Podróż trwała od sześciu i pół do siedmiu godzin. Na pokładzie działała restauracja, dzieci płaciły połowę ceny, a w niedziele organizowano rejsy spacerowe. W 1845 roku parowiec „Cammin” łączył Kamień ze Szczecinem przez Wolin. Zachowany w szwajcarskiej bibliotece przewodnik pozwala odtworzyć nie tylko godziny jego kursowania, ale także ceny i warunki podróży. Starsze ogłoszenie odsłania kolejne szczegóły tej historii.

Chcesz widzieć więcej artykułów z Kamienskie.info?
Dodaj nas w Google

Wtorek, lato 1845 roku. Mieszkaniec Kamienia zamierzający popłynąć do Szczecina powinien przygotować się na wypłynięcie o siódmej rano i wielogodzinną podróż. Jeżeli wybierze droższą kategorię miejsc, zapłaci talara. Jeżeli tańszą – dwadzieścia srebrnych groszy. Na powrót tym samym rozkładowym połączeniem będzie musiał poczekać: kolejny rejs ze Szczecina do Kamienia przewidziano dopiero na czwartek. Nie jest to scena odtworzona z powieści ani opowieść przekazywana z pokolenia na pokolenie. Takie możliwości podróży wynikają z konkretnego rozkładu opublikowanego przed 181 laty.

Kamień zapisany na dwunastej stronie

Dokument znajduje się w książce Deutsches Dampfschiff-Buch, wydanej w Berlinie w 1845 roku przez Adolfa Gumprechta. Jej autorem był Friedrich Wilhelm von Reden, odnotowany w katalogu biblioteki jako Wilhelm von Reden. Egzemplarz przechowywany przez ETH-Bibliothek w Zurychu. Był to podręczny przewodnik dla podróżnych, akcjonariuszy, pracowników przedsiębiorstw transportowych, właścicieli zajazdów i ludzi interesu. Zamiast wspomnień o minionej epoce zawierał informacje potrzebne do poruszania się po ówczesnym świecie: rozkłady, taryfy i opisy przedsiębiorstw żeglugowych. Na drukowanej stronie 12, w części poświęconej żegludze parowej na Odrze, znalazła się informacja szczególnie interesująca dla mieszkańców naszego regionu. Opisano tam statek „Cammin”, noszący niemiecką nazwę Kamienia. Jego regularna trasa prowadziła ze Szczecina do Kamienia przez Wolin.

Według Redena parowiec należał do zrzeszenia akcjonariuszy zawiązanego w Kamieniu. Zbudowano go w Szczecinie w latach 1842–1843. Było to zatem przedsięwzięcie związane z miejscową inicjatywą gospodarczą, a nie jedynie przypadkowe zawinięcie obcego statku. Skalę tego przedsięwzięcia pomaga zrozumieć inny dokument. W opisie akt miejskich przechowywanych w Archiwum Państwowym w Szczecinie podano, że w 1843 roku Kamień liczył 3486 mieszkańców. Był niewielkim ośrodkiem rzemieślniczo-handlowym i lokalnym centrum wymiany. Właśnie w takim mieście zorganizowano spółkę wykorzystującą nowy środek transportu.

Do uruchomienia miejscowej kolei pozostawało jeszcze niemal pół wieku. Pierwsze połączenie kolejowe z Wysokiej Kamieńskiej otwarto dopiero 15 lipca 1892 roku, czyli 47 lat po wydaniu opisywanego rozkładu. Nie oznacza to, że parowiec był jedynym sposobem podróżowania. Pokazuje jednak, jak wcześnie Kamień korzystał z komunikacji parowej na wodzie.

Trzy kajuty, restauracja i dwie maszyny

Jeszcze więcej szczegółów przynosi ogłoszenie podpisane w Szczecinie 31 maja 1843 roku przez firmę Sauer & Sapel. Podaje ono, że „Cammin” powstał dla Cammin-Stettiner Dampfschiffahrts-Gesellschaft. Budował go mistrz Carmesin pod nadzorem Elbertshagena. Reklama wymienia trzy kajuty, restaurację i miejsce na bagaże. Napęd stanowiły dwie maszyny niskoprężne po 25 koni, wykonane przez Seydell & von Würden. Łączne 50 koni odpowiada wartości podanej przez Redena, choć przewodnik mówi o jednej maszynie. Atutem miało być płytkie zanurzenie, umożliwiające przechodzenie nad piaszczystą ławicą Wolliner Schar. Przewidywano również holowanie jednej lub dwóch jednostek z towarami kamieńskich szyprów. Pasażerowie mieli podróżować wyłącznie na parowcu, a ogłoszeniodawcy zapewniali, że holowanie nie będzie dla nich uciążliwe. Rozpoczęcie służby zapowiadano przed szczecińskim targiem wełny. Rejsy miały więc służyć zarówno podróżnym, jak i wymianie handlowej.

O siódmej z Kamienia, przed południem ze Szczecina

Najbardziej przemawia do wyobraźni zachowany rozkład. Reden wyraźnie rozróżnił godziny obowiązujące w poszczególnych częściach sezonu żeglugowego. W czerwcu, lipcu i sierpniu rozkład wyglądał następująco:

Kierunek rejsu Dni wypłynięcia Godzina
Szczecin – Wolin – Kamień poniedziałki i czwartki 11.30
Kamień – Wolin – Szczecin wtorki i piątki 7.00

Od rozpoczęcia żeglugi do 1 czerwca wypływano z obu końcowych przystani o dziewiątej rano. Po 1 września również obowiązywała godzina dziewiąta. Całą trasę „Cammin” pokonywał, według przewodnika, w sześć i pół do siedmiu godzin. Z zestawienia czasu podróży z letnimi godzinami wypłynięcia wynika, że rejs z Kamienia powinien kończyć się w Szczecinie około 13.30–14.00, a rejs w przeciwną stronę – około 18.00–18.30. To wyliczenie na podstawie danych z książki, nie osobne godziny przybycia wydrukowane w rozkładzie. Dla pasażera oznaczało to konieczność planowania nie tylko samej drogi, lecz także pobytu poza domem. Dzisiejszy wyjazd do Szczecina na kilka godzin trudno porównywać z podróżą, której rytm wyznaczały dwa regularne odpłynięcia tygodniowo w każdym kierunku. Przewodnik rozróżniał dwie kategorie miejsc. Podawał również osobne ceny na krótszej trasie pomiędzy Szczecinem a Wolinem.

Trasa Pierwsza kategoria miejsc Druga kategoria miejsc
Szczecin – Kamień 1 talar 20 srebrnych groszy
Szczecin – Wolin 25 srebrnych groszy 15 srebrnych groszy

Dzieci poniżej 12. roku życia płaciły połowę odpowiedniej należności. Wpis nie opisuje natomiast szczegółowo różnic wyposażenia pomiędzy kategoriami, dlatego nie sposób na jego podstawie przypisać pasażerom konkretnych kajut czy standardu obsługi. Co właściwie oznaczał talar? W obowiązującym wówczas pruskim systemie monetarnym dzielił się on na 30 srebrnych groszy. Tańszy bilet na pełną trasę kosztował więc dwie trzecie talara. Dopłata do pierwszej kategorii wynosiła dziesięć groszy, czyli połowę ceny tańszego przejazdu.

Wielogodzinny rejs nie musiał oznaczać podróży wyłącznie z własnym prowiantem. Reden odnotował działającą na pokładzie restaurację. Nie podał jednak menu ani cen posiłków, więc nie wiemy, co dokładnie zamawiali pasażerowie „Cammina”. Równie interesująca jest informacja o niedzielach. Poza regularnymi kursami statek odbywał wówczas rejsy spacerowe. Przewodnik nie wymienia ich szczegółowych tras ani godzin. Nie pozwala więc dopisywać konkretnych przystanków, lecz jedno stwierdza wyraźnie: parowiec wykorzystywano także do podróżowania dla przyjemności.

Z Berlina koleją, dalej w stronę Kamienia

Jeszcze ciekawszy obraz otrzymujemy po zestawieniu informacji o parowcu z innym wydawnictwem Redena. W jego Deutsches Eisenbahn-Buch, również z 1845 roku, zachował się letni rozkład kolei berlińsko-szczecińskiej. Poranny pociąg pasażerski miał wyjeżdżać z Berlina o 6.00 i docierać do Szczecina o 10.30. Z kolei „Cammin” w poniedziałki i czwartki wypływał latem o 11.30. Między rozkładowym przyjazdem pociągu a odpłynięciem statku pozostawała zatem godzina. Samo zestawienie nie dowodzi, że przewoźnicy gwarantowali przesiadkę albo sprzedawali wspólny bilet. Pokazuje jednak, jak można było myśleć o podróży w połowie XIX wieku: koleją do większego ośrodka, a następnie statkiem do miasta, do którego tory jeszcze nie dotarły. Kamień nie był w tym obrazie odizolowanym punktem na mapie. Dzięki regularnej żegludze miał połączenie ze Szczecinem, a przez niego dostęp do rozwijającej się sieci transportowej.

Źródło
Materiał powstał we współpracy
z dyrektorem Muzeum Historii Ziemi Kamieńskiej,
panem Grzegorzem Kurką.