W 6. kolejce zachodniopomorskiej IV ligi doszło do starcia dwóch Gryfów. Ostatecznie po ponad 90. minutach gry lepszy okazał się ten z Kamienia Pomorskiego, choć w pierwszej połowie to goście z Polanowa nadawali to wydarzeniom na boisku.

Obydwa zespoły inaczej zaplanowały sobie start rozgrywek sezonu 2018/2019. Zaledwie po jednej wygranej i remisie w pięciu meczach na koncie każdego z zespołów sprawiły, że nazwy Gryf można było znaleźć w końcówce tabeli IV ligi. W pierwszej połowie więcej woli walki o zmianę tego stanu rzeczy mięli goście, którzy to stworzyli sobie więcej okazji oraz częściej byli pod bramką przeciwnika…

Po jednej z takich akacji Konrad Romańczyk w 24. minucie spotkania wyprowadził swoich kolegów na prowadzenie. Gospodarze do przerwy praktycznie nie mogli zagrozić bramce bronionej przez Romana Travkina. Byli zbyt wolni, ponosiły ich nerwy czego objawem była scysja pomiędzy Kamilem Kacperkiem a Szymonem Smerdlem.

Męska rozmowa w szatni sprawiła, że w drugiej połowie zobaczyliśmy inne oblicze kamieńskiego Gryfa a w roli głównej mieliśmy dwóch Panów, którzy mieli sobie coś do wyjaśnienia w przerwie. Drugi z nich w 50. minucie pojedynku znalazł się sam na sam z bramkarzem gości. Grający trener gospodarzy sprytnym zwodem minął go i z ostrego kąta skierował futbolówkę do pustej bramki.

Natomiast Kacperek był bardzo aktywny. To jego nieustępliwość w 65. minucie sprawiła, że pobiegł on do ‚straconej piłki’. W narożniku boiska odebrał futbolówkę golkiperowi gości, który zamiast ją wybijać chciał się popisać swoimi umiejętnościami gry w polu. Kamieński skrzydłowy szybkim zwodem minął go i odegrał do wprowadzonego po przerwie Mateusza Wróbla, któremu to pozostało już tylko dopełnić formalności.

Goście nie poddawali się i z dwóch stałych fragmentów gry mięli doskonałe okazję do wyrównania. W obydwu przypadkach w roli głównej wystąpił Rafał Lipiński, któremu w 72. minucie tylko centymetrów zabrakło do umieszczenia piłki w bramce po technicznym strzale z rzutu wolnego. Na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry gracz gości miał jeszcze lepszą szansę na wyrównanie. Po ewidentnym faulu w polu karnym arbiter spotkania Karol Krzewski podyktował jedenastkę i Kacper Pietrzak po raz czwarty w tym sezonie musiał próbować bronić strzał przeciwnika z jedenastego metra.

Rzut karny przeciwko kamieńskiemu Gryfowi to jeszcze nie gol. Przekonał się o tym Lipiński, który od początku rozgrywek został trzecim graczem, któremu nie udało się pokonać Pietrzaka z popularnego wapna…

Interwencja bramkarza gospodarzy okazała się kluczowa dla losów pojedynku i to ona sprawiła, że to kamieński Gryf po raz drugi zgarnął komplet oczek na własnym boisku.

– Pozostaje nam niedosyt. Było to typowe spotkanie na remis, sporo walki, ale tak to już w piłce bywa. Musimy się teraz pozbierać bo przed nami kolejny pojedynek z Sokołem Karlino. Będziemy chcieli się zrehabilitować przerywając złą passę i wreszcie zapunktować – tak podsumował ten pojedynek trener gości Maciej Mikulski

– Pierwsza połowa była słaba w naszym wykonaniu. W drugiej zagraliśmy na odpowiednim poziomie i tempie. Cieszy to, że potrafiliśmy odwrócić wynik meczu. Mieliśmy trochę szczęścia, bo Kacper Pietrzak obronił rzut karny a mogło się skończyć remisem. Zespół w drugiej połowie pokazał bardzo dużo charakteru. Do dobrej gry dołożył to co jest niezbędne zaangażowanie i dużo walki. Wierzę, że ta wygrana pozwoli uwierzyć chłopakom, szczególnie tym młodszym, że potrafią połączyć dobrą grę z wynikiem – mówił pełny nadziei przed przyszłymi pojedynkami Szymon Smerdel.

Gryf Kamień Pomorski – Gryf Polanów 2:1 (0:1)

0:1 – 24′ – Konrad Romańczyk
1:1 – 50′ – Szymon Smerdel
2:1 – 65′ – Mateusz Wróbel
* 89′ rzut karny wykonuje Rafał Lipiński (Polanów) – broni Kacper Pietrzak

Mariusz Pszczółkowski
ligowiec.net