– Choć niektóre osoby nie mieszkają pod danym adresem kilka lat, to listy do nich są wrzucane do skrzynek na nazwiska zupełnie innych osób – denerwuje się jedna z naszych Czytelniczek. Chodzi o Golczewo, w którym proceder ma mieć miejsce od dłuższego czasu.

To chyba powinno być zrozumiałe dla listonosza że w jednym mieszkaniu nie mieszka pięć osób, w tym każda pod innym nazwiskiem. Mimo, że zwraca się listonoszowi uwagę, że ktoś nie mieszka pod danym adresem to dalej podrzucanie trwa w najlepsze – denerwuje się pani Elżbieta, która niejednokrotnie listy adresowane do siebie czy swoich rodziców odnajdywała w skrzynkach swoich sąsiadów.

– Listy zawierają dane osobowe, trafiają do skrzynki obcej osoby. Skąd pewność, że ktoś będzie uczciwy i odda pod właściwy adres. Kolejna sprawa, a w zasadzie apel do listonoszy, aby zabierali listy, które od kilku tygodni leżą czy też wiszą w kamienicach, blokach wspólnot mieszkalnych – dodaje nasza Czytelniczka.

O komentarz w sprawie zwróciliśmy się do Poczty Polskiej. Do tematu pocztowego chaosu w Golczewie wrócimy po uzyskaniu odpowiedzi.