
Duża zmiana szykuje się w podatku dochodowym od osób fizycznych. Rząd chce podnieść próg, po którego przekroczeniu podatnicy zaczynają płacić wyższą stawkę PIT, a pomiędzy obecnymi stawkami 12 i 32 procent wprowadzić zupełnie nową – 24 procent. Według rządowych wyliczeń na zmianach skorzystać ma około 3,5 miliona podatników, a maksymalna oszczędność może wynieść 3600 złotych rocznie.
Rada Ministrów potwierdziła 29 września projekt zmian w skali podatkowej PIT. Nowe rozwiązania mają obowiązywać od 2027 roku, o ile cały proces legislacyjny zakończy się ich uchwaleniem i wejściem ustawy w życie. Obecnie podatnicy rozliczający się według skali podatkowej płacą 12 proc. podatku do 120 tys. zł podstawy opodatkowania. Nadwyżka ponad tę kwotę jest objęta stawką 32 proc. Rząd proponuje zmianę tego mechanizmu.
Po reformie skala podatkowa miałaby składać się z trzech poziomów. Dochód do 130 tys. zł byłby opodatkowany według stawki 12 proc. Następnie dla części dochodu znajdującej się pomiędzy 130 a 150 tys. zł obowiązywałaby nowa stawka 24 proc. Dopiero nadwyżka ponad 150 tys. zł zostałaby objęta stawką 32 proc. Oznacza to przede wszystkim odsunięcie momentu, w którym podatnik zaczyna płacić najwyższą stawkę podatku.
W uproszczeniu:
- do 130 000 zł – 12 proc.
- od 130 000 do 150 000 zł – 24 proc.
- powyżej 150 000 zł – 32 proc.
Co istotne, wyższa stawka nie obejmuje całego dochodu podatnika. Tak jak obecnie, dotyczy wyłącznie części dochodu przekraczającej odpowiedni próg. Według informacji przedstawionych przez rząd reforma ma objąć około 3,5 mln podatników rozliczających PIT według skali, przede wszystkim pracowników. Najwięcej zyskają osoby, których dochody znajdują się w rejonie obecnego drugiego progu podatkowego. Maksymalna roczna korzyść wynikająca ze zmiany skali ma wynosić około 3600 zł.
Rząd szacuje również, że po zmianach znacznie zmniejszy się grupa osób, których część dochodu objęta jest stawką 32 proc. Według oficjalnych założeń odsetek takich podatników ma spaść do około 7,2 proc. Jednym z powodów jest wzrost wynagrodzeń w ostatnich latach. Obecny próg 120 tys. zł pozostawał bez zmian, mimo że przeciętne płace rosły. W praktyce oznaczało to, że coraz więcej pracowników – nawet bez znaczącego wzrostu realnej siły nabywczej swoich pensji – zaczynało wpadać w wyższą stawkę podatkową. Podwyższenie pierwszego progu do 130 tys. zł oraz przesunięcie stawki 32 proc. do poziomu powyżej 150 tys. zł ma ograniczyć ten efekt.
Najbardziej odczuwalne różnice pojawią się u osób z dochodami przekraczającymi obecny próg 120 tys. zł rocznie. Dzisiaj nadwyżka ponad 120 tys. zł jest opodatkowana stawką 32 proc. Po planowanej reformie dochód do 130 tys. zł pozostanie objęty stawką 12 proc. Kolejne 20 tys. zł – do 150 tys. zł – będzie opodatkowane stawką 24 proc. Dopiero dalsza nadwyżka zostanie objęta stawką 32 proc. Nie oznacza to więc, że osoba przekraczająca 150 tys. zł zacznie płacić 32 proc. od wszystkich swoich dochodów.











