To zestawienie, przy którym wielu podatników może złapać się za głowę. Artur Łącki, poseł Koalicji Obywatelskiej z Pomorza Zachodniego, uznawany za najbogatszego parlamentarzystę w Sejmie, jak podaje Fakt rozliczył w 2025 roku aż 47 583,55 zł za przejazdy samochodem w związku z wykonywaniem mandatu poselskiego.

Według opisywanego przez Fakt oświadczenia majątkowego poseł wykazał m.in. ponad 1,1 mln zł oszczędności, ponad 483 tys. euro, papiery wartościowe, udziały, liczne nieruchomości, samochody wyższej klasy oraz luksusowe zegarki. W wykazie pojawiały się m.in. Mercedes EQC, Range Rover, Jeep Grand Cherokee, BMW 4 Cabrio i Infiniti Q50, a także zegarki marek takich jak Rolex, IWC, Rado czy Hublot.

I właśnie dlatego najnowsze rozliczenie wydatków poselskich wywołuje tak duże poruszenie. Bo gdy poseł z takim majątkiem rozlicza z publicznych pieniędzy niemal maksymalną kilometrówkę, pytanie nie brzmi już tylko: „czy wolno?”. Pytanie brzmi: czy tak powinno wyglądać korzystanie z pieniędzy przeznaczonych na obsługę mandatu?

W sprawozdaniu za 2025 rok przy pozycji dotyczącej przejazdów samochodem własnym lub innym pojazdem wpisano 47 583,55 zł. „Fakt” podkreśla, że poseł praktycznie otarł się o roczny limit. Do niedawna parlamentarzysta mógł rozliczyć do 3,5 tys. km miesięcznie, czyli 42 tys. km rocznie, co dawało maksymalnie około 48,3 tys. zł zwrotu

Na tym jednak nie koniec. W tym samym zestawieniu pojawia się także 206 zł za przejazdy taksówkami, 55 896,92 zł kosztów najmu lokalu biura poselskiego, 43 839,89 zł na utworzenie oraz obsługę strony internetowej i social mediów biura, 41 540,38 zł na umowy zlecenia i o dzieło, a także 20 999 zł na ekspertyzy, opinie i tłumaczenia. Publiczny serwis analizujący sprawozdania ryczałtowe pokazuje również wyraźny wzrost części pozycji względem wcześniejszego roku.

Najbardziej elektryzuje jednak rubryka „inne wydatki związane z prowadzeniem biura poselskiego”. Tam widnieje 88 928,49 zł. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak klasyczny worek bez dna. Dopiero dodatkowy wykaz pokazuje, co znalazło się w środku: 915 zł na kwiaty i wiązanki, 8 497,10 zł na catering podczas spotkań z wyborcami, 68 230 zł na obsługę biura głównego i biur terenowych, 7 686,39 zł na drobne nagrody rzeczowe i rekwizyty na święta państwowe oraz 3 600 zł na Videoparlament.