
„Został ostatni pokój”, „12 osób właśnie ogląda ten obiekt”, „promocja kończy się za kilka minut” – takie komunikaty zna praktycznie każdy, kto rezerwował wakacyjny nocleg przez internet. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ostrzega: nie dajmy się wpędzić w pośpiech. To, co widzimy na ekranie, nie zawsze oznacza, że za chwilę rzeczywiście stracimy okazję.
Środek wakacji, tłumy nad morzem i poszukiwanie noclegu na ostatnią chwilę. Właśnie wtedy presja podczas internetowej rezerwacji może działać szczególnie skutecznie. UOKiK w opublikowanym w środę, 12 sierpnia komunikacie zwraca uwagę na mechanizmy stosowane przez serwisy rezerwacyjne.
„Ostatni pokój” nie zawsze jest ostatnim pokojem
Czerwony komunikat informujący, że został już tylko jeden wolny pokój, może skutecznie przyspieszyć decyzję o wyciągnięciu karty płatniczej. Problem w tym, że – jak wskazuje UOKiK – informacja może dotyczyć ostatniego pokoju konkretnego rodzaju albo ostatniego dostępnego w danej cenie. Nie oznacza więc automatycznie, że cały hotel jest już niemal pełny.
Podobnie należy podchodzić do informacji, że określona liczba osób właśnie ogląda dany obiekt. Nie wiadomo bowiem, czy osoby te interesują się dokładnie tym samym terminem, takim samym pokojem i identyczną liczbą nocujących.
UOKiK zwraca uwagę również na liczniki odmierzające czas do zakończenia promocji. Jeżeli po odświeżeniu strony odliczanie zaczyna się od początku albo po jego zakończeniu cena nadal pozostaje taka sama, warto zachować szczególną ostrożność. Taki mechanizm może wywoływać presję na szybkie dokonanie zakupu, choć oferta wcale nie znika.
Miało być tanio, a przy płatności robi się drożej
Kolejna pułapka może pojawić się już podczas finalizowania rezerwacji. Na początku serwis eksponuje atrakcyjną cenę, ale w następnych krokach pojawiają się kolejne należności – np. opłata za sprzątanie, obsługę rezerwacji, podatki czy dodatkowe usługi.
Urząd radzi, aby przed kliknięciem przycisku płatności porównać końcową kwotę z ceną pokazaną na początku oraz sprawdzić, czy przypadkiem nie zostały dodane płatne opcje, których klient nie wybierał.
„Zapłać natychmiast, bo stracisz rezerwację”
Jeszcze groźniej może zrobić się już po dokonaniu rezerwacji. UOKiK ostrzega przed wiadomościami e-mail, SMS-ami czy komunikatami informującymi o rzekomym problemie z kartą albo braku potwierdzenia płatności. Wiadomość może zawierać imię turysty, nazwę hotelu, termin pobytu, a nawet numer rezerwacji, przez co wygląda niezwykle wiarygodnie. Następnie pojawia się żądanie szybkiego dokonania ponownej płatności pod groźbą anulowania pobytu.
Link może jednak prowadzić do fałszywej strony stworzonej po to, aby przejąć dane karty lub pieniądze. UOKiK zaleca, aby nie korzystać z linków przesyłanych w takich wiadomościach. Status rezerwacji najlepiej sprawdzić samodzielnie w oficjalnej aplikacji lub na stronie platformy, a z hotelem kontaktować się przez dane znajdujące się w pierwotnym potwierdzeniu rezerwacji.

















1 komentarz
Anonim mówi:
sie 12, 2026
o godzinie 12:46
Jeśli chodzi o ogłoszenia to największy wał jest na podawaniu odległości od plaży nad Bałtykiem często te wartości są podawane w linii prostej zaokrąglane w dół o 30 i więcej % albo podają ile metrów jest do zejścia na plaże a te często ma paręset metrów .Dlatego polecam google map tam naprawdę są pokazane dokładne odległości gdzie nagle po sprawdzeniu obiekt który ma mieć do plaży 200 m to okazuje się że ma 700