Perfumy to doskonałe uzupełnienie każdej stylizacji. Lubimy,  gdy wokół nas ładnie pachnie, gdyż wówczas mamy lepsze samopoczucie,  o czym świadczy chociażby aromatoterapia. Obecnie można kupić zapachy zarówno dla kobiet jak i dla panów, a nawet dla dzieci (także dla psów i kotów). Okazuje się, że zapach potęguje nasz apetyt nie tylko na jedzenie (gdy potrawa ładnie pachnie), ale także potęguje apetyt na życie. Gdy ludzie idą do pracy, do kina, na randkę, czy też do szkoły często używają  perfum. Lubimy, gdy nasze ubrania pachną świeżością, czystością, dlatego też używamy najróżniejszych płynów do płukania tkanin, będących wstępem do używania bardziej wysublimowanych zapachów, czyli wód perfumowanych, toaletowych, czy też skromniejszych form zapachowych np. dezodorantów, balsamów itp. To właśnie one, w zależności od nuty zapachowej, dodają tajemniczości, uroku i co ważne pewności siebie. Człowiek został obdarzony przez naturę w pięć zmysłów: słuch, wzrok, smak, dotyk i WĘCH.

Do odbierania zapachów służy oczywiście  nos. Znajdujące się w jego wnętrzu miliony receptorów wychwytują cząsteczki chemiczne. Bardzo często węch pełni pierwszą barierę ochronną organizmu. Zapach, który odbieramy jako nieprzyjemny, może sprawić, że czegoś nie zjemy – sygnał węchowy odbieramy jako ostrzeżenie, że żywność jest zepsuta i może wywołać, np. poważne zatrucie. Brzydki, drażniący zapach sprawia, że udaje nam się uniknąć, np. podrażnienia dróg oddechowych, a zatem co może sprawić zapach, który naszym zdaniem jest przyjemny, a wręcz piękny?

Nie trzeba być Kleopatrą, żeby wiedzieć, że zapachem można zjednać sobie ludzi, a nawet zdobyć miłość. Dla zapachu można stracić głowę (o czym świadczą Ci którzy kupują drogie perfumy), dla zapachu można wiele , a z zapachem jeszcze więcej. Świadczy o tym  aromamarketing , czyli stosowanie zapachów, w celu przyciągnięcia klientów i skłonienia ich do robienia większych zakupów.

Summa summarum,  czy nam się dany zapach podoba, czy też nie, jedno jest pewne! Zwracamy na niego  mniejszą lub większą uwagę. 

Renata Włodarczyk/Kronia