
To nie jest zwykły mandat. Kierowca, który w ciągu dwóch lat ponownie popełni jedno z najpoważniejszych wykroczeń drogowych, musi liczyć się z karą finansową nawet dwa razy wyższą. Tak działa tzw. recydywa drogowa, która ma uderzać szczególnie w tych, którzy mimo wcześniejszej kary dalej łamią przepisy
W praktyce oznacza to, że kolejne poważne przekroczenie prędkości, nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu, niebezpieczne wyprzedzanie czy złamanie zasad na przejeździe kolejowym może skończyć się mandatem liczonym już nie w setkach, ale w tysiącach złotych.
Najbardziej odczuwalne są kary za prędkość. Za przekroczenie limitu o 31–40 km/h mandat wynosi 800 zł, ale przy recydywie już 1600 zł. Przy przekroczeniu o 41–50 km/h kara rośnie z 1000 do 2000 zł, przy 51–60 km/h z 1500 do 3000 zł, a przy 61–70 km/h z 2000 do 4000 zł. Najwyższa stawka dotyczy kierowców, którzy przekroczą prędkość o ponad 70 km/h – pierwszy mandat to 2500 zł, natomiast w recydywie aż 5000 zł.
Podwójne kary nie dotyczą jednak wyłącznie prędkości. Taryfikator obejmuje także m.in. nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu, wyprzedzanie na przejściu dla pieszych lub bezpośrednio przed nim, złamanie zakazu wyprzedzania, omijanie pojazdu, który zatrzymał się przed przejściem, a także szczególnie groźne zachowania na przejazdach kolejowych. W takich przypadkach mandat może wzrosnąć np. z 1500 do 3000 zł albo z 2000 do 4000 zł.
Z surową karą muszą się liczyć kierowcy prowadzący pojazd po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka. W takim przypadku mandat podstawowy wynosi 2500 zł, a przy ponownym naruszeniu przepisów w ciągu dwóch lat – 5000 zł. To jedna z najwyższych stawek przewidzianych w tym mechanizmie.
Co istotne, recydywa nie oznacza, że każdy kolejny mandat automatycznie będzie podwójny. Chodzi o określony katalog najpoważniejszych naruszeń i ponowne popełnienie wykroczenia w przewidzianym terminie. Policjant podczas kontroli może sprawdzić historię kierowcy i ustalić, czy zachodzą podstawy do zastosowania wyższej stawki.













