„Carpe diem” jak mawia starożytny poeta Horacy – „Chwytaj dzień” bo kolejny może nie nadejść, a ten dzisiejszy może okazać się ostatnim – mówi ks. Leszek Tokarzewski w swoim słowie do naszych Czytelników podkreślają, że obecne czasy skłaniają do refleksji nad pięknem życia i jego kruchością.

Poprowadziłem kolejny pogrzeb na którym zgodnie z zaleceniami płynącymi z medialnych komunikatów nie może być więcej niż kilka osób. Jakże niesamowicie wymowny wydał się cmentarz przyjmujący kolejna osobę cicho, spokojnie bezszelestnie. Jakby kompletnie nie obchodziło go to co dzieje się za jego murami, czym żyje świat. Przygotowany na przyjęcie każdego kto odda się w ramiona przemijalności.Stojąc tam pośród tych którzy odeszli waszych bliskich, krewnych z Kamienia Pomorskiego i okolic jakże wyraziście wybrzmiewały te słowa, jakby echo z przed wieków płynęły z każdej mogiły niesione wiatrem odbijającym się od drzew. Tych niemych świadków przeszłości i widzów teraźniejszości wynurzających się nieśmiało ponad cmentarne ogrodzenia – mówi Tokarzewski. 

– „Chwytaj dzień” w każdym spotkaniu z drugim człowiekiem, w każdym geście bliskości i solidarności, w każdym spojrzeniu miłości i uśmiechu niosącym nadzieje. Nadzieje, ze to co trudne i budzące lek wkrótce przeminie i z radością będzie można przywitać kolejny dzień. Bez niepokoju i obaw o siebie i swoich bliskich. Bo przecież Bóg powołał nas do tego by żyć i umieć cieszyć się nim z innymi. Kilka dni temu odwiedziłem chora z,, sakramentem namaszczenia” ponieważ wróciła niedawno ze szpitala. Wezwanie było pilne. Jechałem z lekiem nie wiedząc co będzie, gdyż stan był poważny. Na miejscu okazało się, że zastałem uśmiechnięta osobę, która po mimo choroby ma oczy patrzące z nadzieją w przyszłość, oczy które mówią „chce żyć”. I znów jak echo powróciły słowa „Chwytaj dzień”, by nie był on ostatnim. A nawet gdyby był to niech będzie jak najpiękniejszym. Carpe diem… Bo ty najlepiej wiesz jak to uczynić – stwierdza kapłan.