Likwidacja otwartych funduszy emerytalnych opóźniła się przez epidemię COVID-19, ale nie będzie zaniechana. Rząd jeszcze w tym roku przygotuje przepisy, które pozwolą przenieść nasze oszczędności z OFE na Indywidualne Konta Emerytalne (IKE). Średnio po 10 tys. zł.

OFE miały zniknąć 1 czerwca 2020 r. Z powodu epidemii nie dokończono jednak prac nad ustawą, która miała pozwolić na przesunięcie uciułanych przez Polaków środków z OFE na IKE. Małgorzata Jarosińska-Jedynak (42 l.), minister funduszy i polityki regionalnej, powiedziała niedawno portalowi Money.pl, że rząd zamierza pomimo opóźnienia uchwalić przepisy w tym roku. – Jesteśmy gotowi z projektem, powinien się pojawić w ciągu kilku tygodni – zapowiedziała minister.

Nasze emerytalne oszczędności – a każdy ma w OFE średnio po 10 tys. zł – nie przepadną. To z pewnością dobra wiadomość. Mamy też nieco gorszą: nie dostaniemy tych pieniędzy do ręki – trafią one bowiem do IKE. Jeśli ktoś woli, aby jego fundusze wzbogaciły środki gromadzone w ZUS, będzie musiał złożyć stosowną deklarację. – Każdy z nas ma wybór i decyduje sam, czy wybiera IKE, czy przekazuje środki do ZUS. Co bardzo ważne, środki zgromadzone na IKE będą własnością oszczędzającego i będą mogły być dziedziczone. Po osiągnięciu wieku emerytalnego będą wypłacone w całości, już bez podatku – podkreśla Małgorzata Jarosińska-Jedynak.

Rząd przy okazji przesyłania naszych pieniędzy z OFE do IKE zarobi, i to niemało, bo pobierze 15 proc. wartości środków jako opłatę.