Dziennik Gazeta Prawna ujawnia szczegóły trzyletniej ofensywy programowej Prawa i Sprawiedliwości, która ma być przedstawiona jesienią. Wśród zaproponowanych punktów znalazł się m.in ten dotyczący reformy służby zdrowia, zakładający „upaństwowienie” szpitali (czyli odebranie ich powiatom). Czy to okaże się remedium dla kamieńskiego szpitala? Ciężko powiedzieć, gdyż placówka znajduje się obecnie w prywatnych rękach, a Powiat Kamieński dopiero przymierza się do jej ewentualnego przejęcia.

Chodzi o odebranie ok. 250 placówek powiatom i kilkudziesięciu marszałkom. Nowym organem założycielskim mieliby być wojewodowie. Choć według innego wariantu, o którym słyszeliśmy, mógłby to być minister zdrowia. Jak tłumaczy polityk PiS, to pomysł na racjonalizację ochrony zdrowia i przekreślenie opcji prywatyzacji placówek. Dziś często, zwłaszcza w dużych miastach, obok siebie funkcjonuje wiele konkurujących ze sobą szpitali. – Samorządy nie są przygotowane do zajmowania się służbą zdrowia i sobie z tym nie radzą. Te, które nie odpowiadają za szpitale, są z tego powodu zadowolone – mówi polityk obozu rządowego. Istotne będą jednak szczegóły tego rozwiązania, np. uregulowanie kwestii zadłużenia, tzn. czy administracja centralna, przejmując szpitale, weźmie na siebie także ich długi.

Z jednej strony dla samorządów to pewnie kusząca wizja, żeby pozbyć się zadłużonych placówek. Z zeszłorocznego raportu SGH i Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (opracowanego na podstawie danych ze 120 jednostek) wynikało, że ich zadłużenie wzrosło o ponad 40 proc. – z 1,2 mld zł w 2015 r. do 1,7 mld zł w 2019 r. Do tego gwałtownie przybywa takich, które notują straty. Z drugiej jednak strony pojawiają się obawy, czy tego typu reforma nie wywoła poważniejszych konsekwencji. – Jeśli od powiatów metodą salami będziemy odkrajali kolejne rzeczy, to z tego salami wkrótce nic nie zostanie. A to doprowadzi do dyskusji, czy powiaty są w ogóle potrzebne – mówi Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich.

Rodzi się też wątpliwość, czy zmiana podmiotu założycielskiego to najlepsze remedium na obecne kłopoty. Problem najczęściej nie tkwi bowiem w podmiotach, które prowadzą szpitale, tylko w tym, ile jest pieniędzy na ich prowadzenie i jak są one dzielone.