Miało być zwykłe przejechanie ścieżką rowerową. Skończyło się zniszczonym rowerem, licznymi stłuczeniami i kilkoma godzinami spędzonymi na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Pan Radosław alarmuje, że wjazd do sklepu Dino przy osiedlu Chopina w Kamieniu Pomorskim od dawna jest miejscem skrajnie niebezpiecznym.

Do zdarzenia doszło na ścieżce rowerowej biegnącej wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 107, prowadzącej z Kamienia Pomorskiego w kierunku Dziwnówka. Jak relacjonuje nasz Czytelnik, kierowca samochodu miał wymusić na nim pierwszeństwo podczas wjazdu na teren sklepu. Rowerzysta próbował ratować się gwałtownym hamowaniem, ale tym razem nie udało się uniknąć zderzenia. – W efekcie tej kolizji pół dnia spędziłem na SOR-ze w szpitalu w Gryficach. Mam liczne obicia ciała i siniaki, a rower nadaje się do kasacjiopisuje pan Radosław.

„To nie był pierwszy raz. Tam ciągle dochodzi do niebezpiecznych sytuacji”

Według Czytelnika problem w tym miejscu nie pojawił się wczoraj. Kierowcy wjeżdżający i wyjeżdżający z parkingu sklepu przecinają ścieżkę, po której poruszają się rowerzyści oraz piesi. Część z nich ma robić to bez właściwego upewnienia się, czy ktoś nie nadjeżdża. Samochody zatrzymujące się na ścieżce zmuszają rowerzystów do gwałtownego hamowania. Wystarczy chwila nieuwagi, większa prędkość albo mokra nawierzchnia, aby doszło do kolejnego wypadku.

Kierowcy często bez upewnienia się zastawiają ścieżkę rowerową. Rowerzyści są zmuszani do awaryjnego hamowania. Wczoraj mi się nie udałopodkreśla poszkodowany. Tym razem skończyło się na stłuczeniach, siniakach i zniszczonym jednośladzie. Następnym razem konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze. W rejonie wjazdu zamontowano lustro, które teoretycznie miało poprawić widoczność. Zdaniem pana Radosława kierowcy często je jednak ignorują i wjeżdżają na ścieżkę bez upewnienia się, czy nie nadjeżdża rowerzysta.

Droga nr 107 oraz biegnąca wzdłuż niej infrastruktura znajdują się w ciągu drogi wojewódzkiej. Dlatego sprawie powinien pilnie przyjrzeć się Zachodniopomorski Zarząd Dróg Wojewódzkich. Potrzebna jest wizja lokalna, analiza widoczności oraz sprawdzenie, czy obecna organizacja ruchu rzeczywiście chroni rowerzystów i pieszych. Warto również ocenić, czy geometria wjazdu nie pozwala kierowcom na zbyt szybkie przecięcie ścieżki. Nie chodzi o ustawienie kolejnego znaku, którego nikt nie zauważy. Chodzi o rozwiązanie, które realnie wymusi ostrożność.

Pan Radosław wrócił do domu po kilku godzinach na SOR-ze. Jego rower prawdopodobnie nie nadaje się już do dalszej jazdy. Pozostały ból, siniaki i pytanie, dlaczego wcześniej nikt skutecznie nie zajął się miejscem, o którym rowerzyści od dawna mówią, że jest niebezpieczne. Apel Czytelnika powinien być dla ZZDW wyraźnym sygnałem ostrzegawczym. Lepiej poprawić bezpieczeństwo teraz, niż później tłumaczyć, dlaczego z reakcją czekano do kolejnego, być może tragicznego wypadku.