Ceny nad Bałtykiem przyprawiają o zawrót głowy. W niektórych miejscach za sam nocleg zapłacimy tyle, co za wycieczkę do Grecji (z wyżywieniem). W Polsce więcej zapłacimy też za pamiątki czy kebaba.

Przez pandemię koronawirusa, Polacy często obawiają się zagranicznych wyjazdów. Wstrzymuje nas lęk przed zakażeniem w podróży, ale też nieco bardziej skomplikowane procedury migracyjne w niektórych krajach, oraz pytanie pozostające bez odpowiedzi: „wprowadzą kwarantannę dla powracających do kraju czy nie, a jeśli tak, to czy dowiemy się o tym z wyprzedzeniem?” Wszystkie te powody sprawiają, że tłumnie ruszyliśmy na urlop w Polskę. A tam czeka spore zaskoczenie. Ceny noclegów, jedzenia czy pamiątek poszybowały w górę jak nigdy.

Jeszcze w lipcu portal Rankomat.pl przeanalizował ceny i okazało się, że same noclegi nad Bałtykiem są warte tyle, ile cały urlop w Grecji czy Bułgarii – z przelotem i wyżywieniem. Była to kwota średnio 3 tys. zł. Za nią można było tylko zameldować się na siedem nocy w trzygwiazdkowym hotelu nad Bałtykiem – w Łebie, Świnoujściu bądź Sopocie.

Sporo, prawda? A teraz? Jest jeszcze drożej. W sierpniu, wraz z wkroczeniem bonu turystycznego, ceny poszybowały jeszcze wyżej. Nie ukrywajmy, branża też chce się choć trochę odkuć za minione marne miesiące. Nad morzem nigdy nie było tak drogo, ale równocześnie – tak tłoczno. Znalezienie wolnego, sensownego miejsca noclegowego graniczy z cudem. Do końca sierpnia wszystko jest zarezerwowane. Nic nie znajdziemy w Helu i w Chałupach.

A ceny dostępnych kwater nawet o niższym standardzie czy wspólnych pokoi w hostelach straszą i śmieszą. A tylko 1500 zł w zupełności wystarczy, by zakwaterować się na tydzień w apartamencie z łazienką i aneksem kuchennym w ładnym hotelu przy plaży, z basenem, na greckiej wyspie Kos (tak w samym mieście Kos, jak i w kurortach Kardamena czy Kefalos). Ale może być jeszcze taniej – tygodniowa wycieczka z noclegiem w hotelu na Riwierze Olimpijskiej kosztuje 1008 zł za osobę (bez wyżywienia). Tydzień na Korfu kosztuje 1099 zł (ze śniadaniami), a tydzień z dwoma posiłkami na Chalkidiki to koszt 1399 zł. Jeśli nie decydujemy się na wycieczki zorganizowane, to wybierając się do Grecji musimy doliczyć do wyjazdu koszt biletów lotniczych. W dobie rywalizacji Ryanaira i LOT-u można znaleźć je za 400-500 zł w dwie strony. Ciężko uśrednić, ile może kosztować nas dojazd na urlop nad polskie morze, bo wszystko zależy od tego skąd i jakim środkiem lokomocji będziemy podróżować.

Obiad w restauracji gdzieś w centrum kurortu, na deptaku czy w marinie, to spory koszt wszędzie, niezależnie od szerokości geograficznej. W Trójmieście ceny za obiad zaczynają się od ok. 30 zł (bez alkoholu). Oczywiście rosną jeśli zamówimy ryby czy owoce morza (jeśli na wagę, to kształtują się bardzo różnie – od 8 do 15 zł za 100 g, a np. krewetki tygrysie ok. 21 zł za 100 g). A jak jest na Krecie? Danie dnia w tawernach w porcie w Chanii kosztuje od 44 zł (10 euro) do 66 zł (15 euro). Przy czym ta górna granica to właśnie za dania ze świeżych ryb i owoców morza (ośmiornica – 60 zł).

Do tego trzeba dodać ceny napojów chłodzących i alkoholowych. W trójmiejskich knajpach piwo kosztuje od 8 do 12 zł, a wino od 9 zł za kieliszek. Na Krecie i Kos – i piwo, i wino kosztują zazwyczaj od ok. 12 zł (ale karafka wina bardziej się opłaca, bo kosztuje 24 zł. W Polsce nie znajdziemy karafki w takiej cenie). W Grecji wynajęcie leżaka na plaży na cały dzień też nie rujnuje kieszeni, to średnio 13 zł (3 euro). W Sopocie ta przyjemność kosztuje od 30 zł. Natomiast najprostsza pamiątka – magnes na lodówkę to w Grecji koszt tylko 4,40 zł. Nad Bałtykiem zapłacimy przynajmniej 7-8 zł.

Więcej trzeba natomiast wydać w Grecji na wodne szaleństwa, np. pływanie na bananie (od 150 zł na Rodos do 200 zł za dwie osoby na Krecie; podczas gdy nad Bałtykiem to ok. 100 zł). Godzina pływania na coraz modniejszym SUP-ie na Bałtykiem kosztuje połowę mniej niż np. na Krecie (odpowiednio 40 i 80 zł). Jedno, co jest bezcenne zarówno nad polskim morzem, jak i w Grecji, to piękne plaże, które Polacy kochają i dlatego tak chętni wybierają je na urlop.

źródło:
rankomat.pl
fot. Tomasz Krawczyk