Od środy mały ruch graniczny na granicy polsko-niemieckiej został wstrzymany – zdecydował rząd Brandenburgii. 15 grudnia był zatem ostatnim dniem, gdy Polacy mogą zrobić zakupy w niemieckich sklepach. Wcześniej podobne obostrzenia wprowadziła Meklemburgia. Od 16 grudnia w Niemczech zaczął się „twardy lockdown”.

Od środy nie można już przekraczać granicy polsko-niemieckiej. Wyjątkiem są osoby, które muszą się udać do pracy po niemieckiej lub polskiej stronie granicy. Zakaz nie dotyczy również dzieci uczęszczających do szkół, które nie działają zdalnie. Wyjątkiem są też spotkania rodzinne w stosunku do osób z tzw. pierwszego pokrewieństwa – rodziców, dzieci itp. Mały ruch graniczny od środy został wstrzymany, jednak granicę nadal będą mogli przekraczać zawodowi kierowcy. Chodzi o zarówno o tranzytowe przejazdy samochodów ciężarowych i TIR-ów, jak również o docelowy wjazd do Niemiec.

Zgodnie z projektem od 16 grudnia do 10 stycznia otwarte mają być tylko te sklepy, które są niezbędne co codziennego życia, a także apteki i banki. W okresie tym zamknięte będą też szkoły, a niektórzy pracodawcy będą musieli zawiesić swoją działalność lub zlecić swoim pracownikom pracę w systemie zdalnym.

Do 10 stycznia mają obowiązywać także restrykcje dotyczące kontaktów społecznych, które limitują spotkania do pięciu osób z co najwyżej dwóch gospodarstw domowych, a wyjątkiem mają być święta Bożego Narodzenia, gdy razem będzie mogło przebywać do 10 osób. Dzieci w wieku poniżej 14 lat nie są objęte tym obostrzeniem. Od sześciu tygodni zamknięte są także wszystkie bary i restauracje.