Jak dotąd, policjanci ukarali ponad 13 tysięcy Polaków mandatami za nieprzestrzeganie obowiązku zakrywania ust i nosa w przestrzeni publicznej. Liczba ukaranych może niedługo poszybować w górę. Eksperci obawiają się bowiem, że urlopowicze nie będą chcieli przestrzegać restrykcji dotyczących zachowania dystansu lub noszenia maseczek w zamkniętych pomieszczeniach. Jak widać na zdjęcia z Międzyzdrojów, większość osób zachowuje się jakby żadne zagrożenie nie istniało.

Wielkimi krokami zbliża się sezon urlopowy, a epidemia koronawirusa nie została jeszcze opanowana. U epidemiologów rodzi to poważne obawy, iż niedługo może dojść do wzrostu liczby zakażeń koronawirusem. Wszystko dlatego, że wakacje to czas rozluźnienia i większa liczba Polaków może bagatelizować zagrożenie, nie chcąc przejmować się restrykcjami w trakcie wypoczynku. A już teraz widać, że wiele osób nie ma ochoty nosić maseczek.

Od wprowadzenia obowiązku zakrywania ust i nosa w przestrzeni publicznej policja nałożyła na łamiących ten nakaz 13 030 grzywien w drodze mandatu karnego, skierowała też 4898 wniosków o ukaranie do sądu – poinformował Rzecznik Praw Obywatelskich, powołując się na policyjne dane. Najczęściej, bo prawie 40 tysięcy razy, stosowała jednak pouczenia, ostrzeżenia lub inne środki oddziaływania wychowawczego.

Mimo sporych obaw, specjaliści twierdzą, że są przygotowani, by stawić czoła wirusowi. Na razie, na Pomorzu sytuacja jest stabilna: jak dotąd nie odnotowano wzrostu liczby zachorowań. – Jesteśmy w pełnej gotowości, a w razie wystąpienia większej liczby zakażeń jesteśmy w stanie w ciągu jednej doby uruchomić kolejny szpital jednoimienny – mówi dr Jerzy Karpiński, pomorski lekarz wojewódzki w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim”. Jak dodaje, już wcześniej województwo było przygotowane na większą liczbę chorych, jednak ludzie izolowali się. W wakacje sytuacja może się zmienić.