuację na Bliskim Wschodzie, dostępność paliw oraz marże rafineryjne, szczególnie na rynku oleju napędowego.

Na razie kierowcy nie powinni więc liczyć na szybki powrót cen sprzed kilku tygodni. Jeżeli konflikt będzie się rozszerzał, a transport ropy przez kluczowe szlaki pozostanie utrudniony, granica 8 zł za litr diesla może zostać przekroczona szybciej, niż jeszcze niedawno ktokolwiek przypuszczał.