
Mateusz Szakiel z Kamienia Pomorskiego udowodnił, że strażakiem jest się zawsze – niezależnie od miejsca, czasu i okoliczności. Podczas dyżuru jako ratownik medyczny w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 2 w Szczecinie bez chwili wahania ruszył na pomoc, gdy w jednym z pomieszczeń szpitalnych doszło do pożaru.
Do zdarzenia doszło w trakcie dyżuru w Izbie Przyjęć Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 2 w Szczecinie. W jednym z pomieszczeń szpitalnych pojawił się ogień. Sytuacja była szczególnie niebezpieczna, ponieważ zagrożenie dotyczyło miejsca, w którym przebywali pacjenci oraz personel medyczny.
Mateusz Szakiel zareagował natychmiast. Najpierw ewakuował pacjenta z objętej pożarem sali, dbając o jego bezpieczeństwo, a następnie przystąpił do gaszenia ognia. Dzięki jego szybkiej i zdecydowanej reakcji udało się ograniczyć rozprzestrzenianie pożaru do czasu przybycia służb.
Jak podkreśla Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Kamieniu Pomorskim, dzięki opanowaniu, profesjonalizmowi i odwadze Mateusza Szakiela udało się uniknąć znacznie poważniejszych konsekwencji dla pacjentów oraz personelu medycznego.
Ta historia pokazuje, że służba drugiemu człowiekowi nie kończy się wraz ze zmianą miejsca pełnienia obowiązków. Gotowość do niesienia pomocy, odpowiedzialność i odwaga to wartości, które pozostają z człowiekiem każdego dnia.
Postawa Mateusza Szakiela jest najlepszym dowodem na dobrze znane w środowisku strażackim słowa: strażakiem się jest, a nie bywa.














1 komentarz
Anonim mówi:
cze 12, 2026
o godzinie 14:27
Bravo