Ceny na stacjach paliw są dramatyczne – przyznaje premier Donald Tusk. Szef rządu zapewnia jednocześnie, że jego gabinet jest cały czas gotowy do działania. Na konkretne decyzje kierowcy muszą jednak poczekać jeszcze 48 godzin.

Premier został zapytany w środę o możliwość ponownej interwencji na rynku paliw oraz częściowego przywrócenia programu „Ceny Paliwa Niżej”. Donald Tusk przekonywał, że rząd uważnie obserwuje sytuację i każdego dnia jest przygotowany do reakcji, gdyby ceny ponownie zaczęły gwałtownie rosnąć.

Na razie szef rządu prosi jednak kierowców o cierpliwość. Chodzi o najbliższe 48 godzin, w czasie których – zgodnie z zapowiedziami prezydenta USA Donalda Trumpa – może dojść do odblokowania cieśniny Ormuz. Taki ruch mógłby uspokoić światowy rynek ropy i przełożyć się na dalsze spadki cen surowca. – Każdego dnia będziemy przygotowani do ewentualnej reakcji, gdyby znowu coś złego się zdarzyło, ale poczekajmy te 48 godzinzapowiedział premier.

Tusk poinformował również, że będzie rozmawiał z ministrem finansów Andrzejem Domańskim o rozwiązaniu, które mogłoby przynajmniej częściowo ulżyć polskim kierowcom. W grę może wchodzić zastosowanie części mechanizmów znanych z wcześniejszego pakietu CPN, szczególnie przed nasileniem się wakacyjnych powrotów.

Premier przyznał, że na tle wielu europejskich państw ceny paliw w Polsce nadal należą do niższych. Nie zmienia to jednak sytuacji kierowców, dla których tankowanie stało się poważnym obciążeniem. – Z punktu widzenia polskich kierowców jest fatalnie, bo te ceny są dramatyczne – ocenił Donald Tusk

Rząd pozostaje więc gotowy, ale decyzji na razie nie ma. Najbliższe dwa dni mają pokazać, czy sytuacja na światowych rynkach uspokoi się bez kolejnej interwencji państwa, czy też konieczne będzie ponowne sięgnięcie po obniżkę podatków lub inne rozwiązania ograniczające ceny przy dystrybutorach..