Mowa o ruinie dawnej rozlewni napojów i wody Viking w Kołczewie. Problem znajdującego się tam dzikiego wysypiska śmieci trapi mieszkańców od lat. Obiekt spłonął kilka lat temu. Jak zauważa nasza Czytelnika, od tamtego czasu nie pojawiał się tam nikt oprócz osób, które zajmowały się szabrowaniem i sprzedażą wszystkiego co pozostało.

– Tam jest tyle części samochodowych ze można by spokojnie jedno złożyć. Części wyposażenia domu, setki tysięcy butelek plastikowych. To idealne miejsce na spacery, ale widok jest okropny – dodaje nasza Czytelniczka.

Jak widać na zdjęciach są to bardzo duże ilości plastiku, eternitu, betonu, styropianu i innych dziwnych rzeczy. Teren nie jest zagrodzony i stwarza zagrożenie dla osób tam wchodzących.