Cztery lata temu nawet na rynku w Kamieniu Pomorskim mogliśmy obserwować protestujące kobiety. Dziś (22.10) w zaciszach sal Trybunału Konstytucyjnego, pod osłoną pandemii koronawirusa sędziowie zdecydowali, że przepisy, umożliwiające usunięcie płodu w wypadku stwierdzenia jego ciężkiego uszkodzenia lub nieuleczalnej choroby są niezgodne z Konstytucją.

W sprawie zdecydowała większość – zarówno sędziów Trybunału Konstytucyjnego, z których tylko jednego nie powołała obecna sejmowa większość, jak i stanowiska Sejmu i Prokuratora Generalnego. Oba zdecydowanie poparły główny zarzut, przedstawiony przez posłów PiS obowiązującym przepisom – że aborcja z powodu uszkodzenia płodu odbiera godność istocie ludzkiej i jest eliminacją najsłabszych.

W praktyce dzisiejszy wyrok Trybunału oznacza, że aborcji będzie można w Polsce dokonać wyłącznie w wypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki lub wtedy, kiedy ciąża jest efektem gwałtu. Trzecia możliwość – zagrożenie urodzeniem dziecka ciężko chorego lub szansy na przeżycie – została przez TK uznana za sprzeczną z konstytucją.