
Porośnięty zielenią pagórek, pojedyncze cegły, kamienie i fragmenty dawnych kafli – tylko tyle pozostało dziś po miejscu, które przez stulecia było ważnym punktem na mapie ziemi kamieńskiej. Świniec, niewielka miejscowość położona kilka kilometrów od Kamienia Pomorskiego, kryje historię związaną z jedną z najważniejszych postaci gospodarczych epoki Fryderyka Wielkiego.
Mowa o Franzu Balthasarze Schönbergu von Brenckenhoffie, tajnym radcy finansowym króla Prus, organizatorze wielkich przedsięwzięć gospodarczych, człowieku odpowiedzialnym za melioracje, rozwój rolnictwa, odbudowę zniszczonych terenów po wojnie siedmioletniej i budowę Kanału Bydgoskiego. Niewielu mieszkańców regionu zdaje sobie dziś sprawę, że ten wpływowy urzędnik i reformator był również właścicielem majątku w Świńcu.
Historia samej miejscowości sięga średniowiecza. Jak podają Gerhard Bronisch i Walter Ohle w wydanej w 1939 roku książce „Kreis Cammin. Die Kunst- und Kulturdenkmäler der Provinz Pommern”, Świniec został po raz pierwszy wymieniony w źródłach w 1331 roku jako „de Zwenze”. Był wówczas lennem Knuda i Nicolausa von Schwenz. W kolejnych stuleciach dobra przechodziły z rąk do rąk, należąc między innymi do rodów von Knuthów, von Plötzów oraz von Steinwehrów.

Przez wieki wieś była podzielona na kilka majątków rycerskich. Dziedziczono je, sprzedawano, dzielono pomiędzy spadkobierców i ponownie scalano. Właścicielami byli przedstawiciele pomorskiej szlachty, oficerowie armii pruskiej i urzędnicy państwowi. Historia Świńca to więc opowieść o ciągłych zmianach własnościowych, ale także o miejscu, które pozostawało ważnym elementem lokalnego krajobrazu gospodarczego.
Przełom nastąpił w 1777 roku. Wtedy do historii Świńca wkroczył Franz Balthasar von Brenckenhoff. Wykupił kolejne części majątku od rodzin von Plötz i von Steinwehr, scalając rozdrobnione dobra w jedną większą posiadłość. W ten sposób niewielka miejscowość pod Kamieniem Pomorskim została związana z człowiekiem należącym do ścisłych elit administracyjnych osiemnastowiecznych Prus.
Droga Brenckenhoffa na szczyty pruskiej administracji była niezwykła. Urodził się 15 czerwca 1723 roku w Reidenburgu koło Halle. Jego ojciec, rotmistrz w służbie austriackiej Julius von Brenckenhoff, poległ podczas walk z Turkami, a dwaj bracia również zginęli na wojnie. Osierocony chłopiec trafił na dwór księcia Leopolda von Anhalt-Dessau, gdzie rozpoczął służbę jako paź.
To właśnie tam zdobył doświadczenie, które zadecydowało o jego późniejszej karierze. Uczestniczył w pracach związanych z osuszaniem terenów podmokłych nad Łabą. Poznał zasady melioracji, niwelacji terenu i nowoczesnej gospodarki rolnej. Jego talent organizacyjny szybko zwrócił uwagę Fryderyka II.

W 1762 roku Brenckenhoff został mianowany tajnym radcą finansowym. Powierzono mu odbudowę gospodarki Pomorza i Nowej Marchii po zniszczeniach wojny siedmioletniej. Był gorącym zwolennikiem osuszania bagien i przekształcania nieużytków w łąki oraz pola uprawne. W 1766 roku Fryderyk Wielki zatwierdził plan melioracji rozległych terenów Kaminerbruch w okolicach Kamienia Pomorskiego i Świerzna. Brenckenhoff należał do najważniejszych realizatorów tych działań.
Kiedy przejął majątek w Świńcu, wykorzystał swoje doświadczenie także tutaj. Prowadzono prace melioracyjne, osuszano podmokłe tereny, zakładano nowe gospodarstwa i zwiększano areał gruntów rolnych. Dzięki tym działaniom pozyskano tysiące mórg nowych łąk i pól uprawnych. Powstawały nowe osady i zabudowania gospodarcze, a wartość majątku znacząco wzrosła.
Największą sławę Brenckenhoffowi przyniosła jednak budowa Kanału Bydgoskiego. W latach 1773–1774 kierował jednym z największych przedsięwzięć inżynieryjnych osiemnastowiecznych Prus. Kanał połączył dorzecza Wisły i Odry, stając się ważnym szlakiem komunikacyjnym oraz handlowym. Inwestycję ukończono w zaledwie osiemnaście miesięcy.

Po śmierci Brenckenhoffa majątek w Świńcu jeszcze wielokrotnie zmieniał właścicieli. W XIX wieku należał między innymi do rodziny von Heyden, a od 1854 roku do rodu von Köller. To właśnie z tą rodziną wiąże się budowa pałacu w Świńcu, wzniesionego w 1868 roku.
O wyglądzie rezydencji wiemy między innymi dzięki zachowanemu szklanemu negatywowi wykonanemu na początku XX wieku przez kamieńskiego fotografa Adolfa Bartelta. Przedstawia on elegancki, dwukondygnacyjny pałac o harmonijnej bryle, otoczony ogrodem i parkiem. Centralną część fasady zdobił kartusz herbowy umieszczony w trójkątnym naczółku oraz inskrypcja, której dziś nie da się już odczytać.
Pałac nie przetrwał jednak powojennej rzeczywistości. Został zniszczony i rozebrany. Dziś trudno uwierzyć, że w tym miejscu stała niegdyś reprezentacyjna siedziba właścicieli majątku.
Współczesne zdjęcia wykonane z drona praktycznie nie pokazują już śladów dawnego założenia. Z lotu ptaka teren wygląda jak zwykły, porośnięty zielenią fragment krajobrazu. Natura niemal całkowicie przykryła to, co przez dziesięciolecia było znakiem świetności majątku.

Dopiero oględziny prowadzone z poziomu gruntu pozwalają dostrzec ostatnie pozostałości pałacu. W jego miejscu znajduje się niewielkie wzniesienie o wysokości około 1,5–1,6 metra, porośnięte krzewami, samosiewami i gęstą roślinnością. Z ziemi miejscami wystają dziewiętnastowieczne cegły oraz kamienie pochodzące prawdopodobnie z fundamentów budynku.
Wśród gruzu można odnaleźć także fragmenty kafli piecowych. Szczególnie ciekawy jest ornamentowany narożny kafel pokryty jasną szkliwioną polewą. To jeden z nielicznych materialnych śladów, które pozwalają wyobrazić sobie dawny wystrój pałacowych wnętrz.
To właściwie wszystko, co pozostało po miejscu, w którym przez stulecia mieszkali przedstawiciele pomorskiej szlachty, królewscy urzędnicy i właściciele jednego z ważniejszych majątków ziemskich w okolicach Kamienia Pomorskiego. Zachował się jeszcze park dworski z drugiej połowy XIX wieku, wpisany do rejestru zabytków, choć i on stopniowo traci ślady dawnej świetności.
Historia Świńca pokazuje, jak szybko krajobraz potrafi pochłonąć dzieła ludzkich rąk. Tam, gdzie niegdyś zapadały decyzje dotyczące majątków ziemskich, prowadzono ambitne projekty melioracyjne i planowano rozwój gospodarczy regionu, dziś pozostały jedynie cegły, kamienie oraz fragmenty kafli wydobywające się spod warstwy ziemi.
















10 komentarzy
Anonim mówi:
cze 12, 2026
o godzinie 8:49
I tak złodzieje zostali nazwani naturą. To polska natura?
Anonim mówi:
cze 10, 2026
o godzinie 20:44
’
„Historia Świńca pokazuje, jak szybko krajobraz potrafi pochłonąć dzieła ludzkich rąk.”Zdanie to będzie prawdziwe pod jednym warunkiem, mianowicie jeżeli do słowa „przyroda”dodamy słowo „ożywiona”!!! Bo znisty tego majątku dokonała polska ożywiona przyroda, ta na dwóch nogach!!!Prawdziwe zdanie kończące informacje o Świńcu powinno brzmieć – historia Świńca pokazuje, jak szybko polacy uporali się z tak pięknym majątkiem doprowadzając go do kompletnego upadku. To nie przyroda doprowadziła potężne gospodarstwo do zupełnego rozkładu. To polacy osiedleni na tych ziemiach rozkradli to, co jeszcze dało się rozkraść, a ówcześni decydenci jedynie przyglądali się temu zupełnie nie dbając o tak bogatą i piękną nieruchomość. Taki los spotkał na tych terenach niejeden poniemiecki majątek. To, że były to poniemieckie dwory, gospodarsta … czyli należały do narodu, który polakom nigdy pewnie nie będzie bliski, nie usprawiedliwia gigant głupoty, która doprowadziła do ich kompletnej ruiny. Można było nimi dalej dobrze gospodarować!!! To nie były chaty kryte strzechą.
Beob mówi:
cze 10, 2026
o godzinie 20:33
To nie NATURA. Pałac sam się nie zburzył, trzęsienia ziemi też nie było.
Anonim mówi:
cze 10, 2026
o godzinie 12:42
Dyrektor powinien zostać burmistrzem
Anonim mówi:
cze 10, 2026
o godzinie 9:26
Przyszli ruscy i polacy i wszystko zniszczyli.
Anonim mówi:
cze 11, 2026
o godzinie 9:48
Poczekaj jeszcze parę lat. Miejmy nadzieję, że ruscy tu nie dojdą i zatrzymają się na Wiśle.
Anonim mówi:
cze 9, 2026
o godzinie 16:32
BRAWO GSZEGOSZ CO ZA SUKCES!
Anonim mówi:
cze 9, 2026
o godzinie 16:02
I co z tego. Niby mądrzy, wykształceni, przedsiębiorczy. Ale napadali na innych, mordowali, palili i burzyli. Wywołali dwie wojny światowe. Zostali za to ukarani i przepędzeni. A ich dorobek obrócił się w ruinę i pozostało kilka cegieł i kafli. Obrali błędny kierunek życia kosztem sąsiadów. Ponieśli karę i przeszli do historii jako barbarzyńcy, niszczyciele i mordercy.
Anonim mówi:
cze 9, 2026
o godzinie 14:53
Dlaczego nie ma możliwości powiększania zdjęć. Dziwne mamy XXI wiek a tu zacofanie?
Anonim mówi:
cze 9, 2026
o godzinie 13:31
Żeby tylko Franc wiedzial, co się dzieje na Brenkenhoffsbrink, to by sie zdenerwował.