„Nie idziemy do roboty” – tak brzmi hasło strajku, który dziś w całej Polsce organizuje Ogólnopolski Strajk Kobiet. To kolejna odsłona protestu przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy aborcyjnej.

Wczoraj działaczki Warszawskiego Strajku Kobiet, inicjatora ulicznych demonstracji zapowiedziały, że protesty będą trwały do czasu, aż obecny rząd nie poda się do dymisji. Jednocześnie przedstawiły wiele postulatów m.in. aborcji na życzenie, antykoncepcji dostępnej dla młodych ludzi i świeckiego państwa. Podkreśliły, że zostały one zebrane od uczestników protestów, które od kilku dni odbywają się w Warszawie i wielu innych miastach Polski. Działaczki zażądały ponadto zwiększenia finansowania służby zdrowia, pomocy finansowej dla przedsiębiorców i pracowników, którzy ponieśli straty w wyniku pandemii oraz wzrostu nakładów na kulturę.

Wielotysięczne protesty przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego trwają od czwartku. To skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że przepis zezwalający – na mocy ustawy z 1993 r. – na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją.