Przez ostatnie tygodnie przedstawiciele rządu przekonywali, że do ponownego obniżenia cen paliw potrzebny jest podpis prezydenta. Karol Nawrocki ustawę podpisał. I jednocześnie przypomniał rządzącym, że kiedy chodziło o wielomiliardową pożyczkę SAFE, po jego wecie znaleziono inną drogę do jej uruchomienia. Teraz sytuacja jest więc wyjątkowo prosta: podpis jest, a kierowcy czekają na zapowiadane tańsze tankowanie.

Prezydent Karol Nawrocki zakończył polityczną przepychankę dotyczącą ustawy o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych. Dokument podpisał, choć jednocześnie zapowiedział skierowanie przepisów do Trybunału Konstytucyjnego w ramach kontroli następczej. Najważniejsze dla milionów kierowców jest jednak coś zupełnie innego. Skoro podpis prezydenta miał być przeszkodą w obniżeniu cen paliw, tej przeszkody już nie ma.

Jeszcze 15 września premier Donald Tusk deklarował, że jeśli prezydent podpisze ustawę, rząd „natychmiast” zrealizuje kolejny wariant programu Ceny Paliwa Niżej. Przedstawiciele koalicji rządzącej w kolejnych dniach powtarzali, że bez podpisu Karola Nawrockiego tańszego paliwa nie będzie.

Prezydent przypomniał SAFE

W swoim wystąpieniu Nawrocki nawiązał także do sporu o europejski mechanizm SAFE. W marcu prezydent odmówił podpisania ustawy umożliwiającej wdrożenie pożyczki w zaproponowanym przez rząd kształcie. Mimo tego 8 maja przedstawiciele rządu, BGK i Komisji Europejskiej podpisali umowę pożyczki, na podstawie której Polska może otrzymać 43,7 mld euro na cele obronne.

To właśnie do tej sytuacji odwołuje się dziś Pałac Prezydencki: skoro po wecie w sprawie SAFE rząd znalazł sposób, by realizować swoje zamierzenia bez prezydenckiego podpisu pod tamtą ustawą, to dlaczego przez ostatnie tygodnie przekonywano Polaków, że bez podpisu pod ustawą paliwową obniżenie cen jest niemożliwe? Teraz ten spór przestaje mieć jednak praktyczne znaczenie. Prezydent podpisał. 

„Natychmiast” znaczy natychmiast?

I właśnie to będzie teraz najważniejszy test wcześniejszych deklaracji. Jeszcze kilka godzin przed decyzją prezydenta minister energii Miłosz Motyka przekonywał, że brak podpisu oznacza wyższe ceny na stacjach. Rząd szacował, że podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych pozwoli pozyskać kilka miliardów złotych na finansowanie kolejnego programu obniżającego ceny. Podpis już jest.

Co więcej, po wieczornym wystąpieniu prezydenta szef Kancelarii Premiera Jan Grabiec zapowiedział, że „w ciągu najbliższych godzin” rząd ma doprowadzić do obniżenia cen paliw. Minister finansów wskazał natomiast, że niższe ceny na stacjach mają być widoczne w przyszłym tygodniu. Karol Nawrocki poszedł jeszcze dalej. Oczekuje, że obniżki nastąpią od razu i że ceny będą zmierzały do poziomu zapowiadanego Polakom w kampanii wyborczej.