Zamieszanie ze spisami wyborców może zaważyć na wyniku. PKW nie naprawi sytuacji przed niedzielą, ale zapewnia, że skala problemu jest mniejsza, niż pierwotnie zakładano – informuje Dziennik Gazeta Prawna. Chodzi o wyborców, którzy dopisali się, aby móc głosować m.in. w Międzyzdrojach.

Jak ustalili reporterzy Dziennika w Krajowym Biurze Wyborczym (KBW), przed I tura do spisów wyborców dopisało się 209 714 osób. Podawana przez media liczba ok. 400 tys. uwzględnia zagranicę. Te ponad 200 tys. to jednak grupa, która może mieć kłopot z głosowaniem w II turze. Chodzi o osoby, które dopisały się do spisu, by móc głosować np. podczas urlopu w Międzyzdrojach 28 czerwca. Jeśli skończyły urlop i są w Warszawie, to aby zagłosować w II turze, jedyną opcją jest ponowny wyjazd nad morze.

Z czego wziął się cały problem? Osoby np. wyjeżdżające na wakacje powinny pobierać zaświadczenia o możliwości głosowania w innej gminie. To wymaga jednak osobistego stawiennictwa w urzędzie. Dlatego większość wyborców korzysta z rządowej e-usługi dopisania do spisu, która nie wymaga wyjścia z domu. W obu przypadkach to decyzja na obie tury wyborów. Ale w przypadku zaświadczenia można głosować w każdej komisji. W przypadku dopisania – tylko w danej gminie. W sumie do spisów wyborców drogą elektroniczną do 6 lipca dopisało się 551 210 osób (na I i II turę). Z tego tylko na II turę (w terminie od 29 czerwca do 6 lipca) – 161 594. Te należy traktować jako osoby, które wiedzą, gdzie zagłosują 12 lipca. Problemy mogą dotyczyć pozostałych 389,6 tys. wyborców, którzy dopisali się do spisu jeszcze przed I turą. Bo z automatu dopisali się na II turę. W najbliższą niedzielę znów muszą zagłosować w tym samym miejscu.