Już w przyszłym roku wymiana oleju w samochodzie będzie się wiązać z nowymi obowiązkami i dodatkową opłatą. Rząd pracuje nad pakietem smarowym, by m.in. ukrócić praktykę nielegalnego spalania przepracowanego oleju silnikowego i zanieczyszczenia środowiska.

Za nowy olej do samochodu zapłacimy więcej. Sprzedawca będzie bowiem zobowiązany doliczyć dodatkową kaucję, czyli tzw. opłatę depozytową. Otrzymamy ją z powrotem pod warunkiem, że w stosownym czasie zwrócimy przepracowany olej (może zatem okazać się, że typowe dolewanie oleju silnikowego stanie się droższe niż do tej pory). Według rządowych zapowiedzi nowe rozwiązanie wzorowane będzie na wzór opłaty depozytowej dotyczącej zużytych akumulatorów.

Proponowane zasady to nic innego jak kolejna próba ograniczenia zjawiska spalania zużytego oleju silnikowego (wykorzystywany jest bowiem do celów opałowych). Według rządowych szacunków rocznie spala się nawet 100 tys. ton olejów, by zyskać tanie ogrzewanie w domach. Pośrednio tym samym przyznano, że obecnie obowiązujące przepisy o regeneracji i utylizacji są wciąż niewystarczające. W depeszy PAP zaś czytamy – „Nielegalne używanie olejów odpadowych jako olejów opałowych – niezależnie od szkód dla środowiska i zdrowia ludzi – przekłada się także na wymierne straty podatkowe m.in. z tytułu nieodprowadzonej akcyzy.