– Rząd fałszywie próbuje przekonywać, że w nowym podatku medialnym chodzi o uderzenie w cyfrowych gigantów. Wolne media w Polsce dziś protestują. To dlatego, że rząd chce wprowadzić nowy podatek reklamowy w wysokości nawet 15 procent – przekonują przedstawiciele koncernów medialnych.

Jak czytamy dalej, podatek spowoduje osłabienie, a nawet likwidację części mediów działających w Polsce, co znacznie ograniczy społeczeństwu możliwość wyboru i dostępu do rzetelnej wiedzy. Rząd przekonuje, że tak naprawdę chodzi o opodatkowanie cyfrowych gigantów. Międzynarodowych koncernów takich jak Google, Facebook, Apple, czy Amazon. Rzeczywiście, giganci zarabiają w Polsce fortunę, a podatki płacą niewysokie. I od dawna o tym problemie mówi Europa.

Prawo i Sprawiedliwość już nawet raz przygotowało projekt ustawy w tej sprawie, ale wtedy do Polski przyjechał ówczesny wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Mike Pence, i powiedział, że nie zgadza się na opodatkowanie amerykańskich firm. Rząd szybko więc projekt wycofał.

Teraz władza w USA zmieniła się na taką, z którą rząd PiS ma gorsze kontakty i pomysł wprowadzenia podatku powrócił. Kłopot w tym, że to zasłona dyma. Od zagranicznych gigantów podatku nie będzie jak ściągać. Jedynymi, którzy będą musieli go płacić pozostaną działające w Polsce media: telewizje, radia, gazety i kina. O tym jednak premier boi się mówić wprost.