Nowy rok przyniesie koniec potężnego kryzysu finansowego spowodowanego epidemią koronawirusa? Mamy szansę na odrobienie strat gospodarczych z całego 2020 roku – twierdzą ekonomiści. Jednocześnie Polacy dostaną po kieszeniach. Nowy rok to około 20 nowych podatków.

To całe wychodzenie z kryzysu będą nam jednak utrudniać nowe podatki. Od nowego roku rząd wprowadzi około 20 nowych podatków. Część z nich dla niepoznaki nazwano opłatami, ale dalej są to podatki. Będzie więc głębsze sięganie do naszych kieszeni i to mimo faktu, że premier wielokrotnie mówił, iż tak się nie stanie.

Co dokładnie się zmieni? Zacznijmy od podatków dotyczących domu. Będą dwa nowe podatki za korzystanie z prądu. Pierwszy to opłata mocowa na tworzenie rezerw prądu, druga to opłata OZE na budowę ekologicznych źródeł energii, jak wiatraki. Oba te nowe podatki będą nam doliczane do rachunku. To około 5-7 złotych miesięcznie.

Jeśli chodzi o opłaty domowe, to od nowego roku rośnie także abonament radiowo-telewizyjny. Nawet o 22 złote rocznie. Do tego dochodzi wyższy 4 procent podatek od nieruchomości oraz – być może nowy podatek od deszczu. Tu decyzji jeszcze nie ma, ale to by kosztowało średnio nawet 1300 złotych rocznie.

Do kosztów korzystania z domu doliczyć trzeba jeszcze rosnące w wielu miastach nawet 2-3 krotnie opłaty za śmieci. Kolejną opodatkowywaną dziedziną jest ekologia. Dla walki o środowisko do każdej butelki oleju silnikowego będzie doliczana kaucja – 10 złotych za litr. Będzie też wyższy podatek transportowy.

W tym wszystkim nie zapominajmy o żywności: w życie wchodzą podatki od słodzonych napojów oraz alkoholu w małych butelkach. Niektóre napoje będą droższe nawet dwukrotnie.

Przeciętne rachunki wzrosną o kilkanaście, a nawet 20 złotych. To już kolejna wyraźna podwyżka cen energii elektrycznej. Na to nakładają się nowe podatki.

Dlaczego ma być drożej? Powodem jest ekologia. Uprawnienia do zatruwania środowiska są coraz droższe, do tego elektrownie muszą inwestować w nowe czystsze technologie. Dlatego ceny prądu wzrosną o średnio 3,5 procent.

Na to nałoży się – o czym powyżej wspominaliśmy – nowa tak zwana opłata mocowa. To nowy wprowadzany przez rząd podatek, który ma iść na utrzymywanie rezerw energii. Przeciętny Polak zapłaci za to od 5 do 7 złotych miesięcznie.

I to nie koniec. Do tego trzeba doliczyć opłatę na OZE, czyli Odnawialne Źródła Energii, czyli budowę wiatraków czy paneli słonecznych. Ta opłata to 2 złote, 20 groszy za każdą megawatogodzinę. Rocznie zapłacimy więc o 150-200 złotych.