
Dzisiejszy krajobraz okolic Wrzosowa (dawniej Fritzow) nie zdradza już dramatycznej przeszłości tego miejsca. Pola uprawne, zalesienia i zniwelowany teren skrywają historię, która przez stulecia była świadomie wypierana z pamięci lokalnej społeczności. W pobliżu dawnej wsi znajdowało się bowiem Wzgórze Galgenberg, zwane także Lange Berg – miejsce egzekucji, na którym wykonywano wyroki śmierci, w tym poprzez spalenie na stosie osób oskarżonych o czary.
Jedną z takich ofiar, prawdopodobnie ostatnich kobiet spalonych na Wzgórzu Galgenberg, była Petra Krüger ze Skarchowa. Jej proces rozpoczął się w 1679 roku, najpewniej w budynku sądu przylegającym do zachodniej części katedry w Kamieniu Pomorskim. Obiekt ten został rozebrany w drugiej połowie XIX wieku.

Nie znamy dokładnych przyczyn oskarżenia Petry Krüger, ponieważ nie zachowały się bezpośrednio akta jej procesu, jednak można przypuszczać, że – jak w wielu podobnych sprawach – być może zarzucano jej wyrządzanie szkód w gospodarstwach sąsiadów, powodowanie chorób i śmierci zwierząt lub stosowanie zaklęć mających na celu krzywdę mieszkańców. W tego typu procesach „dowody” opierały się zazwyczaj na pomówieniach, fałszywych zeznaniach sąsiadów oraz przyznaniach wymuszonych pod wpływem tortur.

Pomimo dramatycznego charakteru sprawy proces był skrupulatnie protokołowany przez władze Kapituły Katedralnej, która w okresie nowożytnym posiadała szerokie kompetencje sądownicze. Ostateczny wyrok zapadł 30 grudnia 1679 roku – Petra Krüger została skazana na spalenie na stosie na Wzgórzu Galgenberg.

Zachowane zasoby archiwalne Kapituły Katedralnej w Kamieniu Pomorskim znajdują się obecnie głównie w Archiwum Państwowym w Szczecinie, w zespole obejmującym materiały z lat 1478–1811. Wśród tych akt znajdują się zapisy dotyczące działalności kapituły, administracji, gospodarki i częściowo aspektów sądowniczych. W inwentarzu zespołu akt odnaleziono m.in. rozdział zatytułowany „Judicalia”, który obejmuje kilka spraw prowadzonych przez Kapitułę, w tym kilka dotyczących oskarżeń o czary z XVII i XVIII wieku. Niestety, nie wszystkie dokumenty dotrwały do naszych czasów w całości – część uległa zniszczeniu w wyniku działań wojennych oraz w okresie likwidacji kapituły w XIX wieku. Część materiałów została wywieziona lub zaginęła, ale niektóre akta procesowe zachowały się i mogą być odczytywane przez badaczy w formie rękopisów.

Aby lepiej zrozumieć kontekst wydarzeń, należy spojrzeć na realia epoki. W 1679 roku Kamień Pomorski wciąż odczuwał skutki wojny trzydziestoletniej (1618–1648) oraz późniejszych konfliktów europejskich. Region zmagał się z destabilizacją społeczną, epidemiami chorób, stratami gospodarczymi i powszechną niepewnością życia codziennego. W takich warunkach strach przed niewytłumaczalnymi nieszczęściami, chorobami i klęskami w gospodarstwach znajdował podatny grunt. Pogłoski o „czarach” i ingerencji diabła szybko się rozprzestrzeniały, a lokalne władze – świeckie i kościelne – wykorzystywały procesy o czary jako narzędzie kontroli społecznej i demonstracji władzy. W drugiej połowie XVII wieku procesy te miały ogromne znaczenie społeczne i przyciągały uwagę całych wspólnot.

Po zakończeniu przesłuchań i tortur Petra Krüger, wycieńczona i osłabiona, została wyprowadzona z Kamienia Pomorskiego w kierunku północnym, na Wzgórze Galgenberg, oddalone o około sześć kilometrów. Marsz był powolny i wyczerpujący, tym bardziej że mógł to być mroźny, grudniowy dzień. Skazaną prowadzono pieszo pod strażą, czasem przewożono na prostym wozie, jeśli nie była w stanie iść o własnych siłach. Nie była to procesja religijna, lecz publiczne odprowadzenie skazanej, mające odstraszać innych mieszkańców i podkreślać władzę sądu. Ludzie stali wzdłuż traktów, obserwując każdy krok. Dzień egzekucji wyróżniał się w codzienności miasta, budząc lęk, ciekawość i refleksję nad granicami ludzkiej władzy.
Na samym Galgenbergu Petra Krüger została przywiązana do przygotowanego wcześniej pala. Stos wzniesiono z drewna dostarczonego na polecenie władz. Egzekucja miała charakter publiczny i demonstracyjny – ogień i dym były widoczne z daleka, a wzgórze pełniło funkcję symbolu sądowej władzy i narzędzia społecznej przestrogi. Wydarzenie to zapisało się w pamięci mieszkańców jako jeden z najbardziej tragicznych momentów w historii Kamienia Pomorskiego i okolic.

W XIX wieku Wzgórze Galgenberg, znane również jako Lange Berg, zostało celowo zniwelowane. Samo wzgórze uległo fizycznemu zniszczeniu w wyniku planowych prac ziemnych, których celem było zatarcie materialnych śladów przeszłości związanej z egzekucjami i procesami o czary. Był to świadomy akt wymazywania niewygodnej pamięci – próba usunięcia z krajobrazu miejsca, które przez wieki symbolizowało przemoc sądową i zbiorowy lęk. Współczesny krajobraz tego obszaru nie przypomina już dawnego miejsca kaźni. Obecnie jest to teren zalesiony, poprzecinany głębokimi wykopami oraz niewielkimi, nieregularnymi usypiskami piasku porośniętymi drzewami i krzewami. Brakuje wyraźnych dominant terenowych, a przestrzeń sprawia wrażenie zdegradowanej i trudnej do jednoznacznej interpretacji. Dla osoby poruszającej się pieszo teren ten nie zdradza niemal żadnych śladów swojej pierwotnej funkcji. Nawet z perspektywy drona widoczny jest jedynie szpaler drzew oraz subtelne słabo czytelne wyniesienia terenu, które nie wpisują się w naturalny rytm otaczających pól i lasów. Nawet jednak z tej perspektywy nie sposób odtworzyć pierwotnego kształtu wzgórza – jego forma została bezpowrotnie zatarta w XIX wieku.

Fotografia lotnicza nie rekonstruuje przeszłości wprost, lecz pozwala dostrzec ślady jej nieobecności. Ukazuje przestrzeń, z której historia została usunięta, ale nie całkowicie wymazana. To, co pozostało, domaga się odczytania i przywrócenia pamięci. Historia Wzgórza Galgenberg (Lange Berg) koło Wrzosowa, a wraz z nią los Petry Krüger, jest historią przemocy, strachu i milczącej zgody społecznej. Choć fizycznie po tym miejscu nie zachował się żaden czytelny ślad, jego znaczenie jako zapomnianego miejsca pamięci wciąż domaga się przywrócenia – poprzez badania, dokumentację i świadome opowiadanie tej historii na nowo.
Grzegorz Kurka













